Nowy numer 26/2022 Archiwum

Po owocach ich poznacie

W kościele w Pokrzywnicy k. Serocka nie znajdziemy malowideł św. Józefa, ale jest tam jego duchowość wyrażona w czynach.

W historii parafii, której początki sięgają XIV w., było kilka kościołów. Przedostatni zburzono podczas działań wojennych w 1944 roku. Rok później wybudowano drewniany barak, który przez długi czas służył za miejsce modlitwy. Historia obecnej świątyni zaczyna się w 1978 r., kiedy ks. Józef Kanicki zainaugurował jej budowę. W nowoczesnym wnętrzu kościoła króluje jego patronka, Maryja – Matka Kościoła.

– Święty Józef jest patronem parafii od przeszło 600 lat. Czy kościół był, czy zastępował go drewniany barak, to opiekun wspólnoty pozostawał zawsze ten sam. Natomiast nie było nigdy odrębnego nabożeństwa do św. Józefa. Co nie zmienia faktu, że wspólnota ma świadomość, iż jest to patron ważny w każdej potrzebie i sytuacji. Nie ma jego obrazu w kościele, a jedynym akcentem jest figura świętego. Rozwinął się natomiast kult Matki Bożej Szkaplerznej, a Jej wizerunek znajduje się w centralnym miejscu kościoła – opowiada ks. proboszcz Mirosław Borkowski. Można by było powiedzieć, że tak jak za życia św. Józef pozostaje tu w cieniu Maryi, i na tym zakończyć, ale – jak zauważa proboszcz – to, czego nie odzwierciedlają grupy modlitewne, ścienne malowidła czy rzeźby z podobizną Oblubieńca NMP, pokazują owoce wspólnoty, która na przestrzeni lat wydała prawdziwie Bożych robotników.

Na cmentarzu spoczywa ks. Władysław Krawiecki, który był duchowym przewodnikiem sługi Bożej m. Elżbiety Czackiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża i słynnych Lasek k. Warszawy. Dla użytku sióstr opiekujących się m.in. niewidomymi dziećmi ks. Krawiecki napisał traktat o wzorowej zakonnicy i pomagał przy formułowaniu założeń konstytucji nowego zgromadzenia. – Chciał spocząć w rodzinnej parafii. Siostry co roku odwiedzają jego grób. Dla zgromadzenia franciszkanek ks. Krawiecki odegrał taką rolę, jaką ks. Sopoćko w życiu s. Faustyny – przekonuje ks. M. Borkowski.

Sumiennych, skromnych, ale także zdeterminowanych mężczyzn, którzy potrafią zainspirować swoim życiem do dobrych rzeczy, nie brakuje w Pokrzywnicy także i dziś. – W tamtym roku zainaugurowaliśmy modlitewne spotkania oparte na działających w okolicy grupach św. Józefa. To taki Różaniec w drodze. Spotykamy się w pierwsze piątki miesiąca o 21.00. Zaczynając Apelem Jasnogórskim przy grocie przed kościołem, ruszamy w drogę, odmawiając cały Różaniec. Modlimy się za ojczyznę, za parafię i za swoje rodziny. Nie jest nas dużo, ale wierzę, że to się zmieni. Ja osobiście nie odpuszczam, czy mróz, czy plucha – zawsze idę. W wierze wychowała mnie babcia. Zawsze mnie zastanawiało, jak ona może tak długo się modlić. Teraz już się nie dziwię. Kiedy tylko chwytamy za różaniec, dzieją się dobre rzeczy – zapewnia Henryk Piekarski.

15 lat temu dr Bohdan Woronowicz, twórca terapii uzależnień, zainicjował w tej okolicy trzeźwościowe grupy wsparcia. Obecnie co tydzień spotyka się ok. 10 mężczyzn, którzy nieustannie pracują nad sobą, a pustkę po uzależnieniu starają się wypełnić wiarą. – Od początku ustaliliśmy, że te spotkania nie będą oderwane od kościoła. Spotykamy się na rocznicowych Mszach św., mamy wsparcie kapłanów. Po odjęciu alkoholu pozostaje jakaś „dziura”. Można ją wypełnić złem albo dobrem. Na głębszych fundamentach staje większy mur. Trzeba zaufać, bo Bóg działa w najmniej oczekiwanym momencie, ale najbardziej właściwym – opowiada pan Wiesław.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama