Nowy numer 21/2022 Archiwum

Krótki adwent księdza

25 listopada zmarł nagle 35-letni ks. Piotr Muzyczyszyn, wikariusz parafii św. Jadwigi w Płocku.

Dawne powiedzenie: Repentina mors sacerdotum sors (nagła śmierć jest losem księdza) – przypomniał bp Piotr Libera, żegnając księdza Muzyczyszyna. To już drugi pogrzeb młodego kapłana, który miał miejsce w tym roku, a 12. w ogóle w ciągu ostatnich 11 miesięcy.

– Las kapłańskich serc i rąk zmniejsza się, jest nas coraz mniej. Ta nagła śmierć boli, ale też prowokuje do refleksji, bo byłoby jeszcze wiele kart do zapisania w księdze życia ks. Piotra. Tymczasem Pan Bóg uznał, że już wystarczy – mówił ksiądz rektor Marek Jarosz w homilii pogrzebowej.– Epitafium księdza Piotra powinno być zapisane wielką miłością do kapłaństwa. Od wczesnych lat o nim marzył. Wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego, ale z powodu choroby musiał je opuścić. Potem, po maturze, wrócił do wyższego seminarium. Był skryty, małomówny, ale bardzo dobry i pomocny – opowiadał kaznodzieja.

Ksiądz Piotr 10 lat temu, tuż przed święceniami kapłańskimi, tak mówił „Gościowi Płockiemu”: „Chciałem zostać księdzem, bo jestem przekonany, że Bóg chce mnie właśnie w tym miejscu Kościoła, abym się zbawił na tej drodze i w tym pomagał innym. W 1997 r. zostałem ministrantem. Od tamtej pory częściej byłem w kościele, zacząłem się interesować tym, co przy kościele się dzieje. W odkrywaniu powołania wspierała mnie najbliższa rodzina – wiedziałem, że w taki czy inny sposób towarzyszą mi i modlą się o to, bym był w życiu szczęśliwy”. Jako motto swojej kapłańskiej posługi, wypisane na prymicyjnym obrazku, wybrał słowa: „Oto, co do mnie należy: zachowywać Twe postanowienia” (Ps 119,56).

Monumentalną świątynię Matki Bożej Częstochowskiej wypełnili w dniu pogrzebu rodzina, parafianie od św. Jadwigi Królowej i księża, którzy chcieli pożegnać i modlić się za księdza Piotra. Przy jego trumnie, obok płonącego paschału, dominowały białe róże, nieopodal stał poczet honorowy ze sztandarem III Liceum Ogólnokształcącego, w którym ks. Piotr był katechetą przez ostatnie trzy lata. Jak mówili ks. prał. Stanisław Kaźmierczak i wierni świeccy, jeszcze na dwa dni przed śmiercią posługiwał on w kancelarii parafialnej i ustalał pogrzeb jednej z osób. Dało się też zauważyć, że od jakiegoś czasu nie czuł się dobrze.

– Szlachetna była jego obecność pośród nas i twórcza praca, za co składam mu serdeczne podziękowanie – powiedział ks. proboszcz Kaźmierczak. Ksiądz Piotr Muzyczyszyn pochodził z parafii farnej w Sierpcu. Urodził się 16 kwietnia 1986 roku. Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku 18 czerwca 2011 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Piotra Libery. Pracował jako wikariusz w parafii Serock, w 2014 r. podjął studia specjalistyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Cztery lata później powrócił do diecezji i został mianowany wikariuszem parafii pw. św. Jadwigi Królowej w Płocku. Zmarł nagle 25 listopada. Został pochowany na cmentarzu w Sierpcu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama