Święto Miłosierdzia obchodzone w Płocku, miejscu pierwszego objawienia Pana Jezusa św. Faustynie, przypominało, że miłosierdzie nie jest rzeczywistością "od święta". W dniu, kiedy w sposób szczególny "wylewa się morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła Miłosierdzia" (por. Dz. 699), wybrzmiało, że powinno być ono codziennym doświadczeniem Bożej łaski, które wypływa z ran Chrystusa - znaku Jego miłości silniejszej niż grzech.
W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku uroczyście przeżywano Niedzielę Miłosierdzia – święto, które właśnie tutaj ma swoje korzenie. To w tym miejscu, w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, 22 lutego 1931 roku Pan Jezus objawił się św. Faustynie, prosząc nie tylko o wymalowanie swojego miłosiernego wizerunku, ale także o Święto Miłosierdzia. Do słów Jezusa wypowiedzianych tamtego pamiętnego wieczoru nawiązał ks. Jarosław Kwiatkowski, rektor sanktuarium na Starym Rynku. – Święta zwykle rodzą się ze wspomnienia, a to zrodziło się z pragnienia: "Ja pragnę, aby było miłosierdzia święto" (por. Dz.49) . Te słowa padły właśnie tutaj. Tu jest kolebka obrazu "Jezu, ufam Tobie", ale także źródło pragnienia Jezusa, aby Kościół obchodził to święto – podkreślił ks. Kwiatkowski.
W dniu odpustu sanktuarium wypełniło się pielgrzymami – wielu z nich przystępowało do sakramentu pokuty, inni trwali na osobistej modlitwie i adorowali Najświętszy Sakrament, jeszcze inni odwiedzili pamiątki po św. Faustynie i spotkaniu z Miłosiernym. Uroczystościom przewodniczył bp Adam Bab z Lublina, który w homilii zwrócił uwagę wiernych na głębokie znaczenie ran Chrystusa. Przypomniał, że to właśnie po nich uczniowie rozpoznali Zmartwychwstałego. – Jezus chce być rozpoznany po tych ranach. One są dowodem, że Ten sam, który umarł, naprawdę zmartwychwstał. Ale te rany są też znakiem miłości – tej miłosiernej, która poszła aż do końca – mówił.
Podkreślił, że rany Chrystusa nie tylko potwierdzają Jego tożsamość, ale odsłaniają istotę Bożego miłosierdzia. To z nich wypływa przebaczenie i nowe życie dla człowieka. Odwołując się do historii św. Piotra, pokazał, że spotkanie ze Zmartwychwstałym nie jest wyrzutem, ale początkiem nowego życia. – Piotr, który zawiódł, odkrywa, że jego siłą staje się miłosierdzie – powiedział bp Bab. Podkreślił, że bez tego doświadczenia człowiek pozostaje zamknięty w poczuciu winy. – Możemy żałować, rozumieć swój grzech, ale dopiero miłosierdzie pozwala naprawdę żyć. Ono przywraca godność i pozwala zaczynać na nowo – zaznaczył. Bp Bab przypomniał także, że przyjęcie miłosierdzia wiąże się z zadaniem przekazywania go innym. – Jesteśmy obdarowani miłosierdziem, ale nie możemy go zatrzymać dla siebie. Niech On może na nas liczyć! – prosił bp Bab.
Do tej myśli nawiązał również bp Szymon Stułkowski, który koncelebrował sumę odpustową. Podkreślił, że doświadczenie uczniów po spotkaniu ze Zmartwychwstałym: "Uradowali się, ujrzawszy Pana", staje się także doświadczeniem Kościoła. – Przekazujmy dalej to, co sami otrzymujemy. Nie zatrzymujmy spotkania z Miłosiernym dla siebie. Jesteśmy posłani jako uczniowie i misjonarze – podkreślił.
Przygotowaniem do uroczystości była nowenna, która trwała od Wielkiego Piątku. W przeddzień uroczystości odbył się pierwszy Bieg Pojednania i Miłosierdzia. Uczestnicy mogli wybrać marsz lub bieg przez Skarpę Wiślaną, łącząc modlitwę z aktywnością i wspólnotowym przeżywaniem czasu przygotowania do święta. – Nie proście o mało, proście o wiele! – przypomniała na zakończenie słowa z "Dzienniczka" s. Ancilla Zalewska, kustosz płockiego sanktuarium, zachęcając: "korzystajmy ze zdrojów Bożego miłosierdzia".