Nowy numer 39/2022 Archiwum

Pamięć o płockich "Orlętach"

W 102. rocznicę Cudu nad Wisłą w płockiej Stanisławówce przypomniano o najmłodszych obrońcach miasta w 1920 r.

Rok temu z inicjatywy Stowarzyszenia Historycznego im. 11 GO NSZ w Płocku powstał obelisk z towarzyszącą mu instalacją, przypominającą pięciu najmłodszych obrońców miasta przed bolszewikami. Instalacja upamiętniająca płockie "Orlęta" stanęła przy kościele św. Stanisława Kostki.

W tym roku 15 sierpnia w Stanisławówce została odprawiona uroczysta Msza św. w intencji tych najmłodszych bohaterów płockiego Cudu nad Wisłą. Po niej dr Grzegorz Gołębiewski, wiceprezes TNP w krótkim referacie przypomniał sylwetki piątki płockich "Orląt", odznaczonych Krzyżem Walecznych: Antoniego Gradowskiego, Tadeusza Jeziorowskiego, Józefa Kaczmarskiego, Jana Wichrowskiego oraz Stefana Zawidzkiego.

- Ich losy stanowią egzemplifikację losów młodego pokolenia Polaków, które najpierw broniło niepodległości Polski przed nawałą bolszewicką, przed tym wschodnim barbarzyństwem 1920 r., a później ci, którzy przeżyli, brali udział w wojnie 1939 r. walcząc z kolejnym najeźdźcą - przypomniał G. Gołębiewski.

Dwóch z nich - A. Gradowski i S. Zawidzki zginęło w czasie walk obronnych Płocka 1920 r. Dwóch kolejnych: T. Jeziorowski i J. Kaczmarskich zginęli w czasie II wojny światowej, natomiast dalsze losy J. Wichrowskiego nie są znane.

Jak przypomniał płocki historyk, 14-letni Antoni Gradowski, znany jako Antolek roznosił do okopów na przedpolu miasta żołnierzom amunicję i jedzenie. Zginął w trakcie wykonywania takich zadań 18 sierpnia na przedpolu Płocka. - To się stało niedaleko Stanisławówki, w której jesteśmy. Był atak bolszewicki, a Antolek został zamordowany szablami przez kozaków - mówił.

Kolejna legenda płockiej obrony przed bolszewikami to Tadeusz Jeziorowski, wówczas 12-letni. - To absolutny ewenement, bo najmłodszy odznaczony Krzyżem Walecznych w całej wojnie polsko-bolszewickiej. W czasie uroczystości odznaczenia wywołał zdumienie marszałka Piłsudskiego - przypomniał dr Grzegorz Gołębiewski. To właśnie Tadzio Jeziorowski wprzągł się w rzemienia ckm-u porzuconego przez żołnierzy polskich na barykadzie i próbował go przeciągnąć na ówczesny Plac Floriański. Przed ścigającymi go kozakami uratowali go żołnierze z kolejnej barykady. Tadeusz Jeziorowski po ukończeniu szkoły wybrał służbę wojskową i został pilotem. Zginął we wrześniu 1939 r. zestrzelony przez niemiecki samolot w okolicach Łodzi.

Również tym, który przeżył obronę Płocka, ale zginął w czasie walk II wojny światowej był Józef Kaczmarski. Jako 14-latek w sierpniu 1920 r. brał udział w ataku batalionu zapasowego 6 Pułku Piechoty Legionów w Trzepowie. Czterokrotnie ranny - dwukrotnie cięty w głowę, dwa razy postrzelony uratował się dzięki bolszewickiemu sanitariuszowi. - Do kozaka, który chciał Józefa Kaczmarskiego dobić, sanitariusz powiedział "eta gieroj" - "to bohater" - przypomniał historyk. Józef Kaczmarski trafił do szpitala w Sierpcu, w ten sposób przeżył i wrócił do Płocka jak bohater. W czasie wojny osadzony przez sowietów w obozie w Starobielsku został rozstrzelany w 1940 r. w Charkowie.

Niespełna 15-letni Jan Wichrowski w sierpniu ’20 roku wstąpił do straży obywatelskiej. - 18 sierpnia jako pierwszy zgłosił się na ochotnika, by zanieść meldunek do dowódcy obrony Płocka mjr Mościckiego o powstrzymaniu bolszewików w rejonie ul. Kolegialnej. Przedarł się przez most z kolejnym meldunkiem pod ostrzałem bolszewików i przyprowadził oddział strzelców podhalańskich. Był ich przewodnikiem w mieście - przypominał bohaterskie czyny J. Wichrowskiego wiceprezes Towarzystwa Naukowego Płockiego. Wiadomo też, że Wichrowski uczestniczył z równym bohaterstwem w postaniu śląskim, ale późniejsze jego losy są nieznane.

Piąty z bohaterów - Stefan Zawidzki, 14-latek, podobnie jak Antolek Gradowski zginął w sierpniu 1920 r. Jak wyjaśniał G. Gołębiewski są różne wersje, dotyczące okoliczności jego śmierci. Jedna na przykład mówi, że zginął na Starym Rynku pocięty szablami, a inna o tym, że bronił się w bramie na ul. Kościuszki, gdzie ostatecznie dobili go bolszewicy.

To właśnie tym bohaterom, harcerzom oddano dziś hołd na Stanisławówce, składając kwiaty przy obelisku, który wraz z instalacją, złożoną z plansz edukacyjnych, ma przemawiać szczególnie do współczesnej młodzieży.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy