Nowy numer 5/2023 Archiwum

By nie „odpływali”…

Dziś, jak podkreśla opiekun Bractwa Harcerskiej Bandery, nie można tylko zamykać się w harcówce, ale trzeba wychodzić z ciekawymi pomysłami do lokalnego środowiska.

Na tydzień przed planowanym II kiermaszem mikołajkowym przy kościele w podpłockim Maszewie zuchy i zuchenki z drużyny Bractwa Harcerskiej Bandery pracowali nad świątecznymi kartkami, lampionami i świecami z pszczelego wosku. Była w tym i zabawa, i rozwijanie kreatywności, ale także okazja, by najmłodszy narybek tego środowiska harcerzy wodniaków poczuł, że może dołożyć swoją małą, choćby symboliczną cegiełkę, do działalności drużyny. Dochód ze sprzedaży tych drobnych artefaktów będzie przeznaczony na wsparcie inicjatyw, które rodzą się pod szyldem BHB, działającego już od 8 lat w Maszewie i skupiającego dzieci i młodzież z terenu macierzystej gminy Stara Biała i okolicznych gmin.

− Szczególnie rozwija się nasza gromada zuchów, licząca już ponad dwadzieścioro dzieci, co bardzo cieszy − podkreśla hm. Krzysztof Nowacki, komandor Bractwa Harcerskiej Bandery, współinicjator utworzenia przed dwoma laty Federacji Harcerskiej „Zarzewie”, skupiającej małe niezależne środowiska harcerskie z całej Polski, w tym z podpłockiego Maszewa. Od kilku lat ta wodniacka drużyna pokazuje, że nie brakuje jej dobrych pomysłów. Jej sztandarową inicjatywą są coroczne wakacyjne spływy rzeczne na tratwie, do których w ostatnim czasie przyłączają się harcerze z innych stron Polski. W tym roku bractwo, zaangażowane również w pomoc walczącej Ukrainie, zaprosiło na swoją jednostkę pływającą czterech skautów ukraińskich (wspólnie wzięli udział m.in. w wiślanej Godzinie W). Również w przyszłym roku ich spływ ma mieć charakter międzynarodowy, bo obok harcerzy zza naszej wschodniej granicy mają dołączyć także katoliccy skauci z Niemiec. I chociaż do wyprawy zostało jeszcze pół roku, to hm. K. Nowacki ma już pomysł na jej tematykę. − Można powiedzieć, że wracamy na trasę sprzed 2 lat, bo przypada 200-lecie otwarcia Kanału Augustowskiego. Mamy zaproszenie od naszego stałego patrona, od Wód Polskich, na uroczyste obchody tego jubileuszu. Możliwe, że później przez Płock popłyniemy dalej, na przykład do Bydgoszczy, albo do Gdańska − mówi opiekun BHB.

W planach bractwa, które kładzie nacisk na realizowanie metodyki harcerskiej na wodzie, są także inicjatywy upamiętniające ważne wydarzenia związane z Wisłą na płockim odcinku. − Są takie momenty historyczne, które wciąż wołają o godne uczczenie, choćby udział Flotylli Wiślanej w obronie Płocka w 1920 r. Chcielibyśmy jako bractwo we wrześniu przyszłego roku postawić obelisk przy porcie w podpłockim Nowym Duninowie, uwieczniający samozatopienie jednostek Oddziału Wydzielonego rzeki Wisły, które przedzierały się tu we wrześniu 1939 r. do Modlina. Ze względu na niski stan wody jednostki nie mogły przejść i zostały tu osadzone. Mamy już zgodę wójta Nowy Duninów, Wód Polskich oraz Marynarki Wojennej − mówi opiekun wodniackiej drużyny harcerskiej. − Istotna jest godna i adekwatna forma takiego upamiętniania − podkreśla m.in. w kontekście pomysłu, jaki pojawił się niedawno w społeczności płockich wodniaków, by uczcić pamięć o żeglarzach i marynarzach wiślanych latarnią morską, ustawioną na końcu falochronu na rzece (projekt miałyby wpłynąć do przyszłorocznego Budżetu Obywatelskiego). − Sama idea uwiecznienia marynarzy wiślanych jest bardzo dobra, ale my jako harcerze wodniacy dystansujemy się od takiej formy − podkreśla Krzysztof Nowacki.

W styczniu bractwo chce zorganizować wystawę edukacyjną o Oddziale Wydzielonym i spotkanie z gościem z Muzeum Marynarki Wojennej dla społeczności w Szkole Podstawowej w Nowym Duninowie. Są też marzenia − stworzenie prawdziwie wodniackiej harcówki na barce, czy powołanie grupy rekonstrukcyjnej. Jako okrzepła już drużyna wciąż są otwarci na nowych członków. Opiekun BHB nie ukrywa, że choć dzieci chętnie się angażują, to jest pewien kryzys związany z zaangażowaniem młodzieży. − Podobnie jak inne środowiska harcerskie, paradoksalnie nie w pandemii, ale dopiero teraz spotykamy się z odpływem starszych członków drużyny. Momentem krytycznym jest często pójście na studia i oderwanie się od tego, czym żyli do tej pory. Wtedy tracimy z nimi kontakt − przyznaje K. Nowacki. Mimo to Bractwo Harcerskiej Bandery ma od niedawna również swoją „filię” we Wrocławiu, właśnie dzięki harcerzowi, który tam podjął studia. Dziś, jak podkreśla opiekun drużyny wodniackiej, nie można tylko zamykać się w harcówce, ale trzeba wychodzić z ciekawymi pomysłami do lokalnego środowiska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy