Nowy numer 3/2021 Archiwum

Madonna z jabłkiem

Jest starsza, niż do tej pory przypuszczano, i piękniejsza, bo powrócono do pierwotnego wyglądu twarzy Maryi – wszak to jedna z pięknych gotyckich figur, najstarsza w diecezji rzeźba wotywna, uznana za cudowną.

Przed Bożym Narodzeniem, po 5-miesięcznej konserwacji, powróciła do sierpeckiego sanktuarium figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Została poddana gruntownej konserwacji w pracowni konserwacji zabytków w Warszawie. Kosztowne prace zostały sfinansowane przez Wojewódzkiego Mazowieckiego Konserwatora Zabytków.

– Madonna ma piękną, młodszą twarz. Jest ona subtelniejsza, delikatna, ma rumieńce na twarzy, ale też przenikliwe oczy. Pewnie dla niektórych to będzie niemałe zaskoczenie, gdy zobaczą sierpecką Madonnę trochę inną od tej, do której się przyzwyczaili – mówi s. Miriam Pałasz, przełożona sióstr benedyktynek na wzgórzu Loret. Ale niespodzianek jest więcej. Ze wstępnych badań, analizy układu szat i pozycji Dzieciątka Jezus wynika, że rzeźba pochodzi z ok. 1340 r., a więc jest starsza o jakieś 20, 40 lat, niż do tej pory zakładano. Być może pochodzi z warsztatu zbliżonego do mistrza Madonn z Mikle.

– Moim zdaniem jest w niej wiele „czeskich cech”. Wciąż pozostają nieznane okoliczności powstania i pierwotne miejsce przechowywania figury. Jednak we współpracy z historykami sztuki udało się zawęzić proweniencję do obszarów Małopolski, rzeźba bowiem ma cechy wspólne z grupą sądecko-spiską – mówi Paulina Gref, która dokonała konserwacji zabytku. Był on bardzo zniszczony. – To nas bardzo zaskoczyło. Nie dziwi to jednak, jeśli weźmiemy pod uwagę długie i burzliwe losy, pożary, wojny i w konsekwencji konieczność przechowywania figury w różnych, nie zawsze korzystnych dla zabytku warunkach – dodaje Paulina Gref.

Kolejna niespodzianka to ta, że figura jest wykonana z drewna wierzbowego, a nie lipowego, jak do tej pory zakładano. W czasie przeprowadzonych prac odkryto pierwotne warstwy karnacji twarzy Madonny i Dzieciątka, przy czym najwięcej trudności sprawiło ustalenie, jaki kolor miały szaty Maryi. Na podstawie studium porównawczego z innymi obiektami z tego okresu na statuę nałożono tzw. wtórne złoto. I jeszcze jedno odkrycie: figura pierwotnie była wyższa, bardziej smukła, „gotycka”. Z nieznanych przyczyn została ona skrócona o 7 cm. Sierpecka Pani trzyma w ręku jabłko; jest więc „nową Ewą”, „niewiastą nową”, złączoną z Chrystusem, „nowym Adamem”. O niej tak pisał św. Ireneusz: „Węzeł nieposłuszeństwa splątany przez Ewę został rozwiązany przez posłuszeństwo Maryi. To, co związała dziewica Ewa przez niewierność, rozwiązała dziewica Maryja przez wiarę”. Długa więc, bo sięgająca II wieku tradycja jest wyrażona w tym geście Maryi.

– Ale nie do końca wiadomo, czy pierwotnie Matka Boża trzymała jabłko, czy może berło. Podobnie Dzieciątko Jezus być może miało dłoń wyciągniętą w geście błogosławieństwa. Nie mamy tu pewności, bo dłonie postaci w tej rzeźbie uległy z czasem rekonstrukcji – mówi konserwator z Warszawy. Jest jeszcze jeden wątek, który wypływa z sierpeckich losów cudownej figury. – Kiedy działo się źle, gdy czasy były niespokojne i trzeba było ukrywać Matkę Bożą, często zabierano ją do domów prywatnych. Czyhali na nią rosyjscy zaborcy i niemieccy okupanci w czasie ostatniej wojny. Ona ocalała, bo była u ludzi, w rodzinach – przypomina s. Miriam Pałasz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama