Nowy numer 49/2022 Archiwum

Jak nie wy, to kto?

Kolejne roczniki dzieci rozpoczynają przygotowanie do przyjęcia Pierwszej Komunii św. Zbyt ważna jest ta droga, aby przemierzały ją same.

Wwielu parafiach właśnie trwają „zapisy” i zbieranie deklaracji rodziców dzieci, które w przyszłym roku przystąpią do Pierwszej Komunii św. Ale to tylko początek…

Czego zabrakło?

Są takie przykre przypadki – choć zdarzają się głównie w większych miastach – że dziecko w IV klasie szkoły podstawowej wypisuje się z katechezy. Oczywiście, za tą decyzją stoi wola rodziców, którzy jednak rok wcześniej deklarowali zupełnie co innego. Czy odchodzenie od świeżo wyznanej wiary zaczyna się aż tak wcześnie?

– Bywa, że dziecko nie uczęszcza na religię w zerówce, w pierwszej i drugiej klasie. Jest na nią zapisane w klasie trzeciej, a od czwartej klasy znów go nie ma na katechezie – mówi jedna z płockich katechetek. Podobne doświadczenia miała s. Ewa Martenka, która przez wiele lat katechizowała w płockich szkołach podstawowych. – To czasami wręcz brutalne podejście rodziców do kwestii wiary, gdy mówią swemu dziecku, że katecheza nie jest mu potrzebna, a przygotowanie uroczystości odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych to niepotrzebnie wydane pieniądze. Dzieci są szczere, prawdziwe, a z drugiej strony trochę kapryśne. Chodzi o rozpalenie i podtrzymanie w nich Bożego ducha. A co się dzieje, jeśli rodzice tego ducha gaszą? Jedno z dzieci kiedyś mi powiedziało: „Moja mama nie wierzy, a tata trochę tak, ale do kościoła nie chodzi”. Mówię więc: „Bądźcie apostołami Jezusa, powiedzcie o Nim waszym rodzicom”. Może nadszedł czas, aby przy okazji Komunii św. to właśnie dzieci w pewnym sensie nawróciły swoich rodziców? – mówi s. Ewa Martenka.

Najpierw jednak jest deklaracja rodziców, że ich dziecko chce przystąpić do Pierwszej Komunii, ale co się dzieje, jeśli za tą decyzją nie ma ich wiary? – Pewnie stoi za tym lenistwo i brak troski o duchowy rozwój swój i swego dziecka. Coś jeszcze się pogorszyło. Dawniej za deklaracją stał jeszcze honor i wierność danemu słowu. Dziś są tacy, którzy uważają, że księdza i Pana Boga można oszukać. A więc deklarują, ale nie wypełniają – mówi ks. dr Andrzej Krasiński, przez wiele lat odpowiedzialny za katechezę w diecezji płockiej, obecnie proboszcz w rypińskiej farze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy