Nowy numer 32/2020 Archiwum

Odkrycie po trzech wiekach

Warto pamiętać, że prawdziwe perły wśród zbytków mamy na wyciągniecie ręki. W Pułtusku, przy najdłuższym rynku Europy stoi świątynia z największą polichromią renesansową w środkowo-wschodniej Europie.

Wnętrze bazyliki pułtuskiej zwieńczone sklepieniem kolebkowym, z charakterystyczną dekoracją architektoniczną i polichromią   Wnętrze bazyliki pułtuskiej zwieńczone sklepieniem kolebkowym, z charakterystyczną dekoracją architektoniczną i polichromią
Henryk Mazurek
W odsłoniętej przed kilku laty, oczyszczonej i poddanej niezbędnym rekonstrukcjom dekoracji na sklepieniu pułtuskiej bazyliki dominują formy roślinne.

Widoczne są tam rozety i symetryczne bukiety kwiatów w wazonach lub przewiązanych wstążką.

Trzeci element polichromii pułtuskiego sklepienia to głowy lub popiersia męskie i kobiecie, we współczesnych strojach, w niektórych przypadkach ujęte groteskowo.

Malowidła - sceny ze Starego i Nowego Testamentu oraz życia świeckiego -  znajdują się także w charakterystycznych wnękach i niszach, które tworzą fryz, biegnący u podstawy sklepienia, po obu jego stronach.

- Patrząc na piękną, renesansową polichromię naszej świątyni, często myślę, że jesteśmy „szczęściarzami” - mówi dziś ks. Wiesław Kosek, proboszcz parafii św. Mateusza w Pułtusku i gospodarz bazyliki.

- Kilkaset lat ludzie przychodzili do bazyliki, podziwiali jej architekturę, modlili się i możliwe, że nawet nie pomyśleli, iż jej mury kryją wspaniałą tajemnicę. To, co nasze oczy oglądają patrząc w górę, nie było dane widzieć innym od pożaru świątyni w 1613 roku. Największa płaszczyzna renesansowej polichromii w środkowowschodniej Europie, autorstwa Wenecjanina Jana Baptysty, znajduje się w pułtuskim kościele. To wywraca „do góry nogami” teorie historyków sztuki o opóźnionym w rozwoju kultury Mazowszu w stosunku do innych części Polski. Trzeba zmienić podręczniki historii sztuki, by pokazać autentyczne owoce renesansu w Pułtusku z pracującym w nim mecenasem kultury polskiej - biskupem Andrzejem Noskowskim - dodaje z przekonaniem ksiądz proboszcz.

Jak doszło do odkrycia polichromii z połowy XVI wieku? Był rok 1994. Wnętrze bazyliki pułtuskiej pilnie potrzebowało odnowienia.

Ks. Wiesław Kosek uzyskał zgodę od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Ciechanowie na wymalowanie ścian i sklepienia - wtedy jeszcze w całości pokrytych jednobarwną warstwą farby. Jednak przed podjęciem prac, konserwator wojewódzki Krzysztof Kaliściak, poprosił o zbadanie sklepienia.

Prace badawcze przyniosły sensacyjny rezultat. Okazało się, że pod kilkoma nawarstwieniami przemalowań kryją się względnie zachowane renesansowe dekoracje malarskie.

Nikt chyba jednak wtedy nie przypuszczał, że polichromia obejmuje obszar ponad 1000 m kw., czyli całe sklepienie oraz dwa pasy nisz i wnęk.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama