Nowy numer 3/2021 Archiwum

Płock. Nie zapominają o rodakach

Dzięki Fundacji "Cokolwiek uczyniliście" kolejny raz na Wileńszczyznę dotrze z Płocka pomoc dla mieszkających tam polskich rodzin.

W tym roku z powodu pandemii nie była możliwa zbiórka darów, tak jak w latach ubiegłych, ale zarząd organizacji pozyskał wsparcie finansowe w postaci darowizn od dwóch podmiotów: Fundacji ORLEN oraz Fundacji PGNiG im. Ignacego Łukasiewicza. Dzięki temu w transporcie, który wyruszy z Płocka do Solecznik na Litwie już jutro, 18 grudnia, znalazło się 370 ośmiokilogramowych paczek żywnościowych, a także 100 wyprawek szkolnych i 50 sztuk dobrej jakości koców. Łączny koszt zakupionych paczek to 44 tys. zł. W to trzeba wliczyć transport, a także same kartony.

– Dary – w rekordowej jak dotąd liczbie – dotrą do najbardziej potrzebujących podopiecznych Wspólnoty Miłosierdzia Bożego, organizacji pozarządowej z Solecznik, z którą z powodzeniem współpracujemy od kilku lat – mówi Adam Modliborski, koordynator całej akcji i wiceprezes Zarządu Fundacji "Cokolwiek uczyniliście". Jednym z owoców tej współpracy były m.in. zorganizowane w Płocku Kolonie Miłosierdzia dla pięćdziesięciorga dzieci z polskich rodzin z okolic Solecznik.

– W Solecznikach odbierze transport pan Tadeusz Romanowski, lider Wspólnoty Miłosierdzia, i rozdysponowuje paczki wśród polskich rodzin, które najbardziej ich potrzebują. Wiemy, że wspólnota będzie się starać, aby do świąt Bożego Narodzenia jak najwięcej tych paczek trafiło do potrzebujących. Decyzją zarządu naszej fundacji te paczki trafią także do ludzi, którzy mieszkają między Kolesznikami i Solecznikami, na trasie pielgrzymki z Suwałk do Wilna. To nasza odpowiedź na ich serdeczność i gościnność – podkreśla Witold Wybult, prezes fundacji.

– Gdy pielgrzymowaliśmy do Matki Boskiej Ostrobramskiej, byliśmy bardzo gościnnie przyjmowani przez mieszkańców tych miejscowości. Widziałem, jak niewiele posiadali sami, ale tym, co mieli, z nami się dzielili. To było niezwykle wzruszające i pouczające. Teraz chcemy wyjść z pomocą do tych właśnie rodzin – wspomina koordynator paczki Adam Modliborski.

Organizatorzy pomocy dla Polaków na Wileńszczyźnie zdają sobie sprawę, że taka kilkukilogramowa paczka nie rozwiąże wszystkich ich problemów życiowych, ale ma być ona również gestem wdzięczności i pamięci o naszych rodakach. A wielu z nich żyje się bardzo ciężko. Płocczanie, którzy mieli okazję odwiedzić Soleczniki w ubiegłym roku, zapamiętali wiele takich wzruszających scen. – Pamiętam dwie kobiety, które przyjechały kilkanaście kilometrów na rowerach z Białorusi, bo jest to teren blisko granicy, i prosiły Tadeusza o jedzenie. Potem z torbami na rowerach wyruszyły w drogę powrotną w śnieżno-deszczowy wieczór. Taki widok chwytał za serce. Byliśmy też świadkami, jak w czasie naszego pobytu Tadeusz odebrał niezliczoną liczbę telefonów z pytaniem, czy ma chleb – opowiada Witold Wybult.

Goście z Płocka zapamiętali też ogromną gościnność i serdeczność gospodarzy, dzięki którym mogli odwiedzić m.in. ważne miejsca pamięci i spotkać się z dziećmi w polskiej szkole, które przygotowały na tę okazję jasełka.

Tych spotkań na pewno będzie w tym roku brakowało, ponieważ wyjazd nawet kilkuosobowej reprezentacji jest niemożliwy, ze względu na dużo większe obostrzenia na Litwie niż w Polsce. Jednak zarząd fundacji ma nadzieję, że gdy tylko osłabnie pandemia, uda się, tak jak w ubiegłych latach, wyruszyć wraz z grupą wolontariuszy do Solecznik.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama