Nowy numer 37/2021 Archiwum

Wtedy zrodziła się odwaga

Mija pięć lat od ŚDM w Polsce. Czy duch tamtych dni jest wciąż żywy?

To było ziarno i wspaniały siew – mówi o doświadczeniu Światowych Dni Młodzieży ks. prał. Rafał Grzelczyk, dziś proboszcz w Węgrzynowie k. Makowa Mazowieckiego, który wtedy kierował diecezjalnym duszpasterstwem młodzieży. Ludzi zaangażowanych w tamto dzieło i uczestników spotkań było naprawdę wielu.

– W diecezjalnym centrum współpracowało ze mną 150 osób, które przeszły wcześniej solidną szkołę wolontariatu i kursy w Rzymie, ale łącznie mówimy o liczbie nawet 500–600 osób. W diecezji zaś było ok. 50 solidnie działających ośrodków młodzieżowych przy parafiach, a w każdym z nich zaangażowanych po 15 osób. Fenomenem jest parafialne centrum ŚDM w Dobrzyniu n. Drwęcą, które... działa do dziś! – wymienia ks. Rafał.

Czy tamten ogień i duch w ludziach przetrwały? – Wiem, że w wielu z nich pozostał głód spotkania na miarę tego, co wtedy przeżywaliśmy. Zawsze mogę liczyć na osoby z mojej parafii, które przeszły tamtą formację. Nawet podczas pandemii zawsze były w kościele, u spowiedzi i Komunii św., wciąż gotowe do zaangażowania – dodaje ks. Rafał Grzelczyk.

Wtedy dałaś radę, teraz też się uda

Dla Kamili Łazickiej z parafii Krzynowłoga Wielka udział w ŚDM otworzył drzwi na świat, misje i drugiego, potrzebującego człowieka. – Doświadczenia związane z tamtymi wydarzeniami zaważyły na wielu aspektach mojego życia, na tym, kim i gdzie dziś jestem – mówi Kamila. Droga, którą wówczas obrała, zaprowadziła ją niedawno aż do Tanzanii.

Przed Światowymi Dniami Młodzieży w 2016 r. bardzo zaangażowała się w przygotowania. Należała do grona młodych ludzi skupionych w Parafialnym Centrum ŚDM w Krzynowłodze Wielkiej. Zorganizowali oni m.in. bardzo udany festyn rodzinny. W tamtym czasie Kamila udzielała się jako wolontariuszka w dekanacie przasnyskim, a potem w Krakowie. – Długo trzeba byłoby opowiadać o tej drodze i jej owocach, gdyż tak naprawdę był to dwuletni proces. Tym, co szczególnie we mnie pozostało, jest doświadczenie młodego Kościoła – żywego, zaangażowanego, któremu na czymś zależy. Dzięki temu taki właśnie Kościół poznałam i taki jego obraz jest ze mną do dziś – opowiada Kamila.

Po studiach z pedagogiki w Olsztynie podjęła tam pracę w fundacji Missio Cordis, wspierającej działania Sekretariatu Misji Zagranicznych Księży Sercanów. – Podczas przygotowań do ŚDM w Polsce nabyłam różne doświadczenia i umiejętności, które dziś przydają mi się w codziennej pracy. Z uwagi na to, że biuro diecezjalne w Płocku obdarzyło nas, młodych ludzi, ogromnym zaufaniem, spoczywała na nas wielka odpowiedzialność, a zarazem mieliśmy przestrzeń do zaangażowania i działania. Sami mogliśmy stworzyć program, zaprosić innych do współpracy. Ta możliwość odważnego działania i zaufania wtedy przekłada się dziś na moje działania. Zrodziła się wówczas we mnie odwaga, która teraz, kiedy mam trudniejsze momenty, owocuje. Mówię sobie: „Patrz, pamiętasz, jak było? Wtedy dałaś radę. Teraz też się uda – dlaczego nie!” – mówi K. Łazicka.

Na „podwórku lisa”

Jako przedstawicielka fundacji została wysłana do Tanzanii na tygodniową misję. Jednym z miejsc, które przyszło jej wówczas odwiedzić, była bardzo uboga dzielnica w Dar es-Salaam, gdzie od lat pracuje s. Cecylia Bachalska ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki, opiekując się 200 dziećmi. Kamila nie chciała do nich przybyć z pustymi rękami. Zapytała s. Cecylię, jakie są potrzeby, i dzięki zorganizowanej przez fundację zbiórce poleciała do Tanzanii, zabierając ze sobą 200 par butów i ponad 400 posiłków.

A że nazwę tej biednej dzielnicy – Uwanja wa Fisi – można przetłumaczyć jako Podwórko Lisa, zbiórka odbywała się w ramach projektu „Miska dla liska”. Na lotnisku w Dar es-Salaam czekał na nią o. Adam Cytrynowski ze Zgromadzenia Misjonarzy Afryki, z którym odwiedziła kilka miejscowości, gdzie powstają studnie ufundowane dzięki darczyńcom Sekretariatu Misji Zagranicznych Księży Sercanów. – Ponieważ podróżowaliśmy samochodem, mogłam obserwować styl życia mieszkańców, ich zwyczaje, to, jak pracują, jak funkcjonują. Dało to w sumie około tysiąca kilometrów obserwowania życia przez szybę auta, a każdy kilometr w głąb kraju malował inne krajobrazy – wspomina Kamila. Odwiedziła także chrześcijańską społeczność wyspy Zanzibar.

– Miałam okazję spotkać się z tamtejszym biskupem, który opowiedział mi o tym, jak wygląda sytuacja chrześcijan. Stanowią niecałe 5 proc. lokalnej ludności. Bardzo poruszające dla mnie jako chrześcijanki było doświadczenie tego, jak może czuć się wyznawca Chrystusa w świecie, gdzie dominują inna kultura i religia – właśnie tego doświadczyłam na Zanzibarze. Był to również czas pracy z przedstawicielami duszpasterstwa młodzieży, gdyż właśnie z młodymi dane mi było spędzić dwa dni, poznawać ich oraz ich potrzeby i marzenia. Mam nadzieję, że to spotkanie zaowocuje większym dobrem – zwierza się.

Przerwany mecz, ale...

Dla Kamili każda chwila w Tanzanii była wyjątkowa, poruszająca, inna, ale najważniejszy był czas spędzony w Uwanja wa Fisi. Jak opowiada, mieszkańcy tej części Dar es-Salaam traktowani są z pogardą. Dużą ich część stanowią prostytutki.

– Gdy tylko weszliśmy do dzielnicy, okrążył nas tłum dzieci. Towarzyszyły nam przez całą drogę, nawet porozmawialiśmy chwilę o... Robercie Lewandowskim. Nasze przybycie przerwało ich mecz – opowiada Kamila, wspominając, że ludzie na ich widok odrywali się od swoich zajęć, żeby przywitać się z siostrą Cecylią. Choć Międzynarodowy Dzień Dziecka Afrykańskiego (16 czerwca) wypadł już po wyjeździe Kamili, jego nieformalne świętowanie rozpoczęło się wraz z jej wizytą. Były rozmowy, wspólny śpiew i modlitwa. Podobnie obchodzono 1 czerwca. Po śpiewanej modlitwie były smaczny posiłek i wielki marsz po dzielnicy oraz tańce i zabawy. – To był cudowny dzień. Razem bawiło się prawie 200 dzieci – to było ich prawdziwe święto – wspomina s. Cecylia, dodając, że choć była zmęczona, to bardzo szczęśliwa.

– Okazuje się, że również w najbliższym czasie idea ŚDM będzie towarzyszyła mi w pracy. Po spotkaniu z młodzieżą na Zanzibarze, która ma utrudniony dostęp nie tylko do edukacji, ale również do pracy – także z uwagi na swoją wiarę – zapragnęliśmy dać jej możliwość doświadczenia młodego Kościoła, żywego, pełnego jedności. W związku z tym już niebawem planujemy rozpocząć pracę nad nowym projektem, który będzie odpowiedzią na tę potrzebę – zapowiada Kamila.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama