Rypin-Cieszki. W pielgrzymce po śladach szczególnych kobiet

Już w najbliższą sobotę, 16 maja, po raz pierwszy odbędzie się Piesza Pielgrzymka Kobiet z Rypina do Cieszk, a jej hasłem będą słowa "Dwie zwyczajne - niezwykłe". O inspiracji takiej inicjatywy, duchowości kobiet i o tym, czego współczesne kobiety mogą uczyć się od sł. Bożej Walentyny Łempickiej i bł. Klary Ludwiki Szczęsnej opowiada ks. Łukasz Zdunkiewicz, duszpasterz kobiet w diecezji płockiej i sekretarz Krajowej Rady Kobiet przy Delegacie KEP.

Ilona Krawczyk-Krajczyńska: Pielgrzymka tym szlakiem odbędzie się po raz pierwszy. Skąd pomysł na taką inicjatywę skierowaną do kobiet?

Ks. Łukasz Zdunkiewicz:  Na terenie parafii w Rypinie, gdzie posługuję, znajdują się Godziszewy – miejsce urodzenia sł. Bożej Walentyny Łempickiej. Została ona ochrzczona w rypińskiej farze, w kościele parafii Świętej Trójcy. To właśnie stamtąd wyruszy pielgrzymka. Niedaleko znajdują się także Cieszki, oddalone od nas o około 30 kilometrów. Stamtąd pochodzi bł. Klara Ludwika Szczęsna, która wraz z abp. Józefem Sebastianem Pelczarem założyła Zgromadzenie Sióstr Sercanek. Właśnie z połączenia tych dwóch miejsc i dwóch wyjątkowych kobiet zrodził się pomysł tej pielgrzymki. Od pewnego czasu pojawiały się już takie myśli, ale teraz przyszedł moment, by przejść do działania. Trasę przedłużyliśmy o przejazd do kościoła w Lubowidzu, gdzie została ochrzczona Klara Ludwika Szczęsna i gdzie spotkamy się na Eucharystii. Warto dodać, że dokładnie 140 lat temu ochrzczono tam także bł. bp. Leona Wetmańskiego. Do dziś znajduje się tam ta sama chrzcielnica.

Czego te dwie kobiety mogą dziś uczyć nas współczesne kobiety?

Tu z pomocą przychodzi hasło pielgrzymki: „Dwie zwyczajne – niezwykłe”. One były zwyczajne, jak każdy. Ale – jak mówiła św. Teresa Benedykta od Krzyża, czyli Edyta Stein – żadna kobieta nie jest „tylko kobietą”. To zaproszenie, by w codzienności odkrywać własne powołanie, także poprzez przeżywanie kobiecości. Obie najpierw żyły zwyczajnym życiem młodych kobiet, zajmowały się codziennymi sprawami, a później z odwagą realizowały swoje powołanie. Walentyna Łempicka angażowała się w powstanie zgromadzenia zakonnego. Sama przeszła przez wiele trudnych doświadczeń i nie bała się walczyć o ważne dla niej sprawy. Z kolei Matka Klara całkowicie oddała się życiu zakonnemu i współtworzeniu zgromadzenia. Obie pokazują, jak wiernie i wartościowo przeżywać swoje powołanie. One realizowały je jako osoby konsekrowane, ale dziś równie wymagające jest powołanie do małżeństwa, macierzyństwa czy życia zawodowego.

Dla kogo jest ta pielgrzymka? Czy można dołączyć tylko na część trasy?

Oczywiście. Nie trzeba przejść całej trasy. Chcemy, by była to inicjatywa dostępna dla każdego. Pielgrzymka może mieć formę sztafetową – będzie można dołączyć na wybranych odcinkach. Zaplanowaliśmy cztery postoje mniej więcej co 8 kilometrów, więc można przejść tylko fragment drogi.

Jak będzie wyglądał czas na trasie?

Będzie wspólna modlitwa, śpiew, konferencja dla uczestniczek, a także prezentacja życiorysów Walentyny Łempickiej i Klary Ludwiki Szczęsnej. Chcemy zaprosić osoby, które przybliżą uczestniczkom duchowość tych kobiet. To ma być czas modlitwy, rozmowy i zwyczajnego bycia razem w drodze.

Od ilu lat Ksiądz jest duszpasterzem kobiet w diecezji płockiej?

Od 2016 roku, czyli już 10 lat.

Czym, z perspektywy tego doświadczenia, charakteryzuje się kobieca duchowość? Czego kobiety dziś szczególnie potrzebują?

Myślę, że dla kobiet bardzo ważne jest poczucie bezpieczeństwa – zarówno tego ludzkiego, które rodzi się w relacji z drugim człowiekiem, jak i duchowego, czyli pewności, że Pan Bóg jest obecny i towarzyszy w codzienności. Warto dziś o tym przypominać. Współczesne kobiety, jeśli tylko chcą, mogą samodzielnie organizować swoje życie – zdobywać wykształcenie, pracę, pieniądze, mieszkanie, podróżować. Jednak nie da się w ten sposób „zorganizować” miłości – tej czystej, będącej przestrzenią wzajemnej troski, czułości i bezinteresownego obdarowywania się dobrem. Kobiety potrzebują kochać i być kochane. Tego najczęściej – często nieświadomie – szukają w relacjach i na to czekają w głębi serca. Niestety, nierzadko właśnie z tego powodu rozbijają się o kolejne niewłaściwe relacje, które miały stać się bezpiecznym oparciem. W codzienności, pełnej napięć, trudnych sytuacji i stresu, łatwo zapomnieć, że nie jest się samemu. Tymczasem świadomość obecności Boga i drugiego człowieka daje siłę, by podnieść głowę, iść dalej i się nie poddawać.

Kobieca duchowość to osobista relacja z Jezusem, umacniana obecnością Ducha Świętego. Jak każda relacja, przechodzi ona przez różne etapy, aż do osiągnięcia dojrzałości. To proces, a więc coś dynamicznego i zmiennego. Można w nim dostrzec kolejne etapy: nieśmiałość i niepewność – pytanie, czy warto i czy to ma sens; ograniczone zaufanie; pasję, czyli swoiste zakochanie; zazdrość i kryzys wierności Bogu – „dlaczego inne mają łatwiej?” – aż po pełne i niezachwiane oddanie: „nie muszę wszystkiego rozumieć, ale ufam Ci, Jezu”.

A jest coś, czego Kościół i mężczyźni mogą uczyć się z tej kobiecej duchowości?

Na pewno kobiety mogą uczyć większej ogłady, delikatności i myślenia w szerszej perspektywie – nie tylko w kategorii „tu i teraz”. Uczą także wrażliwości i empatii. Ewangelia pokazuje przecież, że to właśnie kobiety jako pierwsze zaniosły światu wiadomość o zmartwychwstaniu. To bardzo ważna umiejętność: zauważyć drugiego człowieka, być otwartym i nie zamykać się wyłącznie we własnej perspektywie. Mówi się, że "ciekawość to pierwszy stopień do…" no właśnie. Ja jednak uważam, że potrzebujemy uczyć się bycia zaciekawionym drugim człowiekiem – oczywiście w dobrym znaczeniu tego słowa, a nie w sensie plotkarskim. Chodzi o autentyczne zainteresowanie jego historią, sposobem patrzenia na świat i wartościami, którymi kieruje się w życiu. Powinniśmy chcieć poznawać drugiego człowieka. Czasem tylko tyle – i aż tyle – wystarczy, by poruszyć czyjeś serce i otworzyć je na działanie Boga.

Czy jako duszpasterz kobiet Ksiądz również się tego uczy?

Oczywiście. Uczę się tego od kobiet podczas spotkań, prac Ogólnopolskiej Rady Kobiet, wspólnych rozmów i przygotowywania różnych inicjatyw. Kobiety często patrzą szerzej i dostrzegają więcej. Ja pewne sprawy widzę czasem bardziej schematycznie, a kobiety pomagają spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dlatego staram się was słuchać i pytać: „Jak ty to widzisz?”, „Czego potrzebujecie?”, „Co warto podjąć?”. Tak było choćby podczas ostatniego spotkania kobiet w Rypinie, kiedy same uczestniczki zaproponowały tematy dotyczące m.in. depresji czy budowania własnej osobowości. Nie narzucałem tych tematów. I to zadziałało. To duszpasterstwo uczy mnie różnorodności i tego, że w pracy z kobietami właściwie nic nie jest do końca „na pewno”, bo kobieta jest po prostu… barwną jest.

 

Rypin-Cieszki. W pielgrzymce po śladach szczególnych kobiet

 

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ilona Krawczyk-Krajczyńska