Nowy numer 26/2022 Archiwum

Aby związać ludzi pracy z Bogiem

Wzgórze Miłosierdzia w Płocku cieszy się szczególnym i pracowitym patronem – Rzemieślnikiem z Nazaretu.

Parafia ta powstała, gdy rodziła się Solidarność. „Błagam Najwyższego Boga przez przyczynę Matki Bożej Częstochowskiej i św. Józefa Rzemieślnika, by nowo utworzona rodzina parafialna stała się dla wiernych źródłem życia i świętości, promieniowała odnową życia religijnego, była wzorem dla okolicznych parafii w wyznawaniu wiary i przywiązania do Kościoła” – napisał bp Bogdan Sikorski w dekrecie erygującym nową parafię w Płocku w 1982 roku. Jej patronem w szczególnym i trudnym okresie stanu wojennego został św. Józef w przymiocie cnoty pracowitości – jako rzemieślnik.

Jeszcze tylko kaplica w Ślubowie k. Gąsocina posiada w diecezji takie wezwanie. Ale dla Płocka, miasta rozwijającego się wówczas przede wszystkim w cieniu Petrochemii, było wymowne, że świat pracy w tym mieście zyskał miejsce i patrona. I zaczęło się. Ponieważ odpust parafialny obchodzono 1 maja, w liturgiczne wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika, uroczysta suma była jednocześnie modlitwą za płocki świat pracy. W 1983 r. tłum ludzi, który przyszedł na odpust, ułożył przed kaplicą krzyż z kwiatów, przeplatając go biało-czerwoną wstęgą, z portretem papieża Jana Pawła II i napisem: „Solidarność”. Po Mszy tłum wyruszył w kierunku katedry. „Odpust ten ma specjalny wydźwięk, bo jest wyrazem dążenia, aby związać ludzi pracy z Bogiem. Jest on inwigilowany przez SB, która obawia się demonstracji” – pisał w 1986 r. proboszcz – ks. Władysław Stradza.

– Do tej pory tradycją były Msze św. za ludzi pracy na Stanisławówce. Gdy powstała nasza parafia, ks. Stradza zaczął je urządzać u nas. Zaczynało się od małej grupy ludzi, ale liczba uczestników rosła. Po tych Mszach wychodziły kontrmanifestacje pierwszomajowe. Pamiętam, jak ulice w pobliżu parafii były obstawiane przez milicję, a ludzie byli legitymowani i zatrzymywani – wspomina ks. Zbigniew Kluba, proboszcz w Krajkowie, a w latach 1983–1986 wikariusz parafii św. Józefa w Płocku. „Załatwianie spraw formalnych w związku z budową kościoła napotyka trudności, ale św. Józef nam pomaga” – czytamy w kronice parafialnej, wśród zapisków ks. Stradzy z lat 80. Rzeczywiście, tych trudności było wiele – z zakupem ziemi, z projektem nowego kościoła, z pozwoleniami od ówczesnych władz.

Dodatkowo tymczasową kaplicę nawiedził pożar, „ale św. Józef mimo wszystko pomagał”. A gdy potem, z biegiem lat, nie było już takich tłumów jak za lat pierwszej Solidarności, patronat świętego rzemieślnika objawił się zwłaszcza w wytrwałości i konsekwencji duszpasterzy i parafian, którzy wznieśli na Wzgórzu Miłosierdzia piękny kościół z charakterystyczną wieżą, a w nim znalazł miejsce obraz Jezusa Miłosiernego z papieskiego ołtarza z 1991 roku. Choć przez niemal 40 lat wymieniły się pokolenia, w parafii św. Józefa wciąż jest realizowany charyzmat patrona. – W tym roku codziennie modlimy się Litanią do św. Józefa, a w każdą środę odprawiamy nowennę. Co ciekawe, wśród próśb, które wierni przynoszą, wiele jest napisanych ręką dzieci: „za rodziców, aby mama żyła 1000 lat”, ale też inne: „o pokonanie trudności finansowych”, „o pracę”, „za rodzinę” – opowiada ks. proboszcz Andrzej Smoleń.

Trwałym owocem Roku św. Józefa będzie odnowiona boczna kaplica, dedykowana świętemu patronowi. W niej, obok najstarszego obrazu św. Józefa w parafii, będą nowe ławki i witraże, w których zostaną ukazane sceny z życia Oblubieńca Matki Bożej. – Chcę, aby ta kaplica stała się szczególnym miejscem spowiedzi, dlatego stanie w niej konfesjonał, w którym w większym komforcie będzie można się wyspowiadać – zapowiada proboszcz. Oprócz spotkań dla świata pracy i grup związanych z Solidarnością przy parafii jest rozwijane również duszpasterstwo wojskowo-patriotyczne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama