Nowy numer 49/2020 Archiwum

Płocki bohater

Zginął podczas powstania warszawskiego, ale dopiero teraz doczekał się symbolicznego grobu.

Ratujcie mnie, Niemcy mordują rannych i ludność cywilną! – te dramatyczne słowa, notatka przekazana łączniczce w powstaniu, to ostatni znak od ppor. Tadeusza Tomaszewskiego ps. „Wąwóz”, jaki dotarł do jego rodziny. Wspominała o tym jego siostrzenica, Irena Urbańska, podczas uroczystości upamiętnienia bohatera – płocczanina i jednego z 316 cichociemnych.

– Nie wiemy, w jakich okolicznościach zginął, prawdopodobnie w pierwszych dniach powstania, w tej słynnej rzezi na Woli. Ciężko ranny został przewieziony do szpitala. Walczył wtedy w zgrupowaniu „Radosław”. Niestety, nie było możliwości pomocy – mówiła. Irena Urbańska wyznała też w imieniu zebranych krewnych, że są szczęśliwi z powodu tego, że pochodzą z rodziny, która od wieków walczyła o polskość i ojczyznę. To właśnie obecnie żyjący krewni Tadeusza Tomaszewskiego postanowili ufundować tablicę na grobowcu rodzinnym w Płocku-Radziwiu, by miał on przynajmniej symboliczny grób. Inicjatywę wspierali członkowie Stowarzyszenia Historycznego 11 Grupa Operacyjna NSZ. Uroczystość upamiętnienia podporucznika rozpoczęła się Mszą św. w radziwskim kościele, którą odprawił proboszcz, ks. Krzysztof Jaroszewski. W kazaniu przypomniał, że skoczkowie – cichociemni – byli elitą żołnierzy PSZ, która po szkoleniu w Anglii zrzucana była na teren okupowanej Polski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama