Nowy numer 43/2020 Archiwum

Póki starcza sił i środków...

– W tej chwili najważniejsza jest rehabilitacja, która nie byłaby możliwa, gdyby nie Caritas i ludzie dobrej woli – mówi pan Józef, opiekun prawny 60-letniej Gabrieli Załęskiej, która przeszła udar mózgu, a po śmierci mamy została sama.

Jeszcze do niedawna mieszkały razem, nierozłączne, w małym, dwupokojowym mieszkaniu na jednym z osiedli w centrum Płocka. Pani Barbara była radcą prawnym i adwokatem, a córka pomagała jej w prowadzeniu kancelarii i zajmowała się domem.

– Od pani mecenas zawsze można było usłyszeć: „Tak jest, słoneczko moje, wszystko będzie dobrze”. I chociaż nie miała czasu na zażyłości i towarzyskie spotkania, a nasze kontakty były zawodowe, to czasem nas odwiedzała. Gdy Gabrysia dostała udaru, zadzwoniła do mnie z płaczem – wspomina Józef Frankowski z Płońska, który poznał panią Barbarę 38 lat temu, gdy pomagała mu, tak jak wielu ludziom, w sprawach prawnych.

I po latach tak się stało, że pan Józef, choć nie z rodziny i nie z tego miasta, przed śmiercią pani Barbary zgodził się podjąć opieki prawnej nad jej córką. 6 lat temu w sierpniu pani Gabriela nagle upadła i straciła przytomność. Znalazła się w płockim szpitalu, z którego przetransportowano ją do Warszawy, gdzie przeszła kilka ciężkich operacji. Udar mózgu spowodował całkowity paraliż kończyn, niewydolność oddechową, utratę mowy, zaburzenia wzroku; doszła sepsa i padaczka poudarowa, która spowolniła rehabilitację. Pani Gabriela ma rurkę tracheotomijną, wspomagającą oddychanie i karmiona jest dojelitowo poprzez PEG. Jak wspomina Józef Frankiewicz, jej mama robiła wszystko, by ratować i usprawnić swoją jedyną córkę. Poszły na to jej wszystkie oszczędności; w pierwszym roku po udarze rehabilitacja i opieka pochłonęły 150 tys. zł, podobnie w kolejnym. Dlatego sam zaczął angażować się w zbieranie koniecznych pieniędzy, poprzez szukanie fundacji, pozyskiwanie jednego procenta czy nawet kwesty w kościołach.

– Nawiązałem również kontakt z Caritas płocką, dzięki której gromadzone są pieniądze na rehabilitację, która dla Gabrysi jest decydująca. Bez tej pomocy i ludzi dobrej woli nie byłbym w stanie zapewnić jej takiej opieki – mówi mężczyzna. Od czerwca tego roku, gdy zmarła pani Barbara, przyjął obowiązki opiekuna prawnego Gabrieli Załęskiej, nałożone przez Sąd Rejonowy w Płocku. Póki sił i środków starcza, pan Józef chce, aby chora otrzymała odpowiednią opiekę we własnym domu; tak jak życzyłaby sobie jej mama. Codziennie od poniedziałku do piątku przychodzi rehabilitant, a przed epidemią także logopeda. Ponadto dwie wykwalifikowane panie opiekunki („prawdziwe anioły” – jak mówi pan Józef) na zmianę czuwają przy niej, bo chora potrzebuje całodobowej opieki. Pani Gabriela, choć nie może komunikować się werbalnie, żywo reaguje na znajome, zaprzyjaźnione już osoby. Lewą, po części sprawną ręką wita się rehabilitantem Piotrem.

– Jak każda kobieta pani Gabrysia zmienną jest i raz współpracuje chętniej, raz mniej, ale myślę że mimo wszystko możemy nawiązać porozumienie – mówi z uśmiechem rehabilitant, który, jak wyjaśnia, pracuje z chorą metodą czucia głębokiego, aby poprzez powtarzalność ruchów stworzyć pewną pamięć mięśniową. W grudniu ubiegłego roku dzięki akcji Caritas i TVP „Polska pomaga”, w której płocka organizacja pokazała historię pani Gabrysi, udało się zebrać 23 tys. zł. Ale liczy się każda złotówka, bo niezbędne są stała rehabilitacja, całodobowa opieka i leki. – Wcześniej była to otwarta kobieta, taka dla ludzi. Chętnie wszystkim pomagała, nawet finansowo. Pełna życia. Dzisiaj nie ma nikogo oprócz nas – mówi pan Józef.


Jak można pomóc?

Wesprzeć panią Gabrielę można na przykład poprzez stronę zbiórek Caritas: www.uratujecie.pl, gdzie jej historia i dane widnieją pod hasłem „Gabriela2”. Można też wysłać SMS-a o takiej treści na numer 72052 (2,46 zł + VAT).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama