Nowy numer 49/2019 Archiwum

Odnajdź drogę do ich grobów

To boli, gdy można stanąć jedynie przy symbolicznej mogile. Tym bardziej trzeba się uczyć, co do nas mówią krzyże i jakie przesłanie zostawili nam zmarli, których ciał nie odnaleziono.

Jadwiga Płodziszewska i Tadeusz Łączyński z Ciechanowa noszą w pamięci trudną spuściznę żołnierzy niezłomnych. Są przekonani, że wobec historii swoich przodków zaciągnęli pewne zobowiązania.

Nie wyklęci, lecz niezłomni

– Jestem z rodziny, którą wojna i czas powojenny bardzo okaleczyły. Nosiliśmy na sobie jakieś piętno. W Osyskach k. Pałuk zginął brat mojej mamy – Józef Niski. Walczył w patrolu „Tygrysa”, jednego z podkomendnych „Roja”. Pamiętam dobrze opowiadania mamy, jak trudne były to czasy i z czym on się wtedy zmagał... – wspomina Jadwiga Płodziszewska.

Po wojnie Józefa Niskiego wcielono do Ludowego Wojska Polskiego. Trafił na Wybrzeże do jednostki, w której organizowano bojówki. Ich zadaniem miało być rabowanie wiosek i pozostawianie ulotek partyzanckich czy stwarzanie poszlak, jakoby to partyzanci mieli dokonać tych grabieży. A ludzie wtedy, niestety, nie rozróżniali, czy byli to prawdziwi bojownicy z lasu, czy też podszywający się pod nich. Józef z tego wojska zdezerterował wraz z kolegą. Wkrótce jednak został schwytany i przykładnie ukarany. Gdy po odbyciu tej „służby” wrócił do domu, był już na cenzurowanym, inwigilowało go UB jako wroga Polski Ludowej. – Opowiadała mi mama, jak przyszli kiedyś do domu i jak okrutnie zbili go na klepisku w stodole, bo chcieli, aby wydał swoich kolegów. On przez kilka tygodni jęczał z bólu i nie mógł wstać z łóżka. Miał wręcz powtarzać: „Mamo, dlaczego mnie urodziłaś?!” – tak go wszystko bolało.

Kiedyś został zabrany na UB do Ciechanowa. Tam znowu był torturowany. I pewnie by nie wyszedł żywy, gdyby nie poszedł na współpracę. Podpisał to, wyszedł na wolność, ale zaraz zgłosił się do podkomendnych „Roja” i opowiedział im wszystko, co z niego wyciśnięto. Nie był jedynym wśród wyklętych, który przeszedł taką drogę, ostatecznie jednak nie dał się złamać. W kościele w Ciemniewku złożył przysięgę. Był rok 1948. Walczył w patrolu „Tygrysa” i zginął dwa lata później – wspomina swego wuja pani Jadwiga. Tadeusz Łączyński wszedł w historię żołnierzy niezłomnych przez rodzinę żony, którą tu i ówdzie nazywano „rodziną bandycką”.

– W pokoju teściowej wisiały dwa portrety młodych ludzi. Pytałem ją o nich. Ona opowiedziała mi wtedy historię swoich dwóch braci: Jerzego, który walczył w patrolu „Pilota” i zginął w Kadzielni k. Pawłowa Kościelnego, oraz Włodzimierza, który zginął na Rakowieckiej w Warszawie. Ich ciał do dzisiaj nie odnaleziono, nie ma ich grobów, tylko ich imiona są symbolicznie zaznaczone na grobie rodziców w Czernicach Borowych – mówi pan Tadeusz, który ma nadzieję, że kiedyś ciała Jerzego i Włodzimierza zostaną zidentyfikowane i godnie pochowane. – Teściowa do końca żyła nadzieją, że ich szczątki się odnajdą. Z żoną postanowiliśmy kontynuować poszukiwania i utrwalać tę pamięć. Mówi się, że byli wyklęci, ale my nazywamy ich niezłomnymi, bo pozostali do końca wierni złożonej przysiędze – dodaje pan Tadeusz.

Trzeba iść po śladach

W ogródku przy domu dziadków pani Jadwigi stała figurka, a na niej napis: „Zaginionemu”. Chodziło oczywiście o ich syna Józefa Niskiego, którego grobu nie odnaleziono do dziś. – Dziś tego domu już nie ma i tej figurki też, ale napis przenieśliśmy na grób moich dziadków. Jeden z młodszych kuzynów pytał niedawno, czy nie lepiej napisać zamiast „Zaginionemu” – jego imię i nazwisko, i z czyich rąk zginął. Ja jednak myślę, że tak jest lepiej, aby ten, kto czyta, zaczął pytać, niepokoić się, szukać prawdy. I chyba to jest w tym wszystkim ważniejsze – mówi z przekonaniem pani Jadwiga.

Gdy nieznane jest miejsce grobu, rodziny przychodzą tam, gdzie ich bliscy byli torturowani, gdzie walczyli i ginęli. Cieszy ich każda tablica, każde upamiętnienie. Warto wspomnieć, że po raz pierwszy uczczono pamięć niezłomnych już w 1992 r. w Zielonej Ciechanowskiej, gdzie z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. Eugeniusza Pydyńskiego bp Zygmunt Kamiński poświęcił pomnik poległych w obronie niepodległości. Dwa tygodnie temu po raz drugi odbyły się uroczystości w Pawłowie Kościelnym dla upamiętnienia żołnierzy z ostatniego patrolu „Roja”, poległych 68 lat temu w Kadzielni. 400 ubeków nacierało wtedy na trzech ostatnich żołnierzy wyklętych. – Co ciekawe, tam podkomendni „Roja” dzięki życzliwości mieszkańców ukrywali się przez pół roku. Z podobną życzliwością spotkaliśmy się i teraz, w czasie tych uroczystości – opowiada Tadeusz Łączyński.

Podobne uroczystości odbyły się również w Pałukach. – Na te uroczystości nie jedziemy sami. Zawsze są z nami dzieci i wnuki. Ta historia ich wciąga. Słyszą też nasze rozmowy na te tematy, są ciekawi, pytają i już odróżniają prawdę od fałszu – mówi Tadeusz Łączyński. Z kolei Jadwiga Płodziszewska pojechała niedawno z córką do Gdyni na Festiwal Filmowy „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”. – Po wszystkim córka powiedziała mi: „Dziękuję ci, że mnie tutaj zaprosiłaś”. Odpowiedziałam jej: „A ja ci dziękuję za to, że chciałaś tu być”. Mama opowiedziała nam historię swego brata, abyśmy jej nigdy nie zapomnieli. W przekazywaniu tej historii w rodzinie chodziło też o to, aby dać przykład dzieciom. A więc to, co ja dziś robię, to dawanie przykładu, szukanie autorytetów – wspomina.

Co zrobić z tą historią?

– Moja mama przez całe życie chciała się dowiedzieć, gdzie został pochowany Józef. Gdy powstał IPN, zgłosiłyśmy się do instytutu, wierząc, że zachowały się jakieś dokumenty. Nasza rodzina była bowiem wielokrotnie rewidowana, zabrano nam wiele pamiątek i zdjęć. Miałyśmy więc nadzieję, że coś się zachowało i że będzie tam jakaś informacja o pochówku. Na rok przed śmiercią mama otrzymała dokumenty z IPN. Zaczęła je czytać i ciężko to odchorowała. Dlaczego? Jak sama mówiła, trzeba je było tłumaczyć z „ubeckiego” na język polski. Tam były m.in. nazwiska osób donoszących na nas. Co z tym zrobić? „Nic nie trzeba z tym robić” – mówiła mi z naciskiem mama.

„Ta wiedza nie jest potrzebna do szczęścia. Jak ja proszę o wybaczenie, tak i oni niech proszą, bo wszyscy idziemy na Boży sąd” – powtarzała. Mówiła mi, że tu nie może być zemsty, odwetu, nawet nie wolno rozpowszechniać tego nazwiska, aby nie doszło do jakiejś rozgrywki międzypokoleniowej w przyszłości. To była jej wielka, ostatnia lekcja przed śmiercią – wspomina pani Jadwiga.

– Rozmawiamy o tym, co oni wycierpieli, ale nie ma w nas nienawiści. Gdy szuka się prawdy i gdy można o niej mówić, to te trudne historie są jakoś przewartościowane. Dziś cieszymy się, że odnajdywane są kolejne groby, że możemy ich zidentyfikować i godnie pochować. Tu nie chodzi o zacietrzewienie, ale o pamięć, o przestrogę przed złem. Odchodząc od takich grobów, czujemy się spełnieni, że dopełniliśmy jakąś ważną misję. Myślę, że w rodzinach żołnierzy niezłomnych rośnie teraz jeszcze bardziej poczucie odpowiedzialności za tę sprawę, bo nie chcemy popełnić grzechu zaniedbania względem nich – dodaje Tadeusz Łączyński.

– Ktoś, posługując się esbeckimi dokumentami, napisał niedawno, że mój wuj był dezerterem i zdrajcą. Zbyt łatwo obrzuca się błotem nieobecnych, zmarłych. To nas, ich rodziny, wciąż boli. I niepokoi nas jeszcze jedno – gdy pamięć o nich jest wykorzystywana ideologicznie i politycznie. Tu potrzeba wielkiej uwagi, aby ich historii ktoś inny nie zawłaszczył, nie sfałszował. Boję się, aby ich legendy nie zmanipulowano – mówi Jadwiga Płodziszewska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama