Nowy numer 5/2023 Archiwum

Niepokalana przy drodze

Jej figury spotkamy wszędzie: w kościołach, a nawet w przydomowych ogródkach. Za każdą z nich stoi jakaś historia, jakaś otrzymana łaska.

Co przychodzi nam na myśl, gdy mówimy: „Niepokalane Poczęcie”? Najpierw chyba figury maryjne... Kobiety z Księgi Rodzaju, depczącej głowę węża. Apokaliptycznej Niewiasty, obleczonej w słońce, w wieńcu z gwiazd dwunastu. Figury Naszej Pani, Pani Płaczącej, Pięknej Pani z tylu zakonnych czy seminaryjnych ogrodów – pisał w 2004 r. ks. prof. Henryk Seweryniak.

Wiele z nich ustawiono na pamiątkę historycznych wydarzeń, jak na Farskiej Górze w Ciechanowie, gdzie ten znak Maryi upamiętnił 50. rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, albo nieopodal w Lekowie – gdzie przed kościołem ustawiono figurę na pamiątkę zwycięskich walk Polaków z bolszewikami w 1920 r.

Wiele z nich stanowi wotum za otrzymane łaski i pamiątkę osobistych wydarzeń.

O historii małej Igi Rudnickiej z Mławy, która chorowała na glejaka i zmarła na początku 2018 r., pisaliśmy na łamach „Gościa Płockiego” cztery lata temu. Choć dziewczynka przechodziła przez ciężką chorobę, to z niezwykłą pogodą ducha dzieliła się swoją wiarą. Była przekonana, że rozmawiała ze swoim Aniołem Stróżem, i poruszyła wiele ludzkich serc. Przed jej domem stoi kapliczka zbudowana jeszcze przez jej dziadka. – Tak sobie postanowiliśmy, że gdy zbudujemy dom, to obok stanie kapliczka dla Matki Bożej – mówi babcia śp. Igi. Gdy rodzinę państwa Rudnickich odwiedził biskup Piotr Libera, to tam, przy kapliczce, zrobiono pamiątkowe zdjęcie biskupa z małą Igą. Teraz to miejsce przypomina rodzinie o „małej wojowniczce z Mławy”, jak ją nazwano w czasie mężnego znoszenia choroby i odchodzenia.

Państwo Karpieniowie z Nowego Duninowa k. Gostynina ustawili taką kapliczkę w ogródku, gdy zawierzyli swą rodzinę Matce Bożej. − W mojej pobożności od dawna byłam bardzo maryjna, ale mój mąż był zdystansowany do kultu Matki Bożej i świętych. W dojrzewaniu do odkrycia Maryi pomogło mu codzienne odmawianie modlitwy do św. Brygidy; są w niej takie słowa: „wskaż mi drogę i spraw, abym była gotowa po niej kroczyć. Niebezpiecznie jest zwlekać i niebezpiecznie się spieszyć. Odpowiedz na moje błaganie i wskaż mi drogę”. Po roku on sam zaproponował, abyśmy rodziną zawierzyli się Matce Bożej, a na pamiątkę tego aktu postawiliśmy kapliczkę. Szukałam takiej figurki Maryi, która przedstawiałaby Ją jako młodą uśmiechniętą dziewczynę. I taką znalazłam. Stoi w ogródku, zawsze widzę ją z sypialni. Przy niej odmawiamy nabożeństwo majowe, idę tam, aby z Nią porozmawiać. Gdy przeprowadziliśmy się w nowe miejsce, Ona oczywiście przeniosła się z nami – opowiada Magdalena Karpienia.

Na początku lat 70. ks. Waldemar Nowak budował kościół w Smoszewie k. Zakroczymia. I z wydarzeniami tej budowie towarzyszącymi wiąże się maryjna figurka. – Było bardzo trudno, bo ówczesne władze bardzo mi przeszkadzały, uległem nawet niebezpiecznemu wypadkowi, z którego szczęśliwie wyszedłem bez szwanku. Obiecałem wtedy Matce Bożej, że pojadę do Fatimy podziękować Jej za uratowanie z wypadku. To się jednak nie udało, ale w zamian wystawiłem figurkę w ogrodzie. W okresie budowy kościoła, zwłaszcza gdy było najtrudniej z pozwoleniami i z budową, organizowałem z parafii pielgrzymki do Niepokalanowa. Przeprawialiśmy się łodziami przez Wisłę, a potem szliśmy pieszo do sanktuarium. Pamiątką tamtych czasów i naszego związania się z Maryją Niepokalaną jest mozaika nad głównym wejściem do kościoła w Smoszewie – wspomina ks. kan. Waldemar Nowak, emerytowany proboszcz tej parafii.

Podobnych kapliczek jest bardzo wiele. Jedną z nich wystawił na początku lat 90. nieżyjący już Jan Humięcki z Pęchcina k. Ciechanowa. Przez 30 lat był sołtysem w swojej miejscowości i dobrze pamiętał, z jak wielką batalią wiązało się postawienie krzyża w wiosce na początku lat 50. „Tyle w życiu przeżyłem. Chciałem więc podziękować Panu Bogu i Maryi za to wszystko, a także upamiętnić moich kolegów, którzy zginęli w czasie wojny i często nie mają nawet grobu. Ta figurka jest dla mnie znakiem pamięci i wdzięczności” – powiedział przed kilkoma laty pan Jan. Cenne dopowiedzenie, z życia wzięte, do modlitewnej inwokacji umieszczonej na cokole kapliczki przy jego rodzinnym domu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy