Nowy numer 49/2022 Archiwum

Maryja, powstańcy i święta woda

Na północno- -zachodnich kresach diecezji, a niegdyś także na granicy zaborów, leży Księte – pełne historii i duchowych tradycji.

W parafii Świedziebnia, między Brodnicą i Rypinem, znajdują się aż dwie kaplice filialne: w Szczutowie i w Księtem. Losy tych przygranicznych terenów obfitowały w burzliwe wydarzenia, które zapisały się na kartach książek historycznych, tam wznosiły się również grody obronne. Zwłaszcza w czasie konfliktu z Krzyżakami Księte przechodziło z rąk do rąk. Tam też, jak na miejscowość graniczną przystało, kupcy płacili podatki zakonowi.

Tuż obok drewnianej świątyni przepływa niepozorna rzeczka Pissa, która jest dopływem Drwęcy. To na niej przebiegała niegdyś granica między zaborami pruskim i rosyjskim. Tam również rozegrała się ostatnia potyczka powstania listopadowego w 1831 roku.

We wczesnym średniowieczu w Księtem istniał gród, a do dziś zachowało się grodzisko nieopodal jeziora, zaś pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z 1356 roku. Około 1400 roku, prawdopodobnie z fundacji rycerza Mikołaja z Księtego, powstała parafia i został wzniesiony pierwszy kościół. Nosił on aż trzy wezwania: św. Michała, św. Katarzyny i Wszystkich Świętych, zaś jego fundator przeszedł do historii jako uczestnik procesu z Krzyżakami w 1413 roku. Podczas potopu szwedzkiego świątynia została złupiona i zniszczona, ale w 1700 roku odbudował ją Mikołaj Romocki – poseł ziemi dobrzyńskiej i marszałek sejmiku lipnowskiego. Nie odzyskał jednak dla świątyni rangi kościoła parafialnego, został on włączony do parafii Świedziebnia. I to ten drewniany budynek, który pamięta czasy upadku I Rzeczypospolitej, rozbiorów i powstań narodowych, przetrwał do naszych czasów. W jego sąsiedztwie znajduje się pomnik rodziny Romockich w kształcie ściętego pnia, ponieważ ostatnia z rodu, Emilia Romocka, zmarła, nie zostawiwszy potomstwa.

– To przepiękne i urokliwe miejsce, które tchnie historią i wiarą. Tam padły ostatnie strzały powstania listopadowego i stamtąd polskie oddziały przeszły na teren zaboru pruskiego. W podręcznikach mówi się również o ostatnich rozkazach gen. Macieja Rybińskiego, naczelnego wodza powstania, wydanych w Świedziebni, w których podkreślił m.in., że „Europę, która patrzy obojętnie na los Polaków, spotka podobny los” – opowiada Stanisław Kosakowski, wicestarosta brodnicki, który jest pasjonatem historii Księtego i okolic. Zwraca uwagę, że sama nazwa miejscowości jest znacząca i pochodzi od słowa „księżna” – wszak Księte było najpierw własnością książęcą, a potem biskupią. Opowiada, że w pamięci starszych ludzi zachowały się też ludowe podania, że nieopodal, na „dużej górze” stał kościół, który się zapadł. Oni też mawiali, że w tym miejscu można było usłyszeć jakby jęki ludzi. W pobliżu miano też zakopać skarb, zresztą tych poukrywanych bogactw od dawna poszukiwano na okolicznych polach i łąkach.

Jest też stara legenda, która opowiada, że pewnego dnia mieszkańcy Księtego zobaczyli spacerującą Matkę Bożą. Gdy ją rozpoznali, oniemieli z zachwytu, padli na kolana i pochylili głowy. Ona wówczas z łagodnością powiedziała do nich kilka serdecznych słów. Gdy ośmielili się podnieść wzrok, Maryi już nie było, za to w miejscu objawienia trysnęło źródełko, w którym woda – jak wierzą mieszkańcy – ma cudowne właściwości, zwłaszcza w przypadku chorób skóry.

– Wiele osób wie o Księtem i wciąż żyje tutejszą obyczajowością. Jest ona związana m.in. z dorocznym odpustem na Wniebowzięcie NMP. Dawniej był taki zwyczaj, że panny proszące o dobrego męża trzykrotnie obchodziły ołtarz na klęczkach. Również o obrazie Matki Bożej Częstochowskiej w głównym ołtarzu mówiono, że słynie łaskami. Może o tym świadczyć zawieszone przy nim wotum – dodaje Stanisław Kosakowski.

W ostatnich latach ks. proboszcz Jerzy Wielechowski przeprowadził wiele prac konserwatorskich, m.in. przy ścianach zewnętrznych świątyni i jej dachu. Niestety, odkąd zmniejszyła się liczba księży w parafii, Msze św. w Księtem są odprawiane tylko kilka razy w roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy