Nowy numer 44/2020 Archiwum

Obiecana korona

Poniatowo czeka na ponowne odkrycie i przypomnienie. Może potrzeba odnowy wiary w czasie epidemii pomoże poznać również to szczególne miejsce?

To nietuzinkowa historia, godna sanktuarium i koronacji, którą zresztą przed laty obiecał bp Bogdan Sikorski. W Poniatowie nakładają się bowiem przynajmniej dwie bogate tradycje duchowe: jedna związana z obrazem Matki Bożej Bolesnej, a druga – z odpustem Matki Bożej Szkaplerznej. Potwierdzają je stara księga cudów, dawne odpusty i liczne wota, a pięknie odnowiony kościół, który aż dech zapiera, czyni z Poniatowa miejsce naprawdę szczególne. Wielu nie pamięta, że Poniatowo kiedyś było miastem, ośrodkiem gospodarczym i religijnym, które przez dziejowe zawieruchy straciło swoje dawne znaczenie. Ewenementem tego miejsca jest też fakt, że parafia Poniatowo tak naprawdę... nigdy nie powstała i jako jedyna w diecezji płockiej nie ma dekretu erekcyjnego.

Wszystko zaczęło się od objawień maryjnych, które według tradycji miały tu miejsce pod koniec XVIII wieku. Z księgi cudów dowiadujemy się, że w 1797 r. niejaki Michał Łowiński miał zobaczyć szczególną jasność bijącą od obrazu, z gwiazd nad obliczem Matki Najświętszej. Potem w księdze jest mowa o wielu cudownych uzdrowieniach dokonywanych w tym miejscu. Zasięg oddziaływania tych wydarzeń stawał się tak znaczny, że ówczesny proboszcz w Chamsku ks. Antoni Fiedorowicz był zmuszony przenieść się do Poniatowa, gdzie zamieszkał na stałe, zaś miejscowy kościół stał się ważnym miejscem kultu, amboną i konfesjonałem.

Od 1717 r. istniało tu bractwo szkaplerzne, a w latach 1901–1988 w Poniatowie pracowały siostry służki, których zasługi były nieocenione dla podtrzymania kultu maryjnego, dla katechizacji, pracy charytatywnej, a także życia społecznego i gospodarczego miejscowości. Świadectwem kultu i łask otrzymywanych w tym miejscu są zachowane do dziś sukienki i korony, które sprawiono dla obrazu Matki Bożej Bolesnej, a także dla wizerunku Matki Bożej Szkaplerznej, którym zasłaniano ten pierwszy obraz. – Obydwa przedstawienia były otoczone czcią wiernych, skoro pobożność ludowa je tak ozdabiała i koronowała. Szczęśliwie te sukienki i korony zachowały się do dzisiaj, i choć po konserwacji nie widzimy ich na obrazie, to wciąż czekają na ponowne ukoronowanie Maryi i Jej Syna – mówi z nadzieją ks. proboszcz dr hab. Krzysztof Stępniak. Wielkie odpusty i pobożność maryjną tego miejsca zna dobrze pochodzący z Poniatowa ks. prał. Tadeusz Zaborny.

– Od klasy IV zapisywaliśmy się do szkaplerza, z siostrami służkami modliliśmy się na różańcu, w każdą niedzielę śpiewaliśmy Nieszpory o Matce Bożej. Pamiętam nowenny i uroczyste nieszpory przed odpustem. A jakież to były odpusty: z kompaniami pielgrzymów z okolicznych parafii, z 20–30 spowiednikami i wielkimi liturgiami sprawowanymi przed kościołem dla 5–10 tys. wiernych. Na odpust zawsze przyjeżdżał karmelita z Obór i przyjmował chętnych do bractwa szkaplerznego – wspomina ks. prał. Zaborny. I dzisiaj jest czas, aby wrócić do tej pobożności, jak przekonuje ks. Stępniak. – Piękno tego kościoła i obrazu Matki Bożej zachwyca i duchowo pociąga, dlatego akurat w tym czasie epidemii zaczęliśmy szczególną nowennę do Matki Bożej w każdą środę. Wierzę również, że nasz odpust na Matkę Bożą Szkaplerzną będzie przyciągał wielu czcicieli Maryi – dodaje proboszcz.

Dodajmy, że od 2017 do 2019 r. świątynia przeszła gruntowny remont. W ramach programu unijnego we wnętrzu odnowiono m.in. trzy ołtarze i polichromię Władysława Drapiewskiego. Prace były realizowane w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2014–2020. Wykonane prace opiewały na ponad 1,8 mln zł, z czego parafia wyasygnowała niemal 400 tys. zł.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama