Nowy numer 8/2021 Archiwum

Przywołać wspomnienia z domów przodków

Chrystus z apostołami wśród łanów zboża, Matka Boska z gorejącym sercem, makatki z różnymi sentencjami i przysłowiami – któż, zwłaszcza ze starszych czytelników, nie zachował takich obrazów z babcinych izb, gdzieś na mazowieckiej wsi czy w małym miasteczku...

Takie obrazy – wcześniej zakurzone, porzucone gdzieś na strychach, a nawet wysypiskach śmieci, teraz odrestaurowane – można obejrzeć w jednym miejscu, w Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie. Obejrzeć oczywiście – ze względu na pandemiczne obostrzenia – tylko online.

Nowa muzealna wystawa „Obrazy z domów naszych przodków” prezentuje 252 różnej wielkości malowidła, wyszywane i malowane makaty, wyeksponowane w rekonstrukcji fragmentu domowego wnętrza w towarzystwie domowych ołtarzyków, porcelanowych figurek, mebli i innych elementów z dawnych wiejskich domów. – Pomysł zrodził się parę lat temu, kiedy kolega z muzeum Piotr Banasiak przyniósł cztery takie obrazy znalezione na wysypisku – mówi kurator wystawy Anna Żukowska.

– Zrobiło mi się bardzo smutno i zaczęłam pytać wśród znajomych. Do tego dział etnograficzny od lat robi przeglądy w klubach seniorów, w kołach gospodyń. Okazało się, że te obrazy zalegają na strychach, w piwnicach i udało się kilka z nich uratować. Pierwsze przedstawiały m.in. Świętą Rodzinę, Matkę Boską opiekującą się małym Jezusem, były też tańczące nimfy. Od razu trafiły do muzealnej pracowni konserwatorskiej i tam zostały odnowione. Największy odzew był z okolic Jednorożca i Koziebród. – Brałam samochód i jechałam w teren po obrazy – wspomina pani Anna. – Część przynosili koledzy z pracy. Niektóre są pożyczone, bo nie wszyscy chcieli się z nimi rozstać. Na wystawie znalazły się dzieła powstałe na przełomie wieków XIX i XX oraz w wieku XX.

Malowane na deskach, tekturze, oleodruki, fotografie, makaty haftowane i malowane na płótnie, tzw. monidła, czyli portrety ślubne malowane według fotografii zleceniodawców... – Wystawa ma przywołać wspomnienia – mówi Anna Żukowska. – Mogą one dotyczyć tego, jak wyglądały wnętrza domów naszych dziadków, pradziadków, a może rodziców. Mogą też być związane z tym, jak żyli, jakie wartości wyznawali, co było dla nich ważne, czego nas uczyli i co chcieli nam przekazać. W takich wnętrzach od progu rzucały się w oczy obrazy z wizerunkami Pana Jezusa i Maryi albo świętych wiszące na ścianach. Jak dodaje pani Anna, obrazy takie nazywano „świętymi” nie tylko z racji treści, ale także dlatego, że były poświęcone. – Kupowano je od obwoźnych handlarzy, na odpustach, w różnych miejscach kultu, na przykład w Częstochowie, następnie musiały być poświęcone i dopiero mogły trafić na ścianę – opowiada kurator wystawy.

– To było ważne. Ludzie potrafili odczytywać prawdy wiary i duchowe przesłanie zawarte w „świętych obrazach” znajdujących się w ich domach, potrafili zrozumieć głębokie treści wyrażone kolorami, symbolami, gestami postaci, przez co obrazy stawały się przedmiotem refleksji obejmującej różne dziedziny życia i zachęcały do modlitwy. Zanoszono prośby o wstawiennictwo i opiekę. Nieodłącznym elementem wnętrz były też makaty. Haftowane z napisami (np. „Smacznego”, „Dzień dobry”, „Zimna woda zdrowia doda”) zawieszano w kuchni. Były też haftowane kompozycje kwiatowe czy owocowe, a także malowane na płótnie lub innej tkaninie, te wisiały na ścianie przy łóżku. – Oby wspomnienia przywołane naszą wystawą okazały się przyjemne dla oglądających, a może niektórym uzmysłowią, że w ich domach są jeszcze takie obrazy, i te święte, i nie tylko. Wspomnienia pozwolą odkryć je na nowo, przez co mogą uzyskać status cennych pamiątek po przodkach. Być może takie obrazy nie przedstawiają dużej wartości artystycznej, ale niewątpliwie posiadają ogromną wartość sentymentalną – podsumowuje pani Anna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama