Nowy numer 26/2022 Archiwum

Walka z lodem, walka z czasem

Od Czerwińska aż po Płock wszystkie oczy wpatrzone są w wodowskazy. Nawet jeśli prognozy stają się korzystne, ostatnie słowo należy do Wisły.

Mieć za sąsiadkę królową polskich rzek to przywilej, ale to samo sąsiedztwo potrafi napawać lękiem. Przez ostatnie tygodnie sytuacja rozwijała się bardzo dynamicznie. Odczyty wodowskazów z każdym dniem przynosiły raz dobre, raz gorsze wieści. Utrzymujące się stany alarmowe, podtopienia w Płocku, zator lodowy w Kępie Polskiej – Wisła już dawno nie budziła tylu emocji i niepokoju.

– Mamy nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. Bywało gorzej. Jak już przed tamą we Włocławku zrobią rynnę, to woda spokojnie będzie schodzić. Co prawda czeka nas jeszcze napływ wody z południa, bo tam teraz wszystko się topi, ale jesteśmy dobrej myśli – prognozowali pod koniec lutego mieszkańcy Kępy Polskiej. Nie pomylili się, bo już kilka dni później, 24 lutego, lodołamacze dotarły do Płocka. Stała pokrywa lodowa powyżej miasta miała wówczas 40 km długości, dlatego podjęto decyzję o kontynuowaniu udrażniania rzeki. W gminie Bodzanów, gdzie sytuacja pogarszała się od 15 lutego, rozlokowano saperów.

– Problemem jest zator. Gruba warstwa lodu sięga aż do dna. Potrzebujemy więcej wody, aby wszystko ruszyło przed falą wezbraniową z gór, bo wtedy może być nieszczęście. Lodołamacze nie dopłyną do nas. W gotowości czeka 30 saperów, którzy w sytuacji zagrożenia podłożą ładunki wybuchowe. Mam jednak nadzieję, że natura sama zrobi swoje, zator ruszy i wszystko spłynie bezpiecznie do zalewu – mówił Jerzy Staniszewski, wójt gminy Bodzanów. Najwcześniej sytuacja zaczęła poprawiać się w gminie Czerwińsk, skąd czoło pokrywy lodowej przemieściło się w stronę Wyszogrodu 23 lutego, a tendencja spadkowa wody umożliwiła odwołanie stanu alarmowego.

– Było już 641 cm, ale Wisła zrobiła sobie rynnę i woda opada. Jednak cały czas z niepokojem spoglądamy na prognozy pogody. Jeśli coś się dzieje na Wiśle, to najbardziej zagrożona jest ul. Praga, która nie jest chroniona wałem, a później dolina Wychódźca i Wilkówca. To ok. 160 ha, które chroni 4,5 km obwałowań z lat 50. W poprzednich latach pomoc przychodziła za późno, a w tym roku jeszcze nic się nie wydarzyło, a już mieliśmy w gotowości żołnierzy WOT, strażaków, wsparcie starostwa w Płońsku. To, że nie jesteśmy sami, dużo dla nas znaczy – opowiadał Marcin Gortat, burmistrz miasta i gminy Czerwińsk n. Wisłą. Wyszogród poza lodem musi radzić sobie także z potrójnym dopływem wody: tą, która płynie od Warszawy, z dopływu Narwi, która wpada do Wisły w Nowym Dworze Mazowieckim i zasilającą nurt wodą z Bzury, na wysokości samego miasta. Tu sytuacja zaczęła normować się 25 lutego, chociaż prewencyjnie zabezpieczono kilka najbardziej narażonych domostw.

– Odcinek od Płocka do Wyszogrodu jest najtrudniejszy i kluczowy. Wysepki, płycizny – to wyklucza tam pracę lodołamaczy. Najdalej udało im się dotrzeć w okolice Dobrzykowa. Cały czas trwało uszczelnianie i wzmacnianie wałów uszkodzonych przez bobry czy wodę. Stała pokrywa lodowa, która zalegała w Kępie Polskiej, na szczęście spłynęła w ostatni weekend lutego. Będziemy obserwować rzekę i chociaż gwałtowna odwilż nie sprzyja sytuacji, to fala wezbraniowa nie powinna być zbyt wysoka. Mam nadzieję, że najgorsze za nami – mówił na początku marca Piotr Jakubowski, kierownik Biura Spraw Ochronnych i Zarządzania Kryzysowego PCZK w Płocku.

W najbardziej newralgicznych miejscach niestrudzenie pomagali strażacy, druhowie i żołnierze WOT. Z początkiem marca, kiedy zamykaliśmy numer, stan Wisły był stabilny, a główny nurt wolny od lodu. Na wszystkich płockich wodowskazach woda opadła poniżej stanu alarmowego. Odwołano alarm przeciwpowodziowy utrzymując przy tym pogotowie przeciwpowodziowe z uwagi na niesprzyjające prognozy hydrologiczne. Jak ostatecznie zachowa się Wisła? Czas pokaże.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama