Nowy numer 26/2022 Archiwum

Zawsze jest nadzieja

W płockiej parafii ojców klaretynów gościł Grzegorz Czerwicki, autor książki świadectwa „Nie jesteś skazany”, którą można było kupić, wspierając pochodzącego z diecezji płockiej Macieja, młodego tatę chorującego na mukowiscydozę.

Grzegorz spędził w sumie 12 lat za kratami, ale dziś już nie przypomina tamtego siebie, jak mówi – napakowanego sterydami, pełnego żalu, uzależnionego od alkoholu i narkotyków, choć tkwiącego w przekonaniu, „że ogarnia życie”. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem dwuletniego Kubusia. Jest ewangelizatorem. O Bogu mówi: Przyjaciel. Pracuje w wydawnictwie RTCK i opowiada o swojej drodze z totalnej ciemności do światła, m.in. podczas spotkań w zakładach karnych.

Razem z żoną Renatą, która jest redaktorką w RTCK, opisał swoją drogę w książce „Nie jesteś skazany”. W kolejne dwie niedziele majowe można było ją kupić w parafii św. Maksymiliana na Górkach, u misjonarzy klaretynów, gdzie jej autor gościł z inicjatywy Centrum Psychologiczno-Pastoralnego „Metanoia” w Płocku. Dochód zostanie przeznaczony na leczenie pochodzącego z diecezji płockiej Macieja Nowickiego, młodego mężczyzny chorego na mukowiscydozę, poprzez przekazanie na konto www.siepomaga.pl/maciej-nowicki.

Jak wyjaśnia ks. Jarosław Mokrzanowski, dyrektor „Metanoi”, już kilka parafii z diecezji zorganizowało zbiórki na ten cel, ale zaproszenie Grzegorza Czerwickiego do Płocka było nieprzypadkowe – i on, i pan Maciej mają dzieci w tym samym wieku i „w ten sposób jeden tata mógł pomóc drugiemu tacie”. Nie chodzi tylko o pieniądze, bo na spotkaniach w Płocku ewangelizator zachęcał do choćby krótkiej modlitwy za Macieja. Sam natomiast dzielił się swoim mocnym świadectwem, które poruszyło słuchaczy. – Gratuluję, że pan się z tego bagna wygrzebał... – mówiła do niego po jednym ze spotkań w niedzielę wzruszona kobieta, opowiadając dramatyczną historię swojego krewnego.

U Grzegorza cały dramat zaczął się w domu rodzinnym, gdzie – jak wspomina – nie było wsparcia, okazywanej sobie miłości i chociaż był tata, to był też alkohol, i tak naprawdę brakowało wzoru prawdziwego ojca. A ten brak pociągał za sobą drugi – właściwego wizerunku Boga Ojca. Dziś ewangelizator wspomina, że w jego życiu brakowało wsparcia, prawdziwej rodziny. Po prostu – normalności. – Nie wiedziałem nawet, jaka jest ta normalność, choć o niej marzyłem. Pragnąłem, żeby mnie ktoś przytulił, powiedział, że mnie kocha, żebym miał przyjaciela – przyznał. Dlatego zaczął od najmłodszych lat wsiąkać w świat przestępstw, kradzieży, pornografii, alkoholu i coraz cięższych narkotyków. Pił, ćpał i pewnego ranka, w wieku 24 lat, w okresie pomiędzy dwiema odsiadkami, obudził się na śmietniku.

– W tamtym momencie przypomniałem sobie moją babcię, którą często obrażałem, a która była bardzo pobożna, i zacząłem wołać: „Panie Boże mojej babci! Musi się coś zmienić w moim życiu, bo jak nie, to umrę!”. To była moja pierwsza modlitwa, ale to jeszcze był „Bóg mojej babci”, nie mój. Ale potem o tym zapomniałem – opowiadał w Płocku. Wtedy jeszcze nie wiedział, że babcia, mama taty, przez lata, gdy był w więzieniu, przychodziła pod zakład karny z wizerunkiem św. Faustyny w medaliku na szyi i modliła się za przyczyną tej świętej. Podczas drugiej odsiadki, którą Grzegorz dostał za napad z bronią w ręku, poznał kolegę, ateistę. Paradoksalnie – to on namówił go do czytania Biblii, a właściwie Ewangelii, które chłonął z każdym zdaniem.

– Zacząłem poznawać życie Jezusa, kim On był, do kogo wychodził. Ja to wszystko brałem do siebie. Pamiętam sytuację z paralitykiem, którego kumple przynieśli do Jezusa, a On go uzdrowił. Pomyślałem: „Ja też tak chcę. Ja chcę być wolny” – wspomina dziś. Po drugim przeczytaniu Ewangelii zrozumiał, że najpierw trzeba poukładać to, co ma się w sercu. Trzeba przebaczyć sobie i innym. I tak zaczęła się jego droga do tego nowego człowieka, jakim jest teraz. Dziś pokazuje, że zawsze jest nadzieja, jeśli się wierzy. – Ja „zakochałem się” w s. Faustynie, bo to ona zrobiła niesamowity cud – mówił w Płocku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama