Nowy numer 26/2022 Archiwum

Ktokolwiek pragnie żyć tu szczęśliwy...

Święty Józef jest stróżem życia ukrytego w klasztorach, cichego i heroicznego, aż po męczeństwo, jak u bł. Marii Teresy Kowalskiej z Przasnysza. Dziś troszczy się, aby nie zabrakło świętych mniszek.

Ktokolwiek pragnie żyć tu szczęśliwy /I zamknąć życia bieg kłopotliwy, /Wesoło zamknąć przy śmierci oczy, /Niechaj Józefa wzywa pomocy. /On Oblubieniec Panny wybranej, /On i Jezusa Ojciec mniemany, /Prawy i wierny, zmazy w nim nie ma; /O co poprosi, wszystko otrzyma” – śpiewały niegdyś siostry klaryski kapucynki w przasnyskim klasztorze.

Od dawna jest on szczególnym patronem ich klasztoru w mieście nad Węgierką. Dodajmy – najstarszego klasztoru klarysek kapucynek w Polsce. W tym roku mija 150 lat od przybycia sióstr na to miejsce. Rok św. Józefa zbiega się więc z ich zakonnym jubileuszem. Ale Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny patronuje temu miejscu i kościołowi jeszcze dłużej, bo już od roku 1615. Wtedy wzniesiono murowaną świątynię i klasztor sióstr bernardynek, z fundacji Elżbiety Mostowskiej z Krubina, skarbnikowej ciechanowskiej.

Gdy w 1871 r. przybyły do Przasnysza klaryski kapucynki, do pierwotnego wezwania kościoła dodano także drugą patronkę – św. Klarę, zaś uroczystości św. Józefa obchodzonej w tym kościele nadano papieskie odpusty i przywileje. Przez długi czas w ołtarzu głównym umieszczony był obraz św. Józefa w srebrnej sukience z wieńcem, który na jego głowę nakładają aniołowie. Święty trzyma na dłoniach Dzieciątko Jezus. Obraz stanowił zasuwę dla obrazu Matki Bożej. Teraz jest on umieszczony na ścianie po prawej stronie prezbiterium. Dawniej także na suficie było malowidło przedstawiające zaślubiny Maryi ze św. Józefem. Także w klasztorze za klauzurą są obrazy świętego, a w ogrodzie od 1938 r. znajduje się figura z podpisem: „Św. Józefie, opiekunie Kościoła powszechnego, bądź też opiekunem naszym!”.

Co krok więc św. Józef przypomina o swojej cichej, dyskretnej obecności i opiece nad życiem ukrytym i kontemplacyjnym. Ale jeszcze bardziej był i jest on obecny w pobożności i praktykach duchowych mniszek. Jedną z nich była m.in. s. M. Honorata Szwarc, dawna opatka przasnyskiego konwentu. Należała do tego pokolenia sióstr, które wraz z bł. M. Teresą Kowalską, męczennicą, w czasie II wojny światowej trafiły do obozu koncentracyjnego w Działdowie. Wręcz cudownie stamtąd uwolnione, przeżyły resztę wojny w Suchowoli, w Białostockiem, a następnie powróciły do Przasnysza. Również bł. s. M. Teresa należała do wspólnoty Szkaplerza św. Józefa, jeszcze zanim wstąpiła do klasztoru. Zewnętrznym znakiem tej przynależności był szkaplerz, który do dziś noszą członkowie tego bractwa.

Gdy przed rokiem IPN przeprowadzał ekshumacje w lasach k. Działdowa, gdzie Niemcy chowali pomordowanych w KL Soldau, znaleziono m.in. przedmiot ze sznurkami po bokach, który może przypominać szkaplerz. Czy należał on do naszej błogosławionej? Z pewnością na jej życiu spełniły się inne słowa z hymnu do św. Józefa śpiewanego w przasnyskim klasztorze: „Ktokolwiek pragnie żyć tu szczęśliwy... /Oddaje pokłon Bogu na sianie, /Z Bogiem wygnańcem dzieli wygnanie, /On za zgubioną dzieciną chodzi, /Szuka jej smutny, wreszcie znachodzi” (czyli „znajduje” – przyp. red.).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama