Nowy numer 23/2021 Archiwum

Zapamiętają symbole

Wspólnota Baranki w diecezji płockiej to na razie raczej mała trzódka, ale może właśnie dzięki temu nieprzerwanie i bezpiecznie kontynuowała do tej pory przygotowania do pierwszego, sakramentalnego spotkania maluchów z Jezusem.

Kiedy Wojtuś poszedł z mamą na nabożeństwo Drogi Krzyżowej do kościoła na Górkach, do ojców klaretynów, wziął ze sobą niewielką deskę z namalowaną samodzielnie sceną stacji „Pan Jezus z szat obnażony”. Niosąc ją w czasie nabożeństwa w procesji za krzyżem, z wielkim zaangażowaniem szukał tej „swojej” stacji w kościele.

Namalował ją podczas wielkopostnego spotkania formacyjnego wspólnoty Baranków. Słyszał z Ewangelii, że o szatę Pana Jezusa bili się strażnicy i ta informacja jakoś szczególnie zapadła mu w pamięci. Uznawszy, że szata była bardzo cenna, pomalował ją na złoty kolor. Inne dzieci uczestniczące w spotkaniu również malowały tak, jak czuły, zawierając sporo dramatyzmu w swoich pracach.

Właśnie takie proste działania twórcze mają sprawić, że małym uczestnikom spotkań Baranków prawdy wiary, choć trudne, staną się bliższe, jakby ich własne. Wspólnota Baranki działa w diecezji płockiej od niedawna. Dzieło, zapoczątkowane w diecezji bielsko-żywieckiej, ma również błogosławieństwo bp. Piotra Libery, a nad grupą czuwają duszpasterze: ks. Bartosz Szostak i ks. Jarosław Mokrzanowski, dyrektor CPP „Metanoia”. Baranki, czerpiąc m.in. z Katechezy Dobrego Pasterza i pedagogiki Marii Montessori, oraz opierając się na o dokumentach Kościoła katolickiego o tzw. Wczesnej Komunii św., prowadzą formację rodzin z dziećmi, które przygotowują się do sakramentów spowiedzi i Komunii św.

Jak podkreślają księża asystenci, w idei tej wspólnoty cieszy szczególnie to, że ludzie świeccy sami chcą odpowiedzialnie podejmować trud przygotowań swoich dzieci do Komunii św. Co istotne, wspólnota nie jest konkurencją dla przygotowań parafialnych, ale może być znakomitą inspiracją dla rodzin, które chcą, by ten piękny dzień w życiu dziecka – spotkanie z żywym Bogiem w Najświętszym Sakramencie – był prawdziwym świętem. – Mamy świadomość, że dzieci nie będą pamiętać wszystkich treści, ale zapamiętają symbole, czynności, to, że malowaliśmy albo lepiliśmy z gliny, jako coś fajnego. Chodzi o to, aby doświadczenie wiary kojarzyło im się z czymś niesamowicie radosnym, pobudzającym i twórczym – mówi mama Wojtusia, Justyna Wójcik, która z mężem Jakubem prowadzi pierwszą płocką grupę Baranków.

Obecnie w spotkaniach, które odbywają się w MCEW Studnia, uczestniczy pięć rodzin – z Płocka, Makowa Mazowieckiego oraz dojeżdżająca spoza diecezji, z Torunia. Może właśnie to, że są taką „małą trzódką”, sprawiło, iż mogli mimo pandemii nieprzerwanie prowadzić swoją formację. – Mieliśmy wszystkie ważne elementy: spotkanie o ewangelicznych talentach, przygotowujące do sakramentu spowiedzi, poznawaliśmy przestrzeń kościoła, odwiedzając katedrę płocką. Mieliśmy też blok o Eucharystii, w którym za pomocą koła liturgicznego dzieci poznawały kolejne etapy Mszy św. Oglądały też naczynia mszalne, a ks. Jarek Mokrzanowski opowiadał im o szatach liturgicznych i cierpliwe odpowiadał na ich pytania – mówi z uśmiechem pani Justyna, przyznając, że dzieci bywają bardzo dociekliwe.

Przygotowania Baranków do spowiedzi i Komunii św. są bardzo mocno zakorzenione w roku liturgicznym. – Przed świętami wielkanocnymi opowiadaliśmy dzieciom o wydarzeniach Wielkiego Tygodnia, a rodziców zachęcaliśmy do tego, żeby konkretnego dnia te wydarzenia przeżyli w rodzinie – czy poprzez przygotowanie wspólnych dekoracji w domu, np. takiej domowej ciemnicy, grobu Pańskiego, czy wystawienie figury Chrystusa Zmartwychwstałego w Wielkanoc, przeczytanie Ewangelii, rozmowę. Chodzi o proste rzeczy, niepochłaniające wiele czasu, ale chcielibyśmy, żeby były częścią rodzinnych obchodów tych świąt.

Jednym z założeń wspólnoty Baranków jest również to, aby ludzie zaczęli tym w pewien sposób żyć, nie tylko do momentu Pierwszej Komunii św. dziecka – mówią Justyna i Jakub Wójcikowie. Pierwsza Komunia św. płockich Baranków planowana jest już na przełom kwietnia i maja. – One nam chyba najbardziej pokazują, że są wolne, że nie poddały się tym schematom myślowym ludzi dorosłych, że „ja muszę coś zrobić dla Pana Boga”. I czekają w wielkiej radości. Jeden z rodziców, uczestniczący w pracy innej grupy „barankowej”, opisał nam scenę z poprzedniego roku, z uroczystości Komunii św. Uczestnicy w niej chłopiec odwrócił się do drugiego w czasie liturgii i powiedział: „To już ta chwila!”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama