Nowy numer 41/2019 Archiwum

Wojenne straty Kościoła płockiego

W tamtych latach grabież bezcennych zabytków okupant nazywał „porządkowaniem bibliotek w Prusach Wschodnich”. Tylko część powróciła, nierzadko cudem, do Płocka.

Mamy na szczęście bezcenną Biblię Płocką z XII w., również XII-wieczny Pontyfikał Płocki czy fragmenty Kopiariusza Biskupstwa Płockiego z XIII w.; mamy hermę św. Zygmunta z diademem piastowskim oraz kielich Konrada Mazowieckiego z pateną. Te skarby diecezji płockiej powracały przez lata na Wzgórze Tumskie, ale wielu zabytkom naszej kultury to się nie udało. – Musimy mieć świadomość tego, co posiadamy, i co straciliśmy – mówił ks. Stefan Cegłowski, proboszcz płockiej parafii katedralnej i historyk sztuki, podczas sesji poświeconej losom skarbca Kościoła płockiego w czasie II wojny światowej.

– Kiedy dzisiaj podróżujemy po całej Europie, podziwiamy wielkość i imponujące zasoby bibliotek, czy to kościelnych, czy klasztornych. Gdyby nie II wojna światowa i grabieże, mielibyśmy tu, w Płocku, równie imponujący zasób – uznał ks. dr Dariusz Majewski, wieloletni dyrektor Biblioteki WSD i Archiwum Diecezjalnego, który opowiadał o losach obu instytucji. Dość przypomnieć, że do 1939 r. gromadzony przez stulecia księgozbiór biblioteki seminaryjnej liczył ponad 50 tys. tomów, w tym ok. 100 średniowiecznych rękopisów i ponad 300 inkunabułów. Tworzyły go kolejne darowizny, m.in. kustosza Andrzeja (XIV w.), bp. Erazma Ciołka (XV/XVI w.), bp. Piotra Dunina Wolskiego (XVI w.) czy bp. Stanisława Łubieńskiego (XVII w.). Taki księgozbiór zastali Niemcy, którzy wtargnęli do biblioteki 15 września 1939 roku. 9 grudnia rozlokował się w seminarium pułk dywizji SS Totenkopf.

– Pamiętam z lat kleryckich, jak ks. prof. Józef Góralski wspominał, że na dziedzińcu seminarium palono książki. Mówił wtedy: „Uświadomiłem sobie, że mam do czynienia z barbarzyńcami. Że to nie są Niemcy, których pamiętam z I wojny światowej” – opowiadał ks. D. Majewski. Jak przypomniał, już w styczniu 1940 r. do Płocka przybyła niemiecka komisja ekspertów, w tym dyrektor Biblioteki Uniwersyteckiej w Królewcu, aby ocenić zbiory archiwalne i biblioteczne. To ona zdecydowała o ich wywiezieniu do Królewca.

– W niemieckiej gazecie wydawanej w Płocku kradzież księgozbioru nazywano „porządkowaniem bibliotek w Prusach Wschodnich”, a Płock „miejscem odkrycia starych dokumentów kultury niemieckiej”. Zbiory te pozostały w Królewcu do stycznia 1945 roku. W obawie przed nadchodzącym frontem i bombardowaniami radzieckimi część księgozbioru i archiwaliów przewieziono wówczas z Królewca w różne miejsca Prus Wschodnich. Część kolekcji mogła pozostać w Królewcu „pod troskliwą opieką Armii Czerwonej”. Śp. ks. Tadeusz Żebrowski był przekonany, że fragmenty tego księgozbioru znajdują się w Mińsku Białoruskim. Oczywiście znaczna część została wywieziona do Niemiec i jest zapewne w prywatnych kolekcjach – wyjaśniał ks. dr Dariusz Majewski. Mimo usilnych starań o ich powrót do Płocka, mamy dziś tylko część tego skarbu biblioteki i archiwum.

Na przykład z dyplomów pergaminowych AD (w tym bulla Celestyna V), których do wojny było 847, pozostało jedynie 412. W ogóle powroty zagrabionych skarbów były najeżone trudnościami. Takie są choćby historie zwrotu Biblii Płockiej (w 1978 r.) czy Pontyfikału Płockiego (kwiecień 2015 r.) Weźmy chociażby pontyfikał, który, jak opowiadała w czasie sesji Monika Kuhnke z Departamentu Prawno-Traktatowego MSW, z Królewca trafił w październiku 1949 r. do NRD, gdzie wpadł w ręce STASI i znalazł się zapewne w Centralnym Antykwariacie w Lipsku. Tam czekano na odpowiedni moment, by wypłynął na rynku antykwarycznym. W 1973 r. Pontyfikał Płocki kupiła Bawarska Państwowa Biblioteka – po konserwacji spoczął w jej magazynie.

Manuskryptem zainteresował się niemiecki badacz prof. W. Lipphardt i opowiedział o nim prof. Julianowi Lewańskiemu, u którego gościł w Polsce. Informacja została przekazana do biblioteki w Płocku i w 1978 r. do Monachium trafił ks. Antoni Podleś. Pontyfikał musiał jednak odczekać kolejne dekady, chociaż kolejni biskupi płoccy oraz dyplomaci upominali się o zwrot zagrabionego skarbu. Dopiero usilne starania konsul Justyny Lewańskiej i tzw. afera Gurlitta w Bawarii przyczyniły się do zwrotu cennego manuskryptu. Powroty skarbów płockiego Kościoła były trudne nie zawsze zresztą z powodu postawy ich aktualnych zachodnich posiadaczy.

Jak przypomniał ks. Stefan Cegłowski, chociaż kielich Konrada i herma zostały przekazane stronie polskiej już w styczniu 1949 r., to utknęły w Warszawie, gdzie według planów prof. Stanisława Lorentza miały być częścią wyposażenia odbudowanego Zamku Królewskiego. Usilne starania diecezji płockiej, podnoszenie kwestii na sesji episkopatu i zaangażowanie w sprawę kancelarii prymasa doprowadziły w 1980 r. do zwrotu zabytku, jednego z wielu, które świadczą o długiej i bogatej historii naszej diecezji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL