Nowy numer 37/2021 Archiwum

Za kulisami nie rozmawiamy!

W siedzibie Szkół Katolickich w Płocku trwają pięciodniowe turnusy półkolonii "Wakacje na scenie", organizowane przez Stowarzyszenie "Człowiek Kultura".

Miłość smoka, który mieszkał w jamie, wydrążonej w płockiej skarpie, do dziewczyny imieniem Sobótka - innymi słowy płocka legenda o Sobótce stała się materiałem do minispektaklu, który przygotowują od poniedziałku do piątku kolejne grupy uczestników kolonii "Wakacje na scenie". A scena ta mieści się w niewielkiej sali teatralnej - szkolnym teatrzyku, którą dysponują Szkoły Katolickie w Płocku.

Za całym przedsięwzięciem stoją bracia - aktorzy Łukasz Jarzyński i Przemysław Jarzyński, którzy kilka lat temu w Płocku powołali do życia Teatr Form Wielu. Jeszcze przed pandemią organizowali podobne półkolonie w Novym Kinie Przedwiośnie, z udziałem większych grup. W te wakacje kolonie dofinansowane z Funduszu Grantowego dla Płocka mają kameralny charakter; są mniejsze grupy, ale praca przebiega nie mniej twórczo.

- Poza przygotowaniem do piątkowej premiery mamy w programie rozmaite profesjonalne ćwiczenia aktorskie, bo chcemy dać im narzędzia do zbudowania swojej roli i spektaklu. Ciekawe, że proponowaliśmy uczestnikom, aby część zajęć odbywała się na zewnątrz, ale oni chcą cały czas być w tej sali. Ćwiczą na scenie, więc od razu uczą się, że nie stoi się na niej tyłem i nie wygłasza swoich kwestii plecami do widzów, nie rozmawia za kulisami czy nie macha do rodziców siedzących na widowni - mówią z uśmiechem prowadzący warsztaty.

W ubiegły piątek premierą zakończył się III turnus półkolonii, w których biorą udział dzieci z roczników 2007-2012. Na każdą taką premierę zapraszani są rodzice i rodzeństwo uczestników. Dodatkowo około 20-minutowe przedstawienie jest rejestrowane, aby mali aktorzy i ich bliscy mieli pamiątkowe nagranie. Scenariusz autorstwa Łukasza Jarzyńskiego, oparty o płocką legendę o Sobótce, zawiera sporo zabawnych nawiązań do współczesności, więc podczas spektaklu nie brakuje okazji do śmiechu.

Jak mówią prowadzący warsztaty, na pierwszych premierach zauważyli, że rodzice trochę obawiali się śmiać, sądząc, że to zestresuje ich pociechy na scenie. Dlatego teraz, przed premierami, zachęcają, by się tego nie obawiać, bo taka reakcja jest chwilami pożądana.

Jak wyjaśnia Przemysław Jarzyński, to sami mali aktorzy do pewnego stopnia tworzą ten spektakl, dodając swoje pomysły i intuicje. Koloniści przygotowują też plakaty - afisze teatralne na premierę, które startują w konkursie. Warsztaty pozwalają na wypracowanie albo w ogóle zauważenie konkretnych talentów, potencjałów w dzieciach; ktoś będzie lepiej czuł się w roli kota, grając ciałem, ktoś woli zagrać rolę mówioną, a inne jeszcze dziecko lepiej poczuje się w roli taneczno-śpiewanej. Jedną z cennych umiejętności, która dziś często kuleje, a którą mogą tu podszlifować, jest również dykcja.

Na trzeciej premierze, czyli na półmetku całych kolonii, nie brakowało owacji na stojąco, a sami mali aktorzy, choć początkowo nieco zestresowani, po spektaklu dzielili się emocjami z bliskimi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama