Nowy numer 39/2022 Archiwum

Przyjaciół poznaje się w drodze

Czasy się zmieniają, ale ludzka dobroć trwa. Są o tym przekonani pątnicy, którzy przeszli przez naszą diecezję, zdążając na Jasną Górę.

Zanim na jasnogórski szlak wyruszyła 41. Piesza Pielgrzymka Diecezji Płockiej, gościliśmy pątników, którzy poprzedzili nas w drodze do Matki Bożej.

Od 28 lipca do 11 sierpnia drogę tę przemierzali pielgrzymi z diecezji ełckiej. Od 30 lat ich trasa wiedzie przez parafie naszej diecezji, m.in. w Makowie Mazowieckim, Pułtusku i Winnicy, gdzie 2 sierpnia dotarli na nocleg. Pątnicy nie kryli wdzięczności za życzliwość, jakiej doświadczyli na trasie od ludzi. Podczas wieczornego apelu rozległy się gromkie brawa w podziękowaniu za okazane serce. – Żeby pójść na pielgrzymkę, trzeba być „nawiedzonym”. Ale w tym bardzo pozytywnym znaczeniu. Tak jak Maryja przeżyła swoje nawiedzenie, tak każdy z was czuje ten powiew Ducha Świętego. Świat nie rozumie tego, co robicie, bo on nie ma tego Ducha. Polecam waszym modlitwom naszą parafię. Wracajcie za rok! – mówił proboszcz ks. Zbigniew Paweł Maciejewski, który znalazł się w gronie osób odznaczonych znaczkiem przyjaciela ełckiej pielgrzymki na Jasną Górę oraz obdarowanych okolicznościowymi dyplomami. – Wędruje się bardzo dobrze, bo idziemy z radością do Matki. Gościnność nam okazywana nie ma granic, otwierają się przed nami domy i serca. Odwdzięczamy się modlitwą i zabieramy intencje napotkanych osób – opowiadał ks. Łukasz Kordowski, kierownik ełckiej pielgrzymki. Parafianie z Winnicy gościli w tym roku ponad 220 pielgrzymów. Państwo Basia i Mirek przyjęli dwoje z nich. – Nie robimy tego dla siebie, ale z poczucia chrześcijańskiego obowiązku. Pamiętam, że kiedyś gościliśmy pana, który chciał się bardzo odwdzięczyć, zaczął nam nawet poprawiać uszkodzone drzwi w domu. Powiedzieliśmy mu, że to nie jest potrzebne, bo przyjmujemy go z potrzeby serca. Mamy poczucie, że zrobiliśmy coś dobrego – mówili małżonkowie. Pani Karolina do Jasnogórskiej Matki chodzi od 31 lat i przyznaje, że czasy się zmieniają, ale ludzka dobroć trwa. – Nasi gospodarze wkładają mnóstwo serca, żeby nas przyjąć. Jesteśmy szczęśliwi, aż radość człowieka rozpiera. Dzisiaj nocujemy w sześć osób u państwa Chylińskich. Mamy piękną pościel, pyszne jedzenie, łakocie. Przepięknie nas przyjmują. Z kolei w Pułtusku pewna rodzina zaprosiła ośmioosobową grupę pielgrzymów. Na pielgrzymce nie potrzebujemy namiotów, to jest fenomen, że codziennie mamy dach nad głową. Jesteśmy zachwyceni tymi ludźmi, zabieramy ich w sercach przed oblicze Matki, tak jak własne intencje. W zeszłym roku prosiłam o wnuka. W tym roku idę do Maryi podziękować za małego Józia, który się urodził. Chwała Panu za to, że Matka nas słucha i daje tak dobrych ludzi po drodze – opowiada pątniczka. 3 sierpnia wczesnym rankiem pątnicy wyruszyli na Eucharystię do Nasielska, a stamtąd w kierunku Wisły i dalej – do Matki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy