Nowy numer 21/2022 Archiwum

„Jezus ma swoje urodziny i jest z nami”

Boże Narodzenie zaboli i wzruszy bardziej tych, którzy jak pasterze z Betlejem są najbardziej krusi i słabi.

Co się kryje za świątecznymi rękodziełami podopiecznych z podpłockiej Antoniówki? To niegdyś ulubione miejsce wypoczynku bł. abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego od wielu lat jest przestrzenią pomocy dla chorych i niepełnosprawnych. Odwiedziliśmy je w przedświątecznym czasie.

Najprostsze i dlatego tak cenne

W pracowniach terapii zajęciowej Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie im. bł. abp. A. J. Nowowiejskiego w czasie przedświątecznym powstają piękne poduszki w kształcie gwiazd, choinki z materiału i drewna, stroiki na stoły, papierowe ozdoby choinkowe. Te rękodzieła nie tylko udekorują pomieszczenia samego DPS-u, ale trafią też w tym czasie do zaprzyjaźnionych instytucji. Wiele z nich starannością wykonania i wizualną stroną nie odbiega często od tych kupionych w sklepie, w czym z pewnością zasługa opiekunów. Jednak wartością dodaną wszystkich prac są emocje i praca, jakie w nie włożyli niepełnosprawni mieszkańcy domu, bez względu na to, czy będą to proste czy trudniejsze czynności wykonywane pod kierunkiem instruktorów terapii.

− Te osoby, które u mnie bywają najczęściej, mają największy problem z otaczającym światem; są najbardziej niepełnosprawne. One ogromnie cieszą się z każdej, nawet niezbyt udanej rzeczy, bo to jest ich. Trzeba nawet taką pracę na chwilę powiesić, wyeksponować albo przyjąć w prezencie − wyjaśnia Ewa Jędrzejewska-Gutkowska, która prowadzi zajęcia w sali integracji sensorycznej. − Ważne jest dla nich to, że mogą się pochwalić swoją pracą, ale i to, że mogą nią sprawić komuś radość − dodaje Małgorzata Karbownik, która odpowiada za pracownię krawiecką. W tym roku w ozdobach świątecznych dominują kolory biały i czerwony. − To mieszkańcy sami zwrócili mi uwagę na to, że przez ostatnie dwa lata dekoracje były w kolorze niebieskim, i zaproponowali zmianę. Są bardzo wdzięczni i kreatywni. Są też bardzo świadomi zbliżających się świąt, czy to Bożego Narodzenia, czy Wielkiejnocy, i sami przypominają o tym, że trzeba przygotować dekoracje. Na mikołajki wszyscy chcieli mieć w swoich pokojach choinkę − mówi pani Małgorzata.

Gdy najbliżsi zapominają…

Zajęcia w pracowniach, a może szczególnie wykonywanie dekoracji przypominających o Bożym Narodzeniu, są nie tylko formą usprawniania, ale i katalizatorem różnych trudnych emocji, jakie pojawiają się u mieszkańców w tym okresie. Spośród 140 osób tylko niewielki odsetek ma szansę wyjechać na święta do rodziny lub oczekiwać odwiedzin. Wielu po prostu już nie ma bliskich albo rodziny nie utrzymują z nimi kontaktu. − W tym czasie zaostrzają się ich stany emocjonalne albo „w górę”, albo „w dół”. Ci, którzy jadą do rodziny, bardzo się z tego cieszą. U tych, do których nikt nie przyjedzie, pojawiają się bardzo trudne emocje − mówi E. Jędrzejewska-Gutkowska.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama