Nowy numer 25/2018 Archiwum

Gdzieś tam potkniesz się o Niego

– Jedyne, co na pewno możemy obiecać uczestnikom, to zimno, zmęczenie i samotność... – mówią inicjatorzy jednej z Ekstremalnych Dróg Krzyżowych w naszej diecezji.

Faktycznie. W EDK idzie  się nocą, po ciemku, w przenikliwym, wczesnowiosennym zimnie. Asfaltem, polami lub leśnymi duktami. Często po nierównym, uciążliwym podłożu, w dodatku podmokłym i błotnistym o tej porze roku. Bez rozmów, bo obowiązuje reguła milczenia. I tak przez około 40 km, przedzielonych 14 stacjami Drogi Krzyżowej, wyznaczanych zwykle przy kapliczkach i krzyżach przydrożnych. Paradoksalnie ta wielkopostna propozycja, ekstremalna już z samej nazwy, przyciąga coraz więcej osób.

Duchowe K2

Jeśli ktoś szuka tylko mocnych wrażeń, chce sprawdzić swoją wytrzymałość lub przeżyć przygodę, to może się zawieść, a już na pewno nie uchwyci sensu tej nocnej, pokutnej drogi. – Chcemy podkreślić, że to nie jest „challenge”, czyli wyzwanie, nie jest to jakaś próba sił, sprawdzenia granic ludzkiej wytrzymałości, ale chęć pewnego pokornego stanięcia w prawdzie – zaznacza Dariusz Orlikowski, jeden z inicjatorów pierwszej w Płocku EDK, której patronuje Duch Święty. Wyruszy ona bowiem z parafii pod Jego wezwaniem na os. Skarpa i przejdzie szlakiem przypominającym różaniec, zataczając koło po okolicach Płocka. – Idziemy w EDK, by doświadczyć samotności, zmęczenia, bólu, by łączyć się z Jezusem cierpiącym i poprzez to dobrze wejść w Wielki Tydzień – dodaje. Dariusz Małecki, który przeszedł już EDK w Sochaczewie, również ostrzega przed traktowaniem tej Drogi Krzyżowej jako sportowego wyzwania. – Tu mamy coś przeżyć. EDK to jest takie sam na sam z Panem Bogiem. W ubiegłym roku przeszedłem ją w Puszczy Kampinoskiej i muszę powiedzieć, że pierwszy raz w życiu doświadczyłem czegoś takiego. Dlatego postanowiłem razem z Darkiem Orlikowskim przeszczepić tę inicjatywę na grunt płocki – mówi. W rozważaniach tegorocznej EDK, przygotowanych przez ogólnopolskiego organizatora – Stowarzyszenie „Wiosna” z Krakowa – czytamy m.in.: „Jezu... Jestem tutaj, bo chcę i pragnę pięknego życia. Pomóż mi zamienić ekstremalną drogę krzyżową w drogę pięknego życia”. Ostatnie słowa tego rozważania to jednocześnie hasło tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Na EDK trzeba więc patrzeć jak na szansę, by wspiąć się raczej na duchowe szczyty. – Potrzebowałem około 20 km, aby pomału zacząć odnajdować, o co w tym chodzi – wspomina Piotr Poryziński, uczestnik ubiegłorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Płońska do Czerwińska n. Wisłą. – Tak mniej więcej w okolicach Kryska było coraz trudniej, szło się w samotności. To wtedy własnoręcznie wykonałem krzyż, którego wcześniej nie przygotowałem. To praca nad nim pozwoliła mi kontynuować tę wyprawę na jednym z dłuższych odcinków. Ostatnie 5 m było ciężkie: zimno, kamyki, nierówności i ten ból. Chciałem szybko dotrzeć do celu. Bałem się zatrzymać... Ale jest tylko jedna droga. Jest nią Jezus Chrystus, któremu trzeba bezgranicznie zaufać – mówi.

Droga potrafi się odwdzięczyć

Ta droga skutecznie uczy pokory – przyznają uczestnicy. Nawet jeszcze w fazie planowania. Inicjatorzy płockiej EDK wspominają, że po wytyczeniu szlaku jeden z ich kolegów, doświadczony harcerz, przeszedł tę trasę, bo przed wyjściem ktoś zawsze musi ją sprawdzić. Jednak pokonując ten szlak, zgubił się i musiał nadrobić kilka kilometrów. – Noc i las wszystko zmieniają. Możemy na tej drodze poczuć się nieswojo, bo rzadko obcujemy z takim otoczeniem – uważa Dariusz Małecki. Z drugiej strony to właśnie te warunki i okoliczności każdej EDK sprawiają, że wiele osób odnajduje w niej „drogę przemiany” i „drogę pięknego życia”. – Idziesz w ciągłym milczeniu i masz na niej tyle czasu, że siłą rzeczy zaczynasz rozmawiać z Bogiem. Wymuszają to więc po trosze warunki. Ale myślę też, że to Pan Bóg działa i gdzieś tam, w trakcie tej wędrówki, „potkniesz” o Niego. A On powie: „Słuchaj, stary, Jestem”... Widzę to po naszych harcerzach. Przychodzi taki moment, że każdy z nich ociera się o tę rzeczywistość – przyznaje hm. Krzysztof Nowacki, inicjator Harcerskiej EDK, która wyrusza już szósty raz z podpłockiego Maszewa, z parafii św. Jadwigi Królowej. – Widywałem wiele osób, które doświadczyły niezwykłych rzeczy. Ktoś mi mówił na końcu EDK: „Teraz czuję się innym człowiekiem” – wspomina Dariusz Małecki. Wyruszenie na szlak takiej Drogi Krzyżowej oznacza więc wyjście ze strefy komfortu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień, i doświadczenie, choćby na krótki czas, ogołocenia z codziennych wygód – zwracają uwagę organizatorzy płockiej EDK. Trzeba porzucić na chwilę komputer, telewizor, samochód, by doświadczyć ciszy. – Tego dziś nam bardzo brakuje. Kard. Sarah powiedział, że „potrzebujemy milczenia, samotności, ciszy, by doświadczyć Boga”. A my na co dzień żyjemy w świecie pełnym hałasu, w którym ciągle coś gra – mówi Dariusz Orlikowski. Ta droga potrafi się jednak „odwdzięczyć”. – Najtrudniejszy moment jest nad ranem, gdy człowiek jest już bardzo zmęczony, a na dworze robi się szczególnie zimno. Ale to jest też moment najpiękniejszy, bo słychać las, wstaje słońce, a z nim nadzieja – przekonuje Krzysztof Nowacki.

Nie zapomnij...

Ekstremalne Drogi Krzyżowe ruszają w naszej diecezji od przyszłego weekendu. Na wirtualnej mapie EDK znajdują się w tym roku Płock, Ciechanów, Przasnysz, Płońsk, Pułtusk i Serock. Płocką diecezję przetnie także trasa lipnowskiej EDK, która zawita do sanktuarium w Skępem. W niektórych ośrodkach wyznaczono nawet dwie lub trzy trasy, różniące się nie tylko nazwą, ale przede wszystkim poziomem trudności i liczbą kilometrów do przebycia. Nie jest to z pewnością propozycja dla wszystkich, ale nie oznacza to, że w EDK idą tylko zdrowi, silni mężczyźni. W Harcerskiej EDK z Maszewa, która otwiera się też na osoby spoza organizacji, idą dzieci i młodzież, oczywiście pod opieką instruktorów i rodziców. – W ubiegłym roku najmłodszy uczestnik, który przeszedł do końca, miał 11 lat – wspomina Krzysztof Nowacki. To raczej dorośli, rodzice, „odpadali” po drodze, pozostawiając swoje pociechy pod opieką harcmistrzów. Z Dariuszem Małeckim wybiera się na Ekstremalną Drogę Krzyżową żona Ela. – Ważne jest, że każdy uczestnik bierze za siebie odpowiedzialność i ponosi cały trud. Inicjatorzy dają pewną propozycję, wytyczają trasę, ale to ty musisz się tak przygotować do tej drogi, żeby ci czegoś nie zabrakło, musisz o wszystko zadbać – zaznacza D. Małecki. O czym trzeba pamiętać? Uczestnicy i inicjatorzy Ekstremalnych Dróg Krzyżowych dają praktyczne wskazówki. Warto wziąć wygodne, sprawdzone buty, ciepłą odzież, dwie pary podkoszulek, skarpet, czapkę, plecak, latarkę czołówkę, coś ciepłego do picia i baton lub czekoladę na wzmocnienie. Pomocny może być także smartfon, na którym można czytać rozważania, dostępne na stronie internetowej EDK (tam też należy się zarejestrować). Nie można również zapomnieć o jednym. Każdy z uczestników powinien mieć też ze sobą własnoręcznie zrobiony krzyż, który będzie niósł na szlaku. Krzyż na miarę swoich możliwości.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma