Nowy numer 26/2022 Archiwum

Nie tylko od wielkiego dzwonu

Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego, we współpracy z TNP, poprzez czerwcową konferencję naukową i spektakle zwrócił uwagę na często niedocenianą, wręcz zapomnianą twórczość sceniczną czwartego wieszcza.

Z kolei prof. Grażyna Halkiewicz-Sojak z UMK w Toruniu w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę, że fakt tak rzadkiego sięgania po dramaty Norwida jest w pewnej części winą samego autora. – Problemem było to, że większość jego dramatów jest niedokończona, a niektóre poeta sporządzał w dwóch wersjach. Przy czym pisząc drugą wersję tekstu, sukcesywnie niszczył pierwszą. Tak było na przykład z utworem „Aktor” – mówiła prof. Sojak. Wskazała też, że od Norwida zaczyna się teatr poetycki, teatr wnętrza, psychologicznych napięć, którego kontynuatorami byli m.in. Jerzy Szaniawski czy Karol Wojtyła. – My nie mamy takich moralistów w sztuce, ostatnim był Norwid. To jest ogromna strata, a przecież potrzeba moralistów na trudne czasy – stwierdziła w czasie dyskusji prof. Jagoda Jakubowska-Opalińska z Akademii Teatralnej w Warszawie. Dyrektor Mokrowiecki zauważył z kolei, że u Norwida ważne jest słowo jako nośnik myśli, a od niego, niestety, odchodzi współczesny teatr, stosując obraz i skojarzenia. Na przekór tym tendencjom Teatr Dramatyczny w Płocku, na którego scenie dramat Norwida gościł po raz pierwszy w 1912 r., zaproponował widzom w tym czasie dwa spektakle: ponownie monodram Barbary Misiun „Skowronek” (premiera była w 2019) oraz performatywne czytanie sztuk Norwida.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama