Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zawsze wracał nad Orzyc

Z niewielkiego Grzebska pochodził wielki Stanisław Grzepski (1524–1570). 1 grudnia mija 450 lat od jego śmierci.

Pisał o nim sam Jan Kochanowski: „Grzebski! Czy łacinnikiem czy Grekiem cię zrobię,/ Waham się, tak ci były znane mowy obie. Lecz ty byłeś Sarmata w językach ćwiczony,/ Umilkły przed twym głosem Greki i Auzony”.

Rzeczywiście, był on człowiekiem odrodzenia, a przez zamiłowanie do studiów przebywał w ważnych ośrodkach akademickich – w Krakowie, Wrocławiu i Królewcu. Jego biograf Henryk Barycz tak opisuje ten etap jego życia: „Nie poddając się oficjalnemu programowi studiów, podjął Grzepski samodzielne studia nad językiem i kulturą antyku, równolegle do tego kierując zainteresowania na aktualne problemy moralne i religijne”. Skłaniał się nawet ku reformacji, ale bardziej jako filozof w życiu i obyczajach. Był rektorem szkoły różnowierczej w Koźminku w Wielkopolsce, ale – jak przypuszcza H. Barycz – z uwagi na ciągłe spory wśród różnowierców powrócił na łono Kościoła katolickiego. Zbliżył się nawet do dwóch wybitnych przedstawicieli reformy Kościoła – Marcina Kromera i Stanisława Hozjusza.

Ponieważ świetnie władał greką i łaciną, za co chwalił go poeta z Czarnolasu, wydał własny przekład na łacinę poematów św. Grzegorza z Nazjanzu, ale co ciekawe, we wstępie do tego przekładu zawarł krytykę stosunków społecznych w Polsce, zwłaszcza nadmierne uprzywilejowanie szlachty. Pisał, że o wartości człowieka decyduje nie pochodzenie, a jego wartość moralna.

W 1568 r. wydał w Antwerpii dzieło z zakresu metrologii „De multiplici siclo et talento hebraico”. Było ono owocem jego zainteresowań archeologicznych, filologicznych i matematycznych. W tym dziele wyjaśniał system miar i wartość pieniądza w starożytnym Izraelu. Książka była na tak wysokim poziomie i tak wartościowa, że wznowiono ją jeszcze raz w końcu XVII wieku.

Od 1565 r. regularnie wykładał na Wydziale Sztuk Wyzwolonych w Krakowie. Dwa lata później uzyskał tak zwaną profesurę królewską. Wykładał literaturę grecką, komentując i objaśniając dzieła antyczne. I choć wykładał stosunkowo krótko, doczekał się wielu naśladowców wśród swoich uczniów, bo wykształcił i zainteresował naukami filologicznymi wielu polskich humanistów.

W 1566 r. ukazała się w Krakowie pierwsza książka z zakresu nauk technicznych wydana po polsku, autorstwa Grzepskiego: „Geometria to jest miernicka nauka po polsku krótko napisana z greckich i łacińskich ksiąg”. Był to wykład geometrii praktycznej i zasady jej stosowania w miernictwie, co w tamtych czasach było ważne zwłaszcza w pomiarze gruntów i ustalaniu własności.

Co ciekawe, Grzepski ciągle wracał do swojego Grzebska nad Orzycem: gdy zabrakło pieniędzy na pensję i studia albo gdy szukał ciszy i skupienia, aby pracować nad kolejną książką. Podczas gdy Kochanowski wracał pod swą lipę do Czarnolasu, Grzepski – do swego rodzinnego domu. Nigdy się nie wyrzekł tych stron, gdzie się urodził, wychował i pracował naukowo.

Do dnia dzisiejszego w samym Grzebsku nic po nim nie ocalało, ale niemym świadkiem jego powrotów do domu jest figura Matki Bożej z Dzieciątkiem z końca XV wieku. Jest ona starsza od obecnie istniejącego kościoła i pamięta czasy Grzepskiego.

Autor geometrii po polsku zmarł 1 grudnia 1570 r. Jak wówczas określono – wskutek „czarnej melancholii”, związanej podobno z pogłębiającymi się sporami między ludźmi poróżnionymi w wierze.

Został pochowany w kościele św. Anny w Krakowie. Po jego śmierci przyjaciele, m.in. Jan Kochanowski, uczcili go elegiami i wierszami żałobnymi. Korzystałem z pozycji „Służąc Bogu, służyli Polsce”, t. 1, Sandomierz 2016, ss.199–202.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama