Nowy numer 5/2023 Archiwum

Iść za tajemnicą serca

Mija właśnie 35 lat od śmierci ks. Tadeusza Króla. Z biegiem lat karty jego życia stają się coraz bardziej czytelne.

Zwykła notatka o nim brzmiałaby tak: „Ksiądz Tadeusz Piotr Król (1928−1987), święcenia kapłańskie 11 października 1953 r. z rąk bp. Tadeusza Pawła Zakrzewskiego; wikariusz w parafiach: Chorzele i Wyszków n. Bugiem, studia teologii dogmatycznej na KUL-u, kapelan sióstr zmartwychwstanek w Mocarzewie, ojciec duchowny i profesor WSD, od 1970 r. rektor kościoła św. Jana Chrzciciela w Płocku, od 1973 r. pierwszy proboszcz tej parafii, duszpasterz studentów i inteligencji Płocka, od 1985 r. ponownie ojciec duchowny seminarium”. Ktoś, kto lepiej znał jego życiorys, dodałby takie szczegóły: stryjeczny brat ks. Zdzisława Króla (kanclerza kurii warszawskiej w czasach Prymasa Tysiąclecia, który zginął w katastrofie smoleńskiej), autor rozprawy doktorskiej o nauce teologicznej polskich arian, napisanej pod kierunkiem sługi Bożego ks. prof. Wincentego Granata, ale świadomie nie obronionej; pochowany 9 grudnia 1987 r. w grobowcu kapituły katedralnej przy kaplicy na starym cmentarzu w Płocku. On sam pozostawił po sobie zapiski, które rzucają strumień światła na jego wewnętrzny portret.

Duchowość i ogień

Kto jeszcze czuje dzisiaj głód duchowości? Na pozór niewielu. Ale chyba tylko na pozór. Bo jeśli jeszcze czegoś szukają w Kościele (a często poza Kościołem), to właśnie duchowości. Dla ks. Króla była ona najważniejsza. Biskup Wosiński, który powołał go na ojca duchownego w seminarium, w pewnym sensie na swego następcę w tej robocie, trafił w dziesiątkę. Świadczy o tym dziennik, który pieczołowicie prowadził przez co najmniej 30 lat. „U świętego Jana”, po ciężkim dniu pracy, kolacji i długiej czasem pogawędce, ks. Król zamykał się w swoim mieszkaniu. Nie lubił, gdy do niego dzwoniono albo próba zespołu Vox Clamantis odbywała się zbyt głośno… Były to godziny, podczas których chyba najwięcej się modlił, medytował, przygotowywał kazania, tworzył poezje, notował wspomnienia. Zapiski odkryliśmy dopiero po jego śmierci. I to wtedy wyjaśniła się również tajemnica spędzania jego wieczorów.

Ta duchowość kazała płonąć wielu księżom z tamtego pokolenia. Nie znajduję innego słowa na ich pracowitość, zapał, gorliwość. „Lubiłem – wspominał swoje lata wikariackie – jechać do chorych na wieś. Można było wtedy do adoracji w milczeniu rozmawiać z Bogiem przez długi czas, gdy wioska była oddalona o 10 lub 12 km. Patrząc w twarz Boga, wszyscy jesteśmy ślepi, nie widzimy Go. Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami! (Łk 17,13). Daj nam łaskę widzenia, byśmy sercem mogli doznawać Twojej obecności” (wpis z 25.06.1984). Dziś można zapytać: kto z nas lubi wizyty u chorych?

Był u św. Jana zwyczaj, że celebrans Mszy św. wieczornej o 19.00 siadał słuchać spowiedzi pół godziny wcześniej. Nie wiedziałem o tym. Po tygodniu ojciec woła mnie do siebie i jak prorok od progu krzyczy: „Dopóki ja tu będę proboszczem, będziesz siadał w konfesjonale o wpół do szóstej…”.

Lata 60. XX wieku w Płocku to budowa Petrochemii. Tysiące ludzi ściąganych tu z całej Polski, przede wszystkim z okolicznych wiosek, zaczynało swoją miejską egzystencję, ciesząc się z pracy w kombinacie, z wysokich zarobków i ze stosunkowo szybko zdobytego mieszkania, często małego, ze ślepą kuchnią. Cały ten teren i jego ludzkie sprawy musieli obejmować duszpasterze z ośrodka duszpasterskiego św. Jana Chrzciciela.

21 stycznia 1973 r. udało się przekształcić ośrodek w parafię, a ks. Tadeusz Król został jej pierwszym proboszczem. Aż trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale parafia liczyła wtedy ponad 20 tys. ludzi, a kościół mógł pomieścić maksymalnie 700−800. W niedziele i święta odprawiano więc dziesięć Mszy św. Rodziny były młode, parafia musiała objąć katechizacją kilka tysięcy dzieci i młodzieży. Nie w szkole oczywiście, tylko w salkach katechetycznych, które urządzono we wszystkich możliwych pomieszczeniach i zakamarkach kościoła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy