Nowy numer 26/2022 Archiwum

Święty z Podzamcza

Otwarty dwa lata temu w Dobrzyniu nad Wisłą odcinek Camino, łączący ziemię dobrzyńską i Kujawy, żyje obecnością pielgrzymów spod znaku muszelki. Teraz dołączają do nich uczestnicy Flisu św. Jakuba.

Podobno w XV w. młoda dobrzynianka o imieniu Nawojka, córka ówczesnego burmistrza miasta, studiowała w Akademii Krakowskiej, a że kobietom nie wolno było wtedy pobierać nauk na uniwersytecie, przebierała się za mężczyznę. Jednak prawda wyszła na jaw, gdy dziewczynę oblano wodą w lany poniedziałek. Nawojka została postawiona przed sądem biskupim, ale uniknęła kary z uwagi na znakomite wyniki. Później poszła do klasztoru.

Po pięciu wiekach krakowscy włóczkowie, czyli flisacy, przepraszają za ten incydent mieszkańców Dobrzynia nad Wisłą, obdarowując ich figurą św. Jakuba, z którą płyną przez całą Polskę... Ta przypomniana legenda oczywiście nadaje tylko pewien zabawny koloryt przedsięwzięciu, które samo w sobie wyrosło z wiedzy, wiary i pasji ludzi zafascynowanych pielgrzymowaniem Szlakiem św. Jakuba. W czerwcu 2019 r. w Dobrzyniu nad Wisłą otwarto uroczyście liczący nieco ponad 100 km dobrzyńsko-kujawski odcinek Camino, który z jednej strony połączył się z Drogą Warszawską, a z drugiej – dochodząc do Kruszwicy – z Camino Polaco.

Już wtedy ks. Henryk Lewandowski, proboszcz dobrzyńskiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP, zauważył, że szlak żyje. W ciągu tych dwóch lat, naznaczonych przecież pandemią, ksiądz rozdał caminowiczom i miłośnikom tego pielgrzymowania ok. stu egzemplarzy folderu o tym fragmencie Drogi Jakubowej. – To najczęściej pojedyncze osoby, czasem niewielkie grupy. Gdy przychodzą po pieczątkę, idziemy do kościoła, modlimy się. Oglądają naszą świątynię, czasem przyjdą na plebanię na herbatę. Częściej milczą, niż mówią, słuchają i patrzą. Nie uzewnętrzniają tak emocji, jak pielgrzymi idący na Jasną Górę – mówi ks. H. Lewandowski.

Może właśnie w tym czasie takie indywidualne pielgrzymowanie jest szczególnie potrzebne, tym bardziej że na Camino – jak mówił dwa lata temu w Dobrzyniu ks. prof. Piotr Roszak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika – „nasiąka się niewidocznym deszczem łaski od Pana Boga”. Ten odcinek Szlaku Jakubowego powstał z jednej strony z inspiracji pielgrzymów z Warszawy, a z drugiej – dzięki zaangażowaniu samych dobrzynian, przede wszystkim Pawła Śliwińskiego z Klubu Miłośników Ziemi Dobrzyńskiej PTTK, zaangażowanego również w działalność Pracowni Szlaku św. Jakuba na UMK w Toruniu. Dzięki klubowi PTTK odbyły się do tej pory cztery przejścia kolejnymi etapami tego szlaku. W tych dniach Dobrzyń, oprócz Płocka i Czerwińska, znalazł się na szlaku wiślanego Camino.

– Badając dzieje Camino, odkryliśmy, że spora część pielgrzymów do Santiago docierała najpierw drogami wodnymi, bo były one szybsze i bezpieczniejsze. Naszą kwerendę i znalezione informacje postanowiliśmy przekuć w konkretny projekt, którym jest Flis św. Jakuba Wisłą z Krakowa do Gdańska. Dodam, że flis odbywa się tradycyjnymi, drewnianymi łodziami wiślanymi. Chcemy, aby była to impreza cykliczna – mówi Paweł Śliwiński. Przedsięwzięcie, które towarzyszy sierpniowemu Festiwalowi Wisły, organizuje Nadwiślańska Organizacja Turystyczna w porozumieniu z Pracownią Szlaku św. Jakuba UMK. We flisie, który rozpoczął się we wspomnienie św. Jakuba o świcie na krakowskim Wawelu wartą honorową przy nagrobku króla Kazimierza Jagiellończyka, biorą udział i krakowianie, i dobrzyniacy. Wiozą na falach przez całą Polskę figurę – kapliczkę św. Jakuba.

Jako wspomniany dar od flisaków krakowskich po tegorocznym wiślanym flisie i przyszłorocznej wyprawie do samego Santiago znajdzie ona swoje miejsce właśnie w Dobrzyniu nad Wisłą. – Figura św. Jakuba po zakończonej peregrynacji stanie u podnóża Góry Zamkowej, które decyzją rady miasta i gminy Dobrzyń nad Wisłą zostało nazwane Jakubowym Podzamczem – wyjaśnia Paweł Śliwiński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama