Nowy numer 49/2022 Archiwum

Promować to, co dobre i sprawdzone

– Chciałabym zmienić zafałszowany, krzywdzący obraz rodziny otwartej na potomstwo – przyznaje Ewa Zaręba, która przed dwoma tygodniami odebrała nagrodę Świadek Wiary, przyznawaną przez Kapitułę Kolegiacką w Płocku.

W tym roku kapituła nagrody doceniła mamę siedmiorga dzieci i społeczniczkę zaangażowaną w niesienie wielopłaszczyznowej pomocy rodzinie w kryzysie i ratowanie trwałości małżeństwa. Pani Ewa jest m.in. założycielką i członkinią płockiego Stowarzyszenia na Rzecz Małżeństwa i Rodziny „Nie ma lekko”, organizującego konferencje naukowe, szkolenia i warsztaty psychologiczno-edukacyjne, a także poradnię dla małżonków i rodzin, świadczącą pomoc psychologiczną i mediacyjną. Nazwa stowarzyszenia jest nieprzypadkowa. – Chyba nie ma małżeństwa, które prędzej czy później nie doświadczyłoby jakiegoś kryzysu, ale zawsze należy szukać pomocy i nie zniechęcać się – przekonuje Ewa Zaręba.

Laureatka nagrody pracowała kiedyś jako nauczycielka, ale z czasem, wraz z powiększającą się rodziną, wybrała, jak mówi, najważniejszą rolę i powołanie – matki i żony. Troje z jej dzieci uczy się w formule edukacji domowej, co też wpisuje się w priorytety, jakie stawiają sobie wraz z mężem. – W szkole nacisk kładzie się na edukację, realizację programu, na oceny, a nie na wychowanie. A nam jako rodzicom głównie zależy na tym, by wychować dzieci dla Pana Boga – przekonywała podczas spotkania o homeschoolingu, które odbyło się na początku wakacji.

Pani Ewa, jak sama podkreśla, nie jest specjalistką w zakresie psychologii czy poradnictwa rodzinnego, ale tam, gdzie jest taka potrzeba, dzieli się swoim doświadczeniem życiowym. A że jest to cenne i bogate doświadczenie, nie ulega wątpliwości. Takie jest też przekonanie kapituły nagrody, którą otrzymała. – Pani Ewa Zaręba to społeczniczka zabiegająca o utwierdzenie małżeństwa i wzmocnienie tego, co dobre i sprawdzone w życiu rodziny; to propagatorka ścieżki edukacyjnej dla tych, którzy chcą wychowywać dzieci w domu w zgodzie z własnymi poglądami; kobieta, która twierdzi, że usiłuje postępować zgodnie z wolą Bożą – wskazał w laudacji podczas wręczenia statuetki św. Michała Archanioła w płockiej farze ks. prał. Jan Krajczyński.

– To chyba Jan Paweł II powiedział: „Co ma świat z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?”. Dlatego musimy wychodzić do świata i nie możemy zamykać się w domu. Niełatwo jest znaleźć na to czas, przyznaję, bo zawsze odbywa się to kosztem czegoś, najczęściej naszej rodziny. Ale to ma sens. Bóg stawiał na mojej drodze ludzi, którzy niejako upominali się o działanie. I nawet jeśli po ludzku wydaje się, że efekty są niewielkie, to choćby ta jedna, dwie osoby, jedno uratowane od rozpadu małżeństwo jest bezcenne z duchowego punktu widzenia. Gdy wczytuję się w badania, jak wielkim dramatem jest rozwód, to tym bardziej czuję się przynaglona do podjęcia odpowiednich kroków – przyznaje pani Ewa.

Nagroda Kapituły Kolegiackiej św. Michała Archanioła była dla niej zaskoczeniem, tym bardziej że, jak mówi, na ostatnie dwa lata, wraz z pojawieniem się kolejnego dziecka wycofała się z aktywności społecznej. Ale, jak dodaje, razem z innymi osobami ze stowarzyszenia „Nie ma lekko” mają już sporo pomysłów na przyszłość. Przede wszystkim jednak chce zmieniać zafałszowany obraz rodziny wielodzietnej. – Kiedyś dar potomstwa przyjmowano wielkodusznie i naturalnie. Dzisiaj kalkulujemy, czy to nam się opłaca, a to jest wielka krzywda dla rodzin i całego narodu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy