Nowy numer 39/2022 Archiwum

Mała rzeźba, wielka moc

Do Dobrzynia nad Wisłą dotarła już na stałe figura św. Jakuba, która przemierzyła tysiące kilometrów m.in. drogą morską, wraz z pielgrzymami „niosąc” intencje osobiste i tę powszechną – o pokój.

W tej niewielkiej drewnianej rzeźbie dłuta Henryka Tomczaka – darze włóczków krakowskich dla dobrzynian – nawet zwichrzona broda apostoła ma znaczenie, podobnie jak pątniczy kapelusz, krzyż, księga, muszla i bukłak.

W trakcie pielgrzymki do Santiago de Compostela, której ostatnim etapem była tzw. Droga Angielska (Camino Ingles) figura „dotknęła” wielu miejsc o duchowym znaczeniu. Stała się niemal jak relikwia, o czym mogą zaświadczyć pielgrzymi nie tylko z Dobrzynia nad Wisłą, ale i z Płocka, Włocławka, Torunia, Pruszcza Gdańskiego, Warszawy i ze Śląska. – Bardzo się z tą figurką zżyliśmy. Święty Jakub naprawdę nas prowadził. Uczestnicy pielgrzymki w ostatnim etapie, niosący ją pieszo do Santiago, mówili, że gdy szli sami, było trudno, a z chwilą wzięcia figurki jakby wstępowały w nich nowe siły – mówi dobrzynianin Paweł Śliwiński z Pracowni Szlaku św. Jakuba, uczestnik wyprawy i jeden z inicjatorów rekonstrukcji dawnego Camino de Vistula, obejmującego szlak wiślany i drogę morską do grobu św. Jakuba Apostoła. Odtworzenia pierwszego szlaku wodnego do Santiago podjęły się rok temu Nadwiślańska Organizacja Turystyczna i Pracownia Szlaku św. Jakuba na UMK w Toruniu. Początkiem tego przedsięwzięcia był ubiegłoroczny Flis św. Jakuba z Krakowa do Gdańska, m.in. przez Płock i Dobrzyń nad Wisłą. W tym roku figura pokonała drogę do Santiago dwoma etapami. Najpierw w marcu wypłynęła z Gdyni na wyremontowanym przez Pomorski Związek Żeglarski żaglowcu Pogoria, przez porty Danii, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii – Plymouth, a stąd na ziemię hiszpańską do La Coruňa. Od Wielkanocy do połowy lipca figura czekała na pielgrzymów z Polski w tamtejszym kościele św. Jakuba. Trzeci, wakacyjny etap tej niezwykłej pielgrzymki zakładał już przyniesienie rzeźby do Santiago dokładnie na odpust św. Jakuba i poświęcenie jej. I to się udało. – Poszczególne grupy pielgrzymkowe wyróżniały się koszulkami. A my mieliśmy, oprócz koszulek, polską flagę i figurkę. Gdy podeszliśmy z nią do katedry w Santiago, ludzie spontanicznie się rozstąpili i bez słowa wpuścili nas do środka. Dopiero później mogliśmy się zorientować, jaka kolejka nas ominęła – wspomina z uśmiechem pan Paweł. Msza św. u grobu św. Jakuba była wymarzoną kulminacją tej pielgrzymki. Jak opowiada P. Śliwiński, była to piękna liturgia, koncelebrowana przez pięciu księży, w tym ks. prof. Piotra Roszaka, kierownika Pracowni Szlaku św. Jakuba na UMK. – Kazanie było wygłoszone celowo po hiszpańsku, aby uczestnicy liturgii dowiedzieli się, dlaczego jesteśmy tu z tą figurką. Okazało się, że wzbudziła ona ogromne zainteresowanie wśród Hiszpanów, którzy podchodzili do nas i robili sobie z nią zdjęcie. Niemal nie pozwolili nam jej wynieść z bazyliki – opowiada dobrzynianin. Również wcześniej, na szlaku, widok pielgrzymów z rzeźbą świętego apostoła wzbudzał wielkie zainteresowanie mieszkańców. Więcej: św. Jakub dostał nawet prezenty: dwa lichtarze ozdobione muszlą i różaniec z Santiago z muszelek. Te pamiątki ze szlaku również dotarły do Dobrzynia i staną się częścią ekspozycji poświęconej tej pielgrzymce w Muzeum Dobrzyńskim. – Pojawiały się opinie, by zrezygnować, bo to zbyt ryzykowne w tym niepewnym czasie wojny. Ja jednak miałem na to taką odpowiedź: „Pan Bóg mógłby nam pokrzyżować plany, ale nie żaden człowiek, szczególnie tak zły. Jeśli my tak postanowiliśmy, to ruszamy i dodajemy jedną intencję – o pokój” – przekonuje Paweł Śliwiński. Tymczasem w Santiago, ale i w Lourdes, które pielgrzymi mieli okazję nawiedzić, okazało się, jak bardzo potrzebni są ludzie, którzy zaufają i wyruszą… – Kiedyś te miejsca były pełne pielgrzymów, w tym roku było ich znacznie mniej. To doprowadziło m.in. do zamknięcia wielu hoteli. Jeśli nie będziemy przyjeżdżać do tych sanktuariów, te miejsca umrą. Trzeba pokazać, że się nie boimy – uważa pan Paweł. Odwaga osób, które włączyły się w tę morsko-lądową pielgrzymkę, propagującą ideę wodnego Camino, na pewno przyniesie owoce. Jeden już jest. Figurka – pielgrzym oficjalnie stanęła 20 sierpnia w poświęconej kapliczce słupowej przy Górze Zamkowej. To miejsce, zgodnie z uchwałą rady miejskiej Dobrzynia, nosi teraz nazwę Jakubowe Podzamcze, łącząc postać apostoła i lokalną historię, związaną z postacią Jakuba – tragicznego obrońcy dobrzyńskiego zamku przed Krzyżakami. Można wierzyć, że tak jak apostoł opiekował się pielgrzymami Camino de Vistula, tak teraz będzie otaczał opieką dobrzyński gród.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy