Nowy numer 42/2019 Archiwum

Gdy podmuch zabiera wszystko

Połamane drzewa, przerwane linie energetyczne, pozrywane dachy, uszkodzone budynki mieszkalne i gospodarcze. To krajobraz, jaki pozostał po przejściu porywistego wiatru i burz.

W naszym regionie najbardziej ucierpiały powiaty: przasnyski, ciechanowski, makowski i sierpecki. Schemat zawsze był ten sam, jak mówią świadkowie: nagle robiło się czarno, przychodziła potężna chmura z masywnym odpadem deszczu i porywistym wiatrem. Zrywało dachy, łamały się betonowe słupy linii energetycznej. Przechodzące nawałnice powietrzne unosiły w powietrze drewniane altanki, a drzewa łamały się jak zapałki. To wszystko działo się przed dwoma tygodniami, ale naprawa szkód potrwa o wiele dłużej.

Na razie czekają...

Silny wiatr powalił ponad 1600 drzew, wystąpiło około 50 podtopień. Awarie energii elektrycznej były usuwane przez wiele dni. – Sytuacja po burzach w powiatach makowskim i przasnyskim była najbardziej dramatyczna. Straty w infrastrukturze dotknęły m.in. gmin Czernice Borowe, Krzynowłoga Mała, Krasne i Przasnysz – informuje zespół prasowy wojewody mazowieckiego. – Byłem wtedy na służbie, w pracy. Akurat działaliśmy na drodze, która została przywalona połamanymi drzewami. Zadzwonił syn, że coś się stało. Jednak niewiele zrozumiałem. Nie wiedziałem do końca, czy zerwało nam cały dach, czy tylko częściowo. Człowiek się denerwował, ale musiał swoje robić – wspomina Wojciech Gamdzyk, poszkodowany mieszkaniec powiatu makowskiego. – Potem pojechaliśmy z działaniami do mojej wsi. Kiedy przybyłem na miejsce, to wrażenie... Człowiek się za głowę złapał. Czekamy na wyklarowanie się sytuacji, na ubezpieczyciela. Co będzie dalej, okaże się – mówi pan Wojciech. – Mówią, że dostaniemy od ręki pieniądze. Jednak na razie kazano nam zbierać rachunki. Czas ucieka, a my wciąż nie dostaliśmy ani złotówki – martwi się pan Sławomir, któremu nawałnice zabrały dach z domu i uszkodziły budynki gospodarcze. – W działaniach brało udział 39 jednostek państwowej i ochotniczej straży pożarnej. W sumie interweniowaliśmy około 200 razy, ale liczba ta stale rośnie – opisuje kpt. Bartosz Kołodziejski, rzecznik prasowy Powiatowej PSP w Makowie Mazowieckim. – Pomocy udzielił nam również specjalnie powołany przez komendę wojewódzką do takich zdarzeń pluton o nazwie „Wichura”.

Wiatr buszujący w zbożu

W powiecie przasnyskim w związku z nawałnicami strażacy interweniowali w sumie 215 razy. – Około 30 budynków miało pozrywane dachy. Musieliśmy zabezpieczyć je folią, plandekami, które kupiły urzędy gmin i starostwo. W pierwszej kolejności zabezpieczaliśmy budynki mieszkalne, następnie gospodarcze – mówi mł. asp. Piotr Kuligowski. – U nas w gospodarstwie zerwało pięć arkuszy blachy na dachu, wybiło dwa okna na strychu razem z ramami, trzy drzewa owocowe wyrwało razem z korzeniami. Strasznie uszkodziło zboża, bardzo wymłóciło owies, kukurydza jest bardzo zniszczona – wymienia Ewa Rapacka, mieszkanka wsi Piastowo w powiecie przasnyskim. W powiecie ciechanowskim strażacy również mieli ręce pełne roboty. Łącznie w ciągu dwóch dni strażacy interweniowali ponad 100 razy. – Większość działań prowadzona była w gminach Ciechanów, Sońsk, Opinogóra i Ojrzeń oraz na terenie Ciechanowa – informuje mł. bryg. Grzegorz Pawlicki, oficer prasowy KPPSP w Ciechanowie. Tam zgłoszenia dotyczyły przede wszystkim uszkodzonych dachów, zalanych piwnic, zerwanych linii energetycznych i przewróconych drzew.

kolejny deszcz i co...?

Tereny dotknięte nawałnicami wizytowali zarówno wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, jak i mazowiecki komendant wojewódzki nadbryg. Józef Galica. – Do urzędu wojewódzkiego wpłynęły dotychczas dwa wnioski, z gmin Przasnysz i Sypniewo, w sprawie zasiłków socjalnych (do 6 tys. zł na gospodarstwo) – informuje zespół prasowy wojewody mazowieckiego. – Wojewoda uruchomił już procedurę wypłaty środków dla mieszkańców w wysokości 73 tys. zł dla gminy Przasnysz oraz 90 tys. zł dla gminy Sypniewo (zgodnie ze zgłoszonym przez samorządy zapotrzebowaniem). Pieniądze zostaną przekazane po uzyskaniu zgody Ministra Finansów. Poszkodowani boją się kolejnych zmian pogody. – Następny deszcz to obawa, co będzie potem. Chwilowe zabezpieczenie folią uszkodzonych dachów nie rozwiązuje problemu. Teraz trzeba być czujnym, biegać, podkładać kolejną folię, by nie przeciekało – dodaje Wojciech Gamdzyk. – Istnieje obawa o pozostałe budynki, nawet te gospodarcze. Wszystko zostało wcześniej naruszone, więc jest ryzyko, że przy następnej nawałnicy uszkodzą się jeszcze bardziej. Boimy się zwyczajnie fatalnej pogody. Aby znowu się nie powtórzyło. Pozostaje się modlić o lepszą pogodę i czekać na szybkie wypłaty – mówi pan Gamdzyk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL