Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ciche życie i wielka ofiara

80 lat temu w działdowskim obozie koncentracyjnym zmarła błogosławiona s. Maria Teresa Kowalska, klaryska kapucynka z Przasnysza.

Urodziła się 1 stycznia 1902 r. w Warszawie jako Mieczysława Kowalska. Jej rodzina była zateizowana – niewierzący ojciec i brat. Jako zadośćuczynienie za nich postanowiła – 21 lat później – wstąpić do klasztoru klarysek kapucynek w Przasnyszu.

Potem nadeszły ważne daty w życiu Mieczysławy: 12 sierpnia 1923 r. – nowicjat, otrzymała wtedy imię zakonne; 15 sierpnia 1924 r. – śluby czasowe; 26 lipca 1928 r. – śluby wieczyste.

4 września 1939 r. do Przasnysza weszli Niemcy. Pierwszego dnia Adwentu załomotali do klasztornej furty. Potem najścia stały się coraz częstsze. To w tym czasie s. Ludwika, tuż przed swoją śmiercią, pod koniec 1940 r. powiedziała Teresce: "Ty będziesz następną, którą Pan Bóg powoła do wieczności".

A potem nadszedł 2 kwietnia 1941 r. – Raus z klasztoru, raus z klasztoru – pijany żołdak chwycił s. Teresę za rękę i wypchnął ją za furtę. Siostra Teresa była akurat furtianką. Otworzyła im drzwi. Niemcy pytali, kto jest przełożoną. Ona nie wydała i Niemcy pomyśleli, że to ona. Tak potrafiła osłaniać siostry.

W Działdowie siostry trafiły do obozu koncentracyjnego urządzonego przez Niemców w dawnych pruskich, potem polskich, koszarach. "Zagnano je do brudnych baraków z zarobaczoną słomą" – pisał Tadeusz Pulcyn, autor biografii błogosławionej. "Na barłogach rozpoczęły nieszpory".

Głód, choroby, robactwo, bicie, tortury psychiczne. Niemieccy oprawcy nie szczędzili wysiłków w znęcaniu się nad więźniami. Obozowe warunki tylko przyspieszyły śmiertelną chorobę. "9 maja 1941 r. cela zamieniła się w szpital. Siostra Teresa dostała krwotoku. Męczeńska agonia klaryski kapucynki trwała do lipca. Nadszedł zmierzch 24 lipca. Powoli przestawała oddychać, ale jeszcze drgał na jej piersi papierowy obrazek fatimski. Gdy ustało krótkotrwałe rzężenie, szeptała: Tak długo... Mój różaniec. A po chwili, z ostatnimi uderzeniami serca, wyszeptała ostatnie słowa: Przyjdź, Panie Jezu! Przyjdź!".

Przed śmiercią powiedziała siostrom, że "będzie przed Bogiem pamiętać o wszystkich i po jej śmierci mniszki przasnyskie wyjdą z więzienia". I tak się stało – 7 sierpnia 1941 r. Niemcy wywieźli klaryski kapucynki z obozu i pozostawili w lesie koło Augustowa. Do Przasnysza siostry wróciły dopiero w 1945 r., już po zakończeniu wojny, po pobycie w Suchowoli koło Białegostoku. Wszystkie były przekonane, że wolność zawdzięczają Teresie.

13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II beatyfikował 108 polskich męczenników z lat II wojny światowej, w tym obydwu biskupów z Płocka i s. Marię Teresę od Dzieciątka Jezus.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama