Nowy numer 43/2020 Archiwum

"Bankowo najlepszy", ale...

Kto wierzy plotkom w upadek Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie, wycofuje z niego swoje oszczędności. Ale czy warto wierzyć plotkom?

Polski Bank Spółdzielczy w Ciechanowie, którego początki działalności sięgają 1899 r., przeżywa trudne chwile.

Klienci wycofują oszczędności, a samorządy likwidują konta. Zarząd zapewnia, że bankowi nie grozi upadłość i zawiadamia prokuraturę o podejrzanych sms-ach.

Od kilku dni na ul. Warszawskiej - w centrum Ciechanowa - przed budynkiem PBS ustawiały się długie kolejki. Zaniepokojeni klienci przychodzili już od piątej rano. Niektórzy zajmowali miejsce poprzedniego dnia wieczorem.

Powód? Oświadczenie Komisji Nadzoru Finansowego o wszczęciu "postępowania administracyjnego w przedmiocie ustanowienia zarządu komisarycznego".

W środę 26 października do oczekujących w długiej kolejce wyszedł członek zarządu Banku Jakub Bilnik.

- Chciałbym zaapelować do was jako ciechanowian, mieszkańców Ciechanowa, żebyście nie powodowali kłopotów, bo jeśli wyniesiecie z tego banku wszystkie pieniądze, to nie będzie miał na czym zarabiać - apelował.

Inny członek zarządu, pełniący obowiązki prezesa PBS Andrzej Kopeć uspokajał. - Sytuacja Banku jest stabilna, na bieżąco realizujemy wszystkie swoje zobowiązania i zlecenia klientów. Panika jest nieuzasadniona - oznajmił.

Kolejkowiczów to nie przekonało. - Prezes nas uspokaja, ale z tego co słyszymy i wiemy, ten program naprawczy jest realizowany od roku i nic się nie zmienia, a to zarząd został zmieniony, a to jest nowy prezes, ludziom nie ma się co dziwić – powiedział nam jeden z nich.

- W każdej plotce jest jakaś część prawdy, ja tyle oszczędzałem i co mam stracić? Każdy się boi - dodał inny.

Napiętej sytuacji nie uspokoiło ubiegłotygodniowe wycofanie publicznych pieniędzy z PBS przez ciechanowski Urząd Miasta.

- Prezydent miasta ma obowiązek strzec publicznych pieniędzy i jeśli pojawia się choć cień zagrożenia, nie można ryzykować. Są znane w Polsce przykłady samorządów, które takich decyzji w odpowiedniej chwili nie podjęły i straciły publiczne pieniądze. Trzeba pamiętać, że Bankowy Fundusz Gwarancyjny zabezpiecza wszystkie zgromadzone środki do 100 tys. euro. W przypadku miasta są to dużo wyższe kwoty, dla których nie ma żadnego prawnego zabezpieczenia. To była decyzja wynikająca z poczucia ogromnej odpowiedzialności za finanse miasta  - oznajmił prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński.

Rzeczniczka Urzędu Miasta Renata Jeziółkowska dodała, że podobnie postąpiły inne samorządy. - Pieniądze przeniosły między innymi Starostwa Powiatowe: w Płońsku, Mławie, Żurominie, Pułtusku oraz gminy: Sońsk, Regimin, Ojrzeń - poinformowała.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama