Nowy numer 48/2020 Archiwum

Katecheza o Polsce

W ubiegłym roku minęło 300 lat od narodzin w Krasnem Adama Stanisława Krasińskiego - przywódcy Konfederacji Barskiej i współtwórcy Konstytucji 3 Maja. O nim mówił w okolicznościowym kazaniu w Krasnem bp Piotr Libera 1 czerwca 2014 roku. Przypominamy jego fragmenty.

Oficjalnie Konfederację zawiązano 4 marca 1768 roku, w dzień św. Kazimierza, patrona polskiego rycerstwa i Korony Polskiej. Józef Pułaski, po odbytej w ten dzień spowiedzi, zawierzył konfederację Stwórcy: "Niech nam Bóg będzie pomocą, tarczą i puklerzem w każdych utarczkach i potyczkach wojskowych. Niech Kościół swój święty, wiarę i wolność naszą, którą w narodach wsławieni jesteśmy, mocą i opatrznościową  łaską swoją wspiera. Niech nam św. Kazimierz, królewicz i patron Polski, w wielu wojnach i niebezpieczeństwach doświadczony, dziś za patrona uroczystości wezwany i postanowiony, hetmani w potyczkach, podjazdach i utarczkach wszelkich z nieprzyjaciółmi wiary i wolności".

W akcie Konfederacji rycerstwo zobowiązywało się "wiary świętej katolickiej życiem i krwią bronić!", a także skoro jest się rycerzem Chrystusowym, "żadnych gwałtów, rabunków między katolikami, żydami, lutrami nie czynić". Przyoblekłszy taki właśnie duchowy rynsztunek, niosąc na piersiach ryngrafy Bogurodzicy, rozpoczynali pierwsze w naszych dziejach powstanie narodowe. Przegrali... Ale pamięć o ich zrywie pozostała i długo żywiła nadzieję Polaków na wolność. Kilkadziesiąt lat później to właśnie w bronionych przez konfederatów Okopach św. Trójcy Zygmunt Krasiński, członek rodu, z którego wywodzili się dwaj przywódcy konfederacji, umieści akcję "Nie–boskiej komedii", a Słowacki, Mickiewicz, Norwid i Sienkiewicz nie mniej będą o podolskim Barze pamiętać.

Zanim Biskup Adam na stałe osiądzie w swoich dobrach, raz jeszcze zawierzy królowi i powróci do Warszawy. Z wzruszeniem przeczytałem odnalezioną gdzieś, pośród starych ksiąg, jego "Mowę Sejmową" z 18 VIII 1789 roku. Posłuchajmy jej fragmentu: "Jeśli od roku 1766 aż do tego czasu nie znajdowałem się na żadnej naradzie, niech mi tę nieprzytomność [nieobecność] moją daruje każdy, kto równo ze mną czuł żal i smutek, patrząc na los okropny Ojczyzny. Nie chcę odnawiać w pamięci naszej zatartych po części śladów gwałtownej przemocy. Radbym, żeby potomne wieki nie opowiadały następcom naszym o podłości i niesławie Obywatelów Urodzonych w wolnych narodzie, którzy sprzykrzywszy sobie [niepodległość], pomagali obcym [...] naginać karki współziomków do jarzma niewoli. [...] Przymuszony jestem wspomnieć ze wstydem [...], że ratować [....] Ojczyznę było [w tamtej sytuacji] kryminałem; iż cnotliwych wodzono po więzieniach za to, że praw i swobód ojczystych bronili; iż [...] głos wolnego obywatela poczytywano za głos buntownika [...]. Dzisiaj, Prześwietne Skonfederowane Stany, sława chwalebnych dzieł Waszych i usilnych prac w dźwiganiu Ojczyzny, rozchodząca się po najodleglejszych Prowincjach, zachęciła mnie do Warszawy, gdzie już więcej być nie spodziewałem się". Tak właśnie rozpoczynał biskup Adam swoje prace nad Konstytucją 3 Maja...

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama