Szafarnia. Można się zasłuchać

To miejsce za chwilę będzie rozbrzmiewało grą 55 młodziutkich uczestników międzynarodowego konkursu chopinowskiego.


Z pewnością jurorzy nie będą mieli łatwego zadania. A w tym ważnym gronie są jak zawsze wybitne pianistyczne osobowości i znakomici pedagodzy profesorowie. Tegoroczny skład to: Katarzyna Popowa-Zydroń (od lat przewodnicząca jury tego konkursu), Beata Bilińska, Ingolf Wunder, Xin Wang oraz Paweł Wakarecy. Ośrodek szafarski, ze względu na charakter konkursu - dziecięcy, stara się trochę odmładzać grono jury; zawsze jednak każda osobowość wnosi coś nowego, niepowtarzalnego. - Zawsze podziwiam jurorów za ich wytrzymałość i koncentrację. W czasie przesłuchań wielokrotnie pojawia się ten sam repertuar, a oni muszą być tak skupieni, jakby słyszeli dany utwór po raz pierwszy tego dnia - mówi Bartłomiej Kozłowski, którego cieszy zawsze to, gdy jurorzy dyskutują werdykt, gdy z trudnością dochodzą do konsensusu, bo to świadczy o tym, że ma on dla nich znaczenie. - Nie oszukujmy się, konkurs nigdy nie będzie do końca sprawiedliwy. Nieraz zadecyduje matematyka - punktacja. Czasem mieliśmy skrajne oceny jurorów - dodaje.
Dyrektor Szafarni zawsze zachęca rodziców, opiekunów uczestników i dzieci do rozmowy z jurorami, bo ona może bardzo pomóc w skorygowaniu błędów i znalezieniu tych obszarów w grze, nad którymi warto popracować. Równie cenne, zauważa A. Brzezińska, jest słuchanie gry innych uczestników i porównanie swojego występu do występów pozostałych pianistów. To ważna wskazówka chyba dla uczestników wszystkich konkursów, jeśli chce się potraktować takie wydarzenie również jako pewną lekcję na przyszłość.
Nade wszystko jednak pracownicy Szafarni chcą, aby ten konkurs był nie tylko czasem rywalizacji, ale do pewnego stopnia także przyjemnością dla młodych pianistów. To oczywiście duża rola rodziców i nauczycieli, by odpowiednio nastawili swoich podopiecznych, bo przecież nie tylko przyznane miejsca i nagrody, ale już sam udział w tym wydarzeniu ma wielkie znaczenie dla młodego człowieka.
Jedno jest pewne - laureaci i wyróżnieni będą znakomitymi młodymi pianistami, których nazwiska jeszcze nie raz usłyszymy. I może kiedyś, tak jak Paweł Wakarecy, powrócą tu w innej roli, czy to gwiazdy koncertu, czy jurora konkursu. A tak się składa, że dawni uczestnicy lubią wracać do Szafarni. Może to dlatego, że emocje konkursowe zapisały się dobrze w ich pamięci (niektórzy do tej pory pamiętają punktację czy nagrody, które otrzymali). Może to też fenomen tego miejsca, w którym powaga sali koncertowej splata się z jego intymnością i swojskością; miejsca, które pamięta czasy młodego Chopina, spędzającego tu beztroskie wakacje jako kilkunastoletni chłopak. A może wreszcie fakt, że ośrodek w Szafarni zachowuje swoją tożsamość, trochę na przekór współczesnym tendencjom, stawiając na słowo, człowieka i muzykę wykonywaną na żywo.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..