Nowy numer 26/2022 Archiwum

Z nim będzie dobrze

Powojenny ołtarz w zakroczymskiej parafii przedstawia jedną z piękniejszych rzeźb św. Józefa w diecezji. Ale nawet tu Boży Opiekun pokornie spuszcza wzrok i spracowaną dłonią wskazuje umieszczony obok wizerunek Maryi z Dzieciątkiem.

Matka Boża Łaskawa, zwana tu Zakroczymską, zajmuje centralne miejsce w głównym ołtarzu. Z prawej strony towarzyszy Jej rzeźba św. Stanisława Kostki, którego ojciec Jan pełnił funkcję kasztelana zakroczymskiego, a z lewej strony znajduje się zbliżona do rzeczywistych rozmiarów postać patrona parafii.

Nie wiadomo, od kiedy dokładnie św. Józef opiekuje się wspólnotą na nadwiślańskiej skarpie, ale przypominają o nim również dwa haftowane feretrony i współczesna figura świętego przed świątynią. Pierwsze wzmianki o parafii pochodzą z XI wieku. Obecny kształt kościoła to powojenne dzieło ks. Piotra Skury, który z parafianami podniósł świątynię z ruin. – Niemcy zbombardowali kościół w 1939 roku. Ocalała tylko mała kaplica św. Barbary. Już po wojnie musiał trafić tu ten drewniany ołtarz. Umieszczona w nim rzeźba św. Józefa jest wyjątkowa. Przyciąga uwagę. W związku z trwającym rokiem naszego patrona na podstawie fotografii tej rzeźby wydrukowaliśmy obrazki z modlitwą za jego przyczyną i dostarczyliśmy je każdej rodzinie w parafii. Mam nadzieję, że dzięki temu parafianie zawierzają się św. Józefowi, także w swojej codzienności – opowiada ks. Witold Godleś, proboszcz parafii.

Kolejną tegoroczną inicjatywą są Msze św. wotywne odprawiane 19. dnia każdego miesiąca. – Patrząc na zainteresowanie i frekwencję, myślę, że będziemy je kontynuować. Są osoby, które modlą się regularnie do św. Józefa, ale ten kult określiłbym jako cichy, indywidualny. Od lat przed uroczystością św. Józefa odprawiamy nowennę. Do tej pory nie było w okolicy takiej praktyki, bo przyjeżdża do nas na tę modlitwę spora grupa czcicieli św. Józefa z innych parafii. Wśród nich jest np. wielodzietna rodzina z Grodziska Mazowieckiego, która trafiła do Zakroczymia, poszukując miejsca, gdzie właśnie modlą się nowenną do św. Józefa. To mój ulubiony święty. Zwracam się do niego w każdej potrzebie. Nie pochwalę się jakimś spektakularnym efektem jego działania, ale modlitwa kierowana za jego przyczyną daje poczucie bezpieczeństwa, wycisza, uspokaja i napełnia nadzieją – zapewnia proboszcz z Zakroczymia.

W ubiegłym roku, przed pandemią, grupa parafian pielgrzymowała do Ziemi Świętej i miejsc związanych ze św. Józefem, gdzie bliżej poznała warunki, w jakich żył i pracował. Od tego czasu postrzegają świętego nie tylko jako cieślę, ale przede wszystkim człowieka, który musiał zatroszczyć się o wiele rzeczy. – To prawdziwy opiekun. Tam przypomnieliśmy sobie jego wyjątkowość. Dlatego wszystkie podjęte inicjatywy zmierzają do ponownego odkrywania św. Józefa, ale dopiero czas po pandemii pokaże realne owoce tych działań – dodaje duszpasterz. Powoli tworzy się także grupa panów, którzy chcą formować się i działać w męskiej wspólnocie. Może właśnie oni staną się żywym pomnikiem, upamiętniającym rok patrona zakroczymskiej parafii.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama