W IV niedzielę Wielkiego Postu, słynne "Stabat Mater" Giovanniego Battisty Pergolesiego, w wykonaniu Chóru Pueri et Puellae Cantores Plocenses, rozbrzmiało pod sklepieniami płockiej katedry.
Dzieło Pergolesiego powstałe w XVIII wieku, niezmiennie od trzech już stuleci porusza ludzkie sumienia i zmysły i jest najbardziej znanym utworem tego gatunku. To ostatnie i największe dzieło kompozytora, zainspirowane wizerunkiem Matki Bożej stojącej pod krzyżem, powstało w klasztorze franciszkanów w Pozzuoli pod Neapolem. Jego słodko-gorzkie brzmienie, melodyjność i słynne stosowanie przez Pergolesiego harmonii w postaci opóźnień i spowolnień w miejscu oczekiwanego przez słuchacza rozwiązania akordów, zostały doskonale oddane w wykonaniu chóru Pueri et Puellae Cantores Plocenses pod dyrekcją Anny Bramskiej przy akompaniamencie organowym w wykonaniu Wiktora Bramskiego. W partiach solowych wystąpiły Oliwia Maciejewska (sopran) i Paulina Banaszczak (alt).
W kolejnej części koncertu, w wykonaniu tenorów i basów wybrzmiał najsłynniejszy chorał "Jezu, radości ludzkich serc" Johanna Sebastiana Bacha. Zaprezentowano także utwór "Oculus non vidit" Orlanda de Lassusa, francusko-flamandzkiego kompozytora późnego renesansu, jednego z najsłynniejszych twórców XVI wieku.
W ostatniej części tej wielkopostnej uczty duchowej, z udziałem najmłodszych chórzystów wykonano "Klęczał w Ogrójcu" - przejmującą, żałobną i chwytającą za serce opowieść o Męce Pańskiej, w opracowaniu Jana Gwoździowskiego i "Kto jest sługą Matki Świętej", w opracowaniu Czesława Krycha.
- Zaprezentowane w murach naszej katedry dzieła muzyki sakralnej napawają serca żałobą i smutkiem, ale ostatecznie poprzez swoje piękno i treść uwidoczniają tę nadzieję, którą żyjemy i którą czerpiemy ze zmartwychwstania Chrystusa - powiedział ks. kan. Stefan Cegłowski, proboszcz parafii katedralnej, podsumowując wydarzenie.
Koncert objęli honorowym patronatem biskup płocki, marszałek województwa mazowieckiego, prezydent miasta Płocka oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Waleria Gordienko