Nowy numer 48/2020 Archiwum

Z tego klasztoru idźcie do nieba

Ks. Józef Piekut urodził się 4 października 1864 r. w Starym Boguszynie w parafii Czerwińsk nad Wisłą, w powiecie płońskim. Zmarł w Przasnyszu, w piątek 10 maja 1946 r., a więc 70 lat temu.

Po wywiezieniu sióstr kapucynek do obozu koncentracyjnego Soldau w Działdowie w 1941 r. ks. dziekan Józef Piekut i ks. Kazimierz Gwiazda wykupili od Niemców za sumę tysiąca marek (wówczas był to roczny zarobek robotnika) naczynia liturgiczne, ornaty, kapy, obrazy i figury zabytkowe zrabowane z kościoła klasztornego. Odkupili nawet ławki i konfesjonały. Po wyzwoleniu i przybyciu sióstr do Przasnysza po wojnie w 1945 r. kapłani zwrócili siostrom te uratowane sprzęty. A także przasnyski dziekan ks. Józef Piekut, wraz ze swym wikarym ks. Kazimierzem Gwiazdą otoczyli przybyłe siostry troską, zaopatrywali je w żywność, wspierali na różne sposoby.

Po powrocie klarysek kapucynek z 4-letniej wojennej tułaczki na Białostocczyźnie do klasztoru w Przasnyszu, 2 kwietnia 1945 roku – w Poniedziałek Wielkanocny, a jednocześnie 4. rocznicę deportacji do obozu w Działdowie – dokonało się poświęcenie odnowionego klasztoru. Siostry zebrały się w pracowni-kaplicy, do której poproszono ks. dziekana Józefa Piekuta, ks. wikarego Kazimierza Gwiazdę, o. Bernarda Kryszkiewicza oraz siostry szarytki pracujące wówczas w przasnyskim szpitalu. "Po oddaniu czci Przenajświętszemu Sakramentowi – zanotowała kronikarka – ksiądz dziekan przemówił do nas po ojcowsku, sławiąc Opatrzność Bożą, która czuwała nad nami podczas wygnania. Zakończył życzeniem, abyśmy z tego klasztoru wyszły już nie do Działdowa, ale do Nieba, gdzie oczekuje nas Boski Oblubieniec. Na wspomnienie o Działdowie głos mu się załamał, a po twarzy popłynęły łzy. Następnie udzielił nam błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem i obszedł cały klasztor, święcąc cele i korytarze. Przy tej okazji poświęcił również krzyż w krużganku, który cudem ocalał przed niszczycielskimi rękami hitlerowców. Zakończeniem tej uroczystości było skromne przyjęcie urządzone dla księży w refektarzu. Księża jedli, a my i siostry szarytki asystowałyśmy im, zabawiając rozmową. A było, o czym rozmawiać…".

To były ostatnie odwiedziny ks. dziekana Józefa Piekuta w klasztorze kapucynek. Potem coraz bardziej słabł. Wychodził tylko na krótko do kościoła, aby odprawić Mszę św. Zmarł w piątek 10 maja 1946 r. Ostatnie pożegnanie przasnyskiego pasterza odbyło się 13 maja.

"Pogrzeb był wspaniały – pisały siostry w kronice - zjechali się księża z całego dekanatu, a zapewne i z dalszych okolic. Masa wieńców. Ludzi było mnóstwo. Wszyscy pragnęli oddać ostatnią posługę tak zacnemu i cenionemu kapłanowi, który przez 30 z górą lat służył im z takim poświęceniem i którego zapewne do dziś dnia parafia wspomina z uznaniem, choć już tyle lat upłynęło od jego śmierci". Ks. Józef Piekut spoczął na cmentarzu parafialnym w Przasnyszu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama