Nowy numer 26/2022 Archiwum

Ojczyzna i sport

Ponad 500 uczestników z 27 krajów rywalizowało w Pułtusku o olimpijskie medale i odkrywało kraj swoich przodków.

Szacuje się, że poza granicami kraju żyje prawie 20 mln Polaków. Właśnie z myślą o nich Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” organizuje wiele działań mających scalać polonijne wspólnoty i umacniać ich więzi z ojczyzną. Największym wydarzeniem są igrzyska, którym patronuje Polski Komitet Olimpijski. Odbywają się co dwa lata, naprzemiennie latem i zimą.

Biorą w nich udział sportowcy z polonijnych klubów sportowych, a także sympatycy sportu, którzy przyjeżdżają do Polski całymi rodzinami. – Są pasjonaci, ale też mistrzowie olimpijscy, jak Andrzej Lech, olimpijczyk z Monachium, który mieszka w Austrii. Pod tym względem jest zróżnicowanie, ale duch walki jest ogromny, każdy chce wrócić z medalem – opowiada Sebastian Jaworowski ze Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Od 19 do 24 września Dom Polonii był prawdziwą wioską olimpijską żyjącą zmaganiami sportowców z całego świata. 17 konkurencji, a wśród nich: lekkoatletyka, kajakarstwo, golf, strzelectwo, kolarstwo, koszykówka, rozgrywano w obiektach sportowych Pułtuska, w jego okolicach, a także na stadionie w Ostrowi Mazowieckiej. – Pułtusk jest bardzo ładny i panuje tu rodzinna atmosfera. Bardzo miło nas wszyscy przyjmują, zawiązują się przyjaźnie. Brałam udział w kilku konkurencjach, m.in. strzelectwo i lekkoatletyka. Żeby doskonalić język, czytam dużo książek po polsku i przyjeżdżam tu na wakacje do rodziny – mówiła Zuzanna Derezińska ze Szwecji, która do Sztokholmu zabierze trzy medale olimpijskie. Młoda Arpine Zilbershteyn z Armenii, złota medalistka w szachach, polskie korzenie zawdzięcza pradziadkowi. – Po II wojnie światowej pradziadek dotarł z Czerwonym Krzyżem do Armenii i spotkał moją prababcię. Zatrzymała go miłość. Moja rodzina pamięta o Polsce. Języka uczę się od nauczycieli ze środowiska polonijnego. Na igrzyskach jestem drugi raz i bardzo mi się Polska podoba. Wszyscy są serdeczni – opowiadała Arpine. W tych samych dniach odbył się 26. Polonijny Światowy Sejmik Olimpijski, który zawsze przyciąga animatorów i popularyzatorów sportu wśród Polonii i Polaków, mieszkających poza granicami kraju. Poruszano m.in. kwestię Białorusi. Przez trudną sytuację w tym kraju nie wszystkim umożliwiono wjazd do Polski. – Czujemy ogromy smutek i ból, że nasi przyjaciele, którzy od lat towarzyszyli tym wydarzeniom, są w białoruskim więzieniu. Jako organizacja działająca na wszystkich kontynentach nie chcemy pozostawać obojętni na ich los – mówił o uwięzionych pod Mińskiem przedstawicielach Związku Polaków na Białorusi organizator igrzysk. Z okazji 30-lecia Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” nagrodę im. prof. Andrzeja Stelmachowskiego przyznano właśnie tej organizacji. Na gali była ona reprezentowana przez wiceprezesa Marka Zaniewskiego oraz działaczki białoruskich oddziałów, więzione w Żodzinie i wydalone w maju do Polski – Irenę Biernacką i Marię Tiszkowską. – Nie jest łatwo być Polakiem na Białorusi. Nigdy nie było. Swoją narodowość musieliśmy potwierdzać codziennie, ale teraz jest okropnie. Ta nagroda jest przede wszystkim dla Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta, bo to ich postawa zaangażowała wszystkich do działania – przyznała Maria Tiszkowska, działająca w Wołkowysku. Irena Biernacka podkreśla, że na Kresach jest ogromny patriotyzm, chyba większy niż w Polsce. – Zostało tam bardzo dużo Polaków, którzy w konspiracji uczą dzieci języka, opiekują się miejscami pamięci. Tam się docenia polskość. Potrzeba wsparcia, żeby wychować młodych na dobrych ludzi. Te represje są chyba z wielkiej zazdrości, że tak dbamy o swoją tożsamość, że Boga stawiamy na pierwszym miejscu, później honor i ojczyznę – mówiła prezes oddziału ZPB w Lidzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama