Nowy numer 8/2021 Archiwum

Tak prosto, serdecznie, jak ojciec do dzieci

Prymas Tysiąclecia dwukrotnie odwiedził klasztor klarysek kapucynek w Przasnyszu. W odróżnieniu od innych, oficjalnych wydarzeń i uroczystych celebr, te spotkania były zawsze rodzinne i bezpośrednie. Dobrze zapamiętały je siostry i opisały w swoich zakonnych kronikach.

Kardynał Stefan Wyszyński był w Przasnyszu w 1967 i 1975 roku. Za pierwszym razem przybył na obchody 400. rocznicy śmierci św. Stanisława Kostki, zaś 8 lat później – na rozpoczęcie peregrynacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w diecezji płockiej.

Przybył z powodu listu

To był 20 sierpnia 1967 roku. O przebiegu tego spotkania dowiadujemy się z kronikarskich źródeł. „Kiedy księża biskupi wrócili z Rostkowa do ojców pasjonistów na obiad, zaczęłyśmy wzruszone oczekiwać przy furcie. Naraz dzwonek. Ks. dziekan zjawił się przy furcie z zawiadomieniem, że ks. prymas już wszedł do kościoła. Ustawione w dwa szeregi czekamy wzruszone. Siostry otwierają szeroko furtę i wchodzi do klauzury kard. Stefan Wyszyński w towarzystwie biskupa ordynariusza Bogdana Sikorskiego, kilku prałatów, ks. dziekana Edmunda Szewczaka, prowincjała pasjonistów o. Stefana Szafrańca, o. Gabriela Bartoszewskiego, kapucyna, i naszego ks. kapelana Edwarda Zarzyckiego. Matka opatka, klęcząc, podała kropidło, a ksiądz prymas pokropił nas. Wtedy siostry zaczęły śpiewać po polsku Magnificat i procesja ruszyła dolnym korytarzem do refektarza. Jedna z sióstr rzuciła dostojnemu gościowi pęk czerwonych goździków pod nogi, prymas zboczył trochę z chodnika, by rzuconych kwiatów nie zdeptać. Siostry były bardzo wzruszone, nie wychodził śpiew, bo płakały i głosu nie mogły z siebie wydobyć. W refektarzu ks. prymas stanął przed tronem uszykowanym dla niego, przyjrzał się i usiadł na nim. Na jego życzenie podniosłyśmy welony. Najpierw przemówił o. Gabriel Bartoszewski, witając prymasa w imieniu nieobecnego prowincjała kapucynów. A potem ks. prymas ojcowskim gestem rąk polecił nam zbliżyć się i zaczął mówić tak prosto, serdecznie, jak ojciec do dzieci. Przez cały czas, gdy mówił, patrzył na nas; wzrok jego dobry przechodził z jednej twarzy na drugą i tak jakby każdej z nas zajrzał w głąb duszy; zachęcił, pobłogosławił. Odnosiło się wrażenie, że tak patrzą oczy Kościoła. Ks. prymas w przemowie do nas mocno podkreślił, że nie jesteśmy na marginesie życia Kościoła, że Kościół bardzo potrzebuje takich »modlitewników«. Tu przytoczył przykład pewnego biskupa, który ilekroć ma trudne sprawy, zawsze idzie do któregoś z klasztorów bogomyślnych w Warszawie z prośbą o modlitwę. Mówił o przystosowanej odnowie życia zakonnego oraz o tym, że najważniejsza to odnowa ducha. Prymas wyznał, że odwiedził nas na skutek naszego listu, w którym tak usilnie prosiłyśmy go o to spotkanie”.

Siostra Symplicja Koronowska po wielu latach w taki oto sposób wspominała spotkanie z prymasem: „Jak ks. kardynał do nas przyszedł, byłyśmy pod wrażeniem. Wszedł uśmiechnięty do klauzury. Podczas spotkania ze wspólnotą w refektarzu powiedział, wyciągając dłonie: »Dzieci, przybliżcie się do mnie, chodźcie, chodźcie bliżej, nie bójcie się!«. Posiadałyśmy koło prymasa na podłodze, a on przemówił do nas. Potem siostry dziękowały, że nas odwiedził, powiedział na to: »Jakbym mógł was nie odwiedzić, skoro otrzymałem tak piękny, serdeczny list, który noszę na sercu«. I pokazał ręką na serce. Mówił: »W liście tym każda siostra i każda cegiełka mnie zapraszała«. Na pożegnanie prymas Wyszyński każdej siostrze pobłogosławił i każdej rękę podał. Obiecywał, że jak kiedyś będzie miał okazję, to jeszcze nas odwiedzi”. I słowa dotrzymał. 8 lat później znowu zagościł w przasnyskim klasztorze sióstr kapucynek.

Każdej zostawił swój krzyżyk

To był 30 listopada 1975 roku. Właśnie rozpoczęło się nawiedzenie obrazu Matki Bożej w diecezji płockiej od Przasnysza i od kościoła ojców pasjonistów. Prymas skorzystał z tej okazji i ponownie zatrzymał się u sióstr.

„Siostry ustawiły się w dwa szeregi na dolnym korytarzu. Matka opatka z goździkami ozdobionymi asparagusem w ręku stała najbliżej furty. Siostry czekały jakiś czas w napięciu. Przed naszym klasztorem oczekiwali też na prymasa: nasz prowincjał o. Gabriel Bartoszewski, nasz kapelan ks. Edward Zarzycki, ks. kan. Czesław Głowicki, brat naszej s. Konrady, i ks. Tadeusz Niestępski, bratanek naszej śp. s. Laurenty. Gdy s. Pia, furtianka, otworzyła furtę, matka opatka Beata Andraka przyklękła i wręczyła kwiaty ks. prymasowi. »Czy masz dziecko ze 20 lat?« – zapytał się prymas, bo opatka miała wtedy 38 lat, ale wyglądała bardzo młodo. Idąc dalej, zwrócił się z serdecznym uśmiechem do stojącej w szeregu siostry Paschalisy i biorąc ją za ręce, powiedział: »O, ta w moim wieku!«. A s. Paschalisa kończyła wtedy 88 lat, więc prymas był od niej młodszy. Siostry zaczęły śpiewać, ale im się nie udało, szło kulawo. Śpiewały pieśń: „Jasnogórska Pani, Tyś naszą Hetmanką”.

Wszyscy weszli do refektarza. Tam ks. prymas ukląkł przed figurą Niepokalanej i modlił się przez chwilę w wielkim skupieniu, opierając się o ołtarzyk. Następnie zajął honorowe miejsce na przygotowanym fotelu na podwyższeniu. Wytworzył się nastrój rodzinny, Boży. Najpierw Matka opatka poprosiła, aby ks. prymas zwizytował klasztor, nasze cele i nasze chore siostry. Po skończeniu ks. Prymas wstał z fotela i uśmiechając się, odpowiedział, że przełożona nałożyła na niego tyle zobowiązań...”. W krótkim przemówieniu kardynał, nawiązując do swojej homilii w kościele pasjonistów, podkreślał wartość nawiedzenia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Prosił też siostry o modlitwę za jego posługę Kościołowi w Polsce i światło Ducha Świętego w ojczyźnie. Obiecał, że zapewni papieża Pawła VI o modlitwie kapucynek z Przasnysza, ponieważ wybierał się do Rzymu. Mocno akcentował wartość modlitwy.

Na zakończenie całej wspólnocie i wszystkim gościom udzielił błogosławieństwa. Kronika zawiera opis ostatnich minut tej wizyty: „S. Immakulata zawołała głośno, gdy prymas skierował się ku wyjściu: »Będziemy się modliły!«. A ks. prymas: »Kto tak głośno zawołał?«. S. Immakulata odpowiedziała: »To ja i proszę o krzyżyk!«. Zrobił się ruch, wszyscy zerwali się ze swoich miejsc, a siostry inne także zaczęły prosić o krzyżyki, klękając przed prymasem, który szedł i błogosławił siostry, robiąc każdej ręką krzyżyk na czole. To czyniąc, powiedział po francusku: »To jest gloutonnerie, voracité spirituelle» i dodał po polsku: »obżarstwo duchowe«. Wówczas siostra Klara odpowiedziała: »Bo my innego nie mamy!«. Ponieważ siostra Joanna gramoliła się, chcąc powstać z klęczek, Prymas jej pomógł i zapytał, ile ma lat. Zmieszana wybąknęła, że 89, a prymas na to: »O, to jeszcze dziecko!«, i poszedł w stronę drzwi”.• Opracowanie na podstawie kronik mniszek klarysek kapucynek w Przasnyszu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama