Nowy numer 30/2021 Archiwum

Gdy ksiądz się pomodli, to Bóg pomoże

Ks. Marek Figurski, który od 19 lat jest misjonarzem w Brazylii, mówi o przygodzie i radości kapłańskiej posługi w Ameryce Łacińskiej.

Ks. Włodzimierz Piętka: Kiedy w Księdzu „urodził się” misjonarz?

Ks. Marek Figurski: To długo we mnie dojrzewało, a zaczęło się od czasów seminaryjnych.

Wtedy myślałem o przeniesieniu się do księży werbistów, aby potem pracować w takich miejscach, gdzie jest najmniej księży. Poszedłem z tym dylematem do ówczesnego rektora biskupa Andrzeja Suskiego, ale on mi powiedział, abym najpierw skończył rozpoczętą formację w Płocku, a potem... sam ocenił, jak ten misyjny zapał się we mnie rozwija. I tak się stało. Po przyjętych święceniach kapłańskich w 1990 r. pracowałem w Żurominie, Ciechanowie, Sońsku i Płocku. Niezapomniane były dla mnie wyjazdy na oazy, pielgrzymki, spotkania młodych w Taizé. Nawet zrobiłem prawo jazdy na autobus, aby łatwiej było z młodzieżą do tych wszystkich miejsc docierać. Okazało się, że ta intensywna praca w duszpasterstwie diecezjalnym wcale mnie nie odciągnęła, ale wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej przygotowała do pracy misyjnej. A ponieważ dobrze się znałem z ks. Darkiem Gudajczykiem, który wcześniej wyjechał z naszej diecezji na misje do Brazylii, nawiązałem przez niego kontakt z ks. Wiesławem Morawskim, naszym najstarszym misjonarzem. W 2001 r. rozpocząłem przygotowanie w centrum misyjnym w Warszawie i rok później wyjechałem do Brazylii. I tak ta przygoda trwa od 19 lat.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama