Do zbawienia potrzebna jest katolicka opinia publiczna.
Mieszkańcy Afryki potrzebują trochę czasu, dużo spokoju i jeszcze więcej Chrystusa, by zbudować bogate społeczeństwo.
Opadła już nieco gorąca dyskusja wokół listu naszych biskupów w związku z czterdziestą rocznicą wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze.
Póki co, prawda przegrywa sromotnie. Może nawet bardziej niż w czasach przedinternetowych. Niby wszystko można wygooglować, ale niekoniecznie przekłada się to na wiedzę o tym, jak jest czy jak było.
Prawda obroni się sama, jak często lubimy powtarzać, ale stanie się tak dopiero na sądzie ostatecznym.
W związku z linczem, jakiego na młodym, niedawno nawróconym francuskim katoliku dopuściły się lewicowe bojówki, chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie, dla całej sprawy może nieco marginalne.
Wojna trwa już cztery lata. Ponieważ nagrzeszyliśmy. Wojna jest nagromadzeniem wielkiego zła, które jest konsekwencją naszego grzechu.
„Gość” nie jest robiony przez boty czy inne informatyczne maszyny, ale przez ludzi, którym zależy na tym, aby do Kościoła należeli wszyscy.
To bojaźń Boża jest początkiem mądrości, a gdy jej brakuje, zaczyna królować głupota.
Kościół jakby stracił wiarę, że spowiedź i Komunia św. mogą dać umierającemu człowiekowi życie wieczne.
Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript.Zmień ustawienia lub wypróbuj inną przeglądarkę.