Nowy numer 21/2022 Archiwum

Ogień w alabastrowym naczyniu

W Muzeum Romantyzmu w Opinogórze stanął pomnik autora „Fortepianu Chopina”, a w czasie sesji naukowej przypomniano historię jego burzliwej przyjaźni z Krasińskim i innymi wielkimi romantykami.

W opinogórskim parku, tuż obok dworu, można podziwiać pomnik Cypriana Kamila Norwida autorstwa Oleksandra Porozhniuka. Poeta wydaje się kroczyć od strony neogotyckiego pałacyku Krasińskich z wzniesioną ręką i powiewającą peleryną. Odsłonięty pod koniec listopada monument znajduje się niedaleko pomnika − ławeczki Zygmunta Krasińskiego, ale literaci na swoich pomnikach nie widzą się, chociaż są blisko. Można w tym odczytać pewien symbol ich przyjaźni, naznaczonej wzlotami i upadkami. Opowiadająca jej historię wystawa, otwarta przy budynku oranżerii, dzieli historię ich znajomości na trzy okresy i znacząco je tytułuje jako: „Wzajemne fascynacje”, „Irytacja Zygmunta Krasińskiego” i „Pamięć Norwida”.

Dzieje tej skomplikowanej znajomości poetów wywodzących się z ziemi mazowieckiej były jednym z tematów sesji naukowej w Muzeum Romantyzmu, która odbyła się w ramach dwudniowego uroczystego podsumowania Roku Cypriana Kamila Norwida na Mazowszu. − Relacja poetów trwała nieco ponad dekadę. Rozpoczęła się w roku 1848, a zakończyła ją śmierć Zygmunta Krasińskiego w 1859 r. Przybierała różne odcienie i przerwana była też okresem długiego milczenia − opowiadała kustosz Aldona Łyszkowska, kierownik działu naukowo-wydawniczego opinogórskiej placówki. Świadectwem tej relacji są fragmenty obfitej korespondencji obu twórców do różnych adresatów, począwszy od listu Krasińskiego do Delfiny Potockiej z 8 stycznia 1848 r., w którym po pierwszym osobistym spotkaniu z Norwidem w Rzymie określa go m.in. jako „ogień w alabastrowym naczyniu”.

− Krasiński zobaczył w młodszym artyście człowieka wrażliwego, subtelnego i obdarzonego talentem. W tym czasie Norwid widział w Krasińskim swojego największego mentora. Szukał w nim oparcia i potwierdzenia swego talentu, dzielił się pomysłami twórczymi. Od początku znajomości pojawia się sprawa wspierania młodego poety − wyjaśniała A. Łyszkowska. Jednak od jesieni 1850 r. psują się ich relacje, a w listach opinogórskiego twórcy można odnaleźć więcej wzmianek o trudnym charakterze autora „Vade-mecum”. Przyjaźń urywa się, ale z oddalenia interesują się tym, co tworzą. Historia relacji dwóch wielkich poetów kończy się ich serdecznym pojednaniem w listopadzie 1858 r. przed śmiercią autora „Nie-Boskiej komedii”.

− Relacje Norwida z romantykami wymagałyby oddzielnych książek − zauważyła podczas sesji „Cyprian Kamil Norwid i jego czasy” prof. Grażyna Halkiewicz-Sojak z UMK w Toruniu. Określany często jako „czwarty wieszcz”, sam, jak zaznaczyła badaczka, zdecydowanie za wieszcza się nie uważał. − On chciał być twórczym kontynuatorem, który dokonuje zwrotu w poezji. Chciał też przełamywać to, co w późnym romantyzmie się petryfikowało, co było epigońskie, naśladowcze. To jest poeta filozofujący, głęboko teologiczny. Myślę, że przyswojenie jego myśli ciągle wymaga sporo pracy dydaktycznej, a w szkole na Norwida jest niestety coraz mniej czasu − stwierdziła prof. G. Halkiewicz-Sojak podczas dyskusji.

Obok sesji, odsłonięcia pomnika i otwarcia wystawy muzeum zorganizowało także pokaz spektaklu „Skowronek”, monodramu Barbary Misiun z Teatru Dramatycznego w Płocku. Swoją premierę miała także antologia wierszy Norwida „Klaskaniem mając obrzękłe prawice”, która jest owocem współpracy opinogórskiej placówki z Muzeum Niepodległości w Warszawie. We wstępie do tomu dyrektorzy obu instytucji Roman F. Kochanowicz i Tadeusz Skoczek napisali: „Niewielu słuchało Norwida kiedyś, niewielu zna go i dziś. Dlatego nawet tak banalna okazja jak 200. rocznica urodzin wielkiego i niedocenianego artysty, filozofa i myśliciela jest doskonałą okazją, by przypomnieć jego trudne i tragiczne życie oraz skomplikowaną i mądrą twórczość.”

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama