Nowy numer 26/2022 Archiwum

Chcemy odkrywać talenty

Agnieszka Brzezińska, dyrektor Ośrodka Chopinowskiego w Szafarni, mówi o odbiorze twórczości kompozytora przez młodych uczestników organizowanego tu konkursu i radości, jaką może dać spotkanie z muzyką i innymi wykonawcami.

Agnieszka Małecka: O Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym dla Dzieci i Młodzieży w Szafarni mówi się, że jest preludium do wielkiego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie, którym niemal cała Polska żyła w październiku...

Agnieszka Brzezińska: Rzeczywiście, konkurs w Szafarni zrodził się przed laty z potrzeby nie tylko promowania polskiej muzyki, ale przede wszystkim odkrywania młodych talentów. Można powiedzieć, że wykorzystaliśmy potencjał, jaki tkwi w muzyce Fryderyka Chopina, w geniuszu tego wielkiego kompozytora i patrioty.

Z roku na rok widzimy, jak wiele jest zdolnych dzieci, które chcą grać jego utwory. Wśród uczestników dostrzegamy osoby, które mają już wyznaczoną drogę – mówią: „Dzisiaj Szafarnia, ale kolejnym etapem będzie Konkurs Chopinowski w Warszawie...”. I faktycznie – widujemy na nim również naszych polskich laureatów. Szóstka ze zwycięzców naszego konkursu znalazła się potem w jego eliminacjach. Jednocześnie zawsze powtarzamy, że każdy z nich już jest wygranym, bo uczestnicząc w konkursie, musiał przygotować ogromny repertuar, uczyć się, jak radzić sobie ze stresem, i zdobywać doświadczenie występowania przed międzynarodowym jury.

Wśród Waszych uczestników bywali wykonawcy z Chin, Korei Południowej, Wietnamu, USA, Węgier… Chopin dociera do wszystkich?

Myślę, że łączą i Chopin, i w ogóle muzyka, która jest uniwersalnym językiem wszystkich narodów. Piękne jest to, że dzięki niej potrafimy porozumieć się mimo różnic religijnych i kulturowych. Mieliśmy podczas konkursu dziewczynkę z Indii, której ojciec zupełnie inaczej przeżywał występ niż rodzice dzieci z innych krajów – siedział na podłodze i wyglądał jak pogrążony w medytacji. Widzimy też uczestników, którzy, wchodząc na scenę, wykonują znak krzyża, modlą się, próbując się skoncentrować.

Muzyka Chopina jest pełna emocji. Już za życia był on określany jako „pianista uczuć”. Jak sobie z tym wyzwaniem radzą zwłaszcza najmłodsi wykonawcy?

U najmłodszych trudno jeszcze mówić o dużych emocjach w ich wykonaniach. Małe dzieci oczywiście są bardzo wrażliwe, ale na tym etapie to jeszcze nauczyciel sugeruje, w którym miejscu zagrać coś ciszej czy głośniej, w jakiej dynamice, czy bardziej śpiewnie. Natomiast starsi uczestnicy konkursu starają się wyrazić uczucia, o czym zresztą sami nam opowiadają. Na pewno bardzo pomaga im charakter tego miejsca, sam fakt, że jesteśmy na szlaku chopinowskim. Szczególnie nasi zagraniczni uczestnicy powtarzają często, że to niesamowite przeżycie grać w miejscu, w którym przebywał Chopin, chodzić tymi alejkami, którymi on chodził…

A jakiego Fryderyka staracie się im pokazać tu, w Szafarni?

To jest przede wszystkim Chopin, który jest ich rówieśnikiem. Ten młodzieniec jest genialnym pianistą, ale mimo wszystko to także zwykły chłopiec, ze swoimi zaletami i wadami, który potrafił lekko dokazywać i żartować. Okres, jaki spędził w Szafarni, w nieistniejącym już dziś dworku Dziewanowskich, to były wakacje, czyli najradośniejszy czas w życiu każdego ucznia. I właśnie tak chcemy pokazać Chopina. Można być genialnym, ale jednocześnie zupełnie normalnym dzieckiem, lubiącym zabawę, żywo zainteresowanym otoczeniem, a przy tym bardzo wrażliwym.

Ośrodek w Szafarni niedawno ogłosił nabór zgłoszeń do przyszłorocznej, 29. edycji konkursu, którego jury będzie przewodniczyć prof. Katarzyna Popowa-Zydroń. Pożądane są laury, ale, jak Pani wspomniała, już sam udział niesie dużą wartość…

Decyzje podejmuje międzynarodowe jury, w którym zasiadają profesorowie uczelni muzycznych. Owszem, są i łzy, gdy ktoś nie znajdzie się na liście wygranych, dlatego ważna jest tu rola rodziców i nauczycieli, aby tak prowadzili dziecko, by potrafiło przyjąć, że chociaż nie otrzymało nagrody, może wiele wynieść z tego konkursu. Jako organizatorzy chcemy odkrywać ich talenty, ale też uczyć tego, jak wielką przyjemność może dawać sam występ, spotkanie z drugim człowiekiem i inną kulturą. Ze wzruszeniem patrzymy czasem na najmłodszych uczestników, którzy rywalizują w zupełnie inny sposób. Dzieci potrafią jedno drugiemu przekazać swoje rękawiczki do ogrzania dłoni. Są dla siebie bardzo życzliwe.


agnieszka.malecka@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama