Zacheusz walczył do końca

Był nauczycielem, ale stał się żołnierzem. W Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych trzeba przypomnieć sylwetkę jednego z nich, związanego z naszą ziemią.

W tym roku przypada 80. rocznica śmierci ppor. Wiktora Zacheusza Nowowiejskiego, ps. Jeż, Żuk, a 110. rocznica jego urodzin minęła w grudniu ubiegłego roku. Urodził się we wsi Zembrzus, w gminie Janowo, w patriotycznej rodzinie szlacheckiej.

Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w Mławie i odbyciu służby wojskowej pracował jako nauczyciel w szkole podstawowej. We wrześniu 1939 r. jako kapral podchorąży rezerwy uczestniczył w wojnie obronnej. Dostał się do niemieckiej niewoli, z której jednak szybko uciekł. Powrócił w rodzinne strony, gdzie razem z innymi nauczycielami zorganizował siatkę tajnego nauczania. Od 1941 r. „Jeż” był zaprzysiężonym żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej na terenie powiatu przasnyskiego. Zagrożony aresztowaniem przez gestapo ukrywał się przez rok, a latem 1943 r. dołączył do oddziału partyzanckiego AK ppor. Stefana Rudzińskiego „Wiktora”. Co ciekawe, z tego oddziału wywodziło się też kilku innych przyszłych dowódców konspiracji antykomunistycznej, m.in. Wacław Grabowski „Puszczyk” i Izydor Bukowski „Burza”. Jako dowódca drużyny „Jeż” uczestniczył w wielu akcjach bojowych i dywersyjnych, np. w wypadach na teren Prus Wschodnich.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Ostrowski