Nowy numer 2/2021 Archiwum

Męczennicy gostynińscy: jasny punkt odniesienia

1 grudnia mija 81. rocznica męczeńskiej śmierci trzech młodych księży z Gostynina.

Na początku II wojny światowej, tuż przed Świętem Niepodległości, Niemcy aresztowali trzech młodych wikariuszy w Gostynina, którzy wystąpili w obronie swego aresztowanego wcześniej proboszcza. Niespełna miesiąc później księża wikariusze: Antoni Dubas, Stanisław Krystosik i Kazimierz Stankiewicz zostali zamordowani w lesie pod Wolą Łącką. Ks. Apolinary Kaczyński - ich proboszcz, zginął 26 grudnia 1941 roku w obozie w Inowrocławiu.

"Ofiara księży była niezwykła: gdy hitlerowcy aresztowali dziekana gostynińskiego, trzej młodzi wikariusze dobrowolnie ofiarowali się w zamian za zwolnienie chorego proboszcza. Dziś nad ich mogiłami wznosi się obelisk z wypisanym »Pamiętaj!«" – czytamy we właśnie wznawianej po 10 latach książce: "Nikt nie ma większej miłości. Męczeństwo kapłanów gostynińskich w czasach II wojny światowej" autorstwa ks. prof. Henryka Seweryniaka i Łukasza Zielińskiego.

- Ci świadkowie uczą nas poszukiwania, zaufania i naśladowania Jezusa. Uczą, jak odważnie żyć wiarą i zmagać się ze światem. Myślę m.in. o tylu mieszkańcach Gostynina, którzy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wyjechali stąd na emigrację, zwłaszcza do Holandii. I oni, tam na zachodzie, i my w Gostyninie, wszyscy potrzebujemy jasnego punktu odniesienia. Znajdujemy go w naszych męczennikach – mówi ks. Ryszard Kruszewski, proboszcz parafii św. Marcina i dziekan gostyniński.

- W Gostyninie żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają ofiarę życia tych księży, ich groby znajdują się na parafialnym cmentarzu. Choć nie ocalał z wojny piękny neoromański kościół, zburzony przez Niemców, to jednak ocalała szczególna pamiątka: roztrzaskana w czasie wojny figura Chrystusa ukrzyżowanego. Znajdowała się ona w kaplicy w Bierzewicach k. Gostynina. Wizerunek znalazła tamtejsza mieszkanka Janina Zakrzewska. Został on poszarpany kulami wystrzelonymi przez niemieckiego żołnierza. Jedna z nich rozerwała serce i bok, inna oderwała rękę z ramieniem, druga ręka odpadła. Być może niemiecki żołnierz pochodził z tego samego oddziału, który wymordował 29 osób w lesie k. Woli Łąckiej – mówi ks. proboszcz. Dziś poraniony Chrystus znajduje się w jednej z kaplic gostynińskiego kościoła.

Wróćmy na koniec do świadectw o męczeństwie czterech kapłanów, które zebrał m.in. ks. Wacław Jezusek. "Po każdej z trzech serii strzałów z karabinów ręcznych, następowały pojedyncze strzały rewolwerowe. Po pierwszej serii strzałów słychać był krzyki: »Jezu«, kilkakrotnie: »Jezus, Maryja«. A po drugiej i trzeciej serii wszystkie krzyki zamilkły". Jak wynika ze świadectw i dokumentów ekshumacji, ciała trzech księży były szczególnie zmaltretowane.

A ks. Kaczyński? Przed śmiercią był poddany torturom. W katuszach sędziwy ksiądz często mdlał. Kaci polewali wodą i znów bili. Jeden z więźniów leżąc obok zbitego kapłana zapytał: "Ks. kanoniku, gdzie jest Bóg?". Omdlały ksiądz resztkami sił odpowiedział wątpiącemu: "Pan Bóg był i jest, i będzie".

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama